Dzień 37

W drugiej kolejności udali się do Kościoła Zaśnięcia Maryi na Syjonie, a następnie ponownie na adorację do kościoła ormiańskiego, jak w poprzednie dni. Plan na 11.00 to rowerowy wypad do tajemniczej, nie poznanej jeszcze pani Ireny, znajomej pana Adama Dylusa, która zaprosiła pielgrzymów na obiad.

Okazało się, że jej dom znajduje się w miejscowości za Jerozolimą. Stąd dzisiejszy dystans 37 pokonanych kilometrów. Grupa dość długo kluczyła, błądziła i pytała, jak się dostać do celu, ale ostatecznie się to udało. Pielgrzymi dotarli do pani Ireny o 13.20. Niestety bez Górnika. Sławek nie miał czym pojechać. Mimo zachęty ze strony śmiałków nie zaopatrzył się wczoraj w dętki i nie mógł tym samym zreperować roweru. Brak zapobiegliwości kosztował Sławka nauczkę. Tego dnia musiał zostać w domu z przykazem o. Tomka, żeby kupił potrzebne części zapasowe z myślą o dotarciu do Tel Avivu. Tak też się stało.

Z kolei na pielgrzymów czekały już przy nakrytym stole trzy sympatyczne panie. Bez zbędnych wstępnych rozmów wszyscy wpałaszowali przepyszny obiad, przygotowany na eleganckiej zastawie. Śmiałkowie z radością zjedli obiad, a potem zostali jeszcze obdzieleni deserem w postaci mandarynek i egzotycznego ciasta z marchewką i ananasem. Goście i gospodarze zaczęli rozmawiać. Oprócz pani Ireny, obecna była również pani Iwona z Kielc oraz, gościnnie od paru dni, Iza Niedziela ze Szczecina, z zespołu Deus Meus! O. Tomek wykorzystując ten sympatyczny pretekst zadzwonił od razu do Roberta Drężka z Deusów i ucięli sobie krótką pogawędkę. Serdecznie pozdrawiamy cały skład zespołu!

Wszystkie panie, jak się okazało, śledziły relacje z rajdu i były żywo zainteresowane przeżyciami pielgrzymów w przemierzonych krajach. Mówiły też trochę o sobie. Pani Irena jest protestantką i ma ogromną wiedzę o Izraelu. Dzięki temu goście zasmakowali też treściowej strawy w postaci wielu interesujących informacji o Narodzie Wybranym, szczególnie zaś jego najnowszej historii. Rozmowa toczyła się głównie w kontekście zbawienia, Jezusa i Jego powtórnego przyjścia. Zaskakiwała solidna teologiczna wiedza pani gospodarz. Ciekawa rozmowa przeciągnęła się do zmierzchu! Potem w naturalny sposób cała grupa weszła w refleksyjno-uwielbieniowy klimat i zaczęli się modlić. Modlitwa prowadzona była muzycznie przez Izę. Był to bardzo dobry, owocny czas, za który serdecznie dziękujemy!

Po powrocie pielgrzymi zjedli kolację, a o dwudziestej zaplanowali Mszę Świętą, po której miał być seans „Pasji” Mela Gibsona – czy się to uda, zobaczymy. Rajdowcy postarają się mimo to pójść spać dość wcześnie, żeby wstać o szóstej rano. Od siódmej zaczynają pieszą pielgrzymkę do Betlejem! To pieszo też da się pielgrzymować? :)

Nocleg:

Izrael, Jerozolima.

Bilans dnia:

  • 37 km
  • 1 super obiad

Przejechanych do tej pory kilometrów: 4268


Dzień 28

Dzisiejszy dzień ma szczególnie ewangeliczny charakter. I bardzo dobrze, w końcu to przecież niedziela! Puszczone przez Sławka z wykorzystaniem jego wspaniałego sprzętu audio piosenki pt. „Pan kiedyś stanął nad brzegiem” czy „Wypłyń na głębie” – mają nad biblijnym jeziorem zupełnie inną wymowę. Pieśni „Na jeziorze wielka burza” nie należy jednak traktować zbyt dosłownie… bowiem burzą jest w tym momencie grupa szalonych rowerzystów atakujących z euforią i radością fale jeziora w geście frywolnej zabawy…

Pan Bóg bardzo serio traktuje modlitwę i ludzi, którzy gotowi są dla niego sporo ryzykować. Każdy święty w historii był szaleńcem Bożej Miłości. To znak, że nasi pielgrzymi również mogą być na dobrej drodze do świętości. Pan Bóg nagradza pokornych. Dziś pobłogosławił noclegiem. Okazuje się, że rajdowcy spali w bardzo fajnych warunkach. Prysznice, możliwość zrobienia prania, prąd do doładowania komórki lub… akumulatora. ;) Wszystko to dosłownie parę metrów od plaży i całkowicie za darmo. Świąteczny poranek był prawdziwym porankiem. Grupa wstała dość późno, budząc się pod cieniem palm. Między promykami słońca a ogromnymi liśćmi przebłyskiwały daktyle. Śniadanie jak malowane, a wszystko dzięki zwinnemu Górnikowi, pogromcy palm. I za darmo! <typowo polskie podejście>.

Pierwszym oficjalnym punktem dzisiejszego pielgrzymkowego programu była Msza Święta odprawiona na plaży dwa metry od brzegu. Samo kazanie natomiast odbyło się w wodzie! Będą świetne zdjęcia! Woda ponoć cieplejsza niż w wannie, a fale jak w morzu1. Stojąc w wodzie po szyję, można zobaczyć własne stopy! Taka czyściutka woda <autor odpływa na moment w rozmarzenie, rozmyślając nad brakiem urlopu w tym roku>. Odczytana Ewangelia o Miłosiernym Ojcu lub, jak kto woli, Synu Marnotrawnym (Łk 15, 11-32), też miała w tym miejscu zupełnie inny wydźwięk. Bliskość biblijnych miejsc pobudza refleksję i wyobraźnię. Pomyśleć, że to przy tym jeziorze św. Piotr na słowa Jezusa poszedł jeszcze raz zarzucić sieci po nieudanym nocnym połowie. Potem już został na zawsze przy Chrystusie. Dziś Pan Bóg wyraźnie pogłaskał w geście miłości swoje dzieci, zmęczone i utrudzone, obolałe i śpiące. Dał odpoczynek, wyleczył biegunki… Dał też radość, szaleństwo, wygłupy i ożywcze kąpiele. Wszystko w klimacie Żywego Słowa. Cały dzień upłynął śmiałkom w takiej atmosferze. O godz. 18.00 odbyło się spotkanie wspólnotowe z dzieleniem się całym poprzednim tygodniem.

Jutro z kolei czeka pielgrzymów dzień prawdziwie pokutny. Należy podkreślić, że inicjatywa wyszła od młodzieży, która chce się solidaryzować z objętymi intencją rajdu głodującymi dziećmi. Wprawdzie podróżnicy nie mogą wesprzeć finansowo dzieciaków, ale chcą oprócz swojego trudu drogi, oddać także trochę ofiary podobnej do ich codziennych zmagań. Będzie to także dalszy ciąg mocno żywego ewangelicznego słowa. Początkiem dnia będzie wysłuchana o 9.00 rano z głośników Górnika cała Ewangelia wg św. Mateusza. Pielgrzymi chcą krok po kroku wysłuchać życiorysu Pana Jezusa i tym przeżyciem nakarmić się na cały dzień, wszak nie samym chlebem żyje człowiek. W trakcie całego dnia pielgrzymi będą przyjmować tylko wodę. Będzie to dzień w ciszy. Po wysłuchaniu Ewangelii, każdy będzie przeżywał ten dzień w skupieniu i refleksji. Dopiero o godz. 17.00 wspólnie przeżyją Eucharystię, a po niej będzie czas na uroczysty posiłek, agapę.

Rano tafla jeziora błyszczy niczym niezmącona, podczas gdy po południu lekki wiaterek wyzwala naprawdę solidne fale. To daje pewne wyobrażenie strasznej burzy z Ewangelii, kiedy musiało dużo mocniej wiać.

Od wtorku rozpocznie się rowerowe zwiedzanie Galilei (Nazaret, Kana i inne). W piątek uroczysty wjazd do Jerozolimy.

Nocleg:

Izrael, Jezioro Galilejskie.

Bilans dnia:

  • 14 taplających się w wodzie śmiałków
  • 14 zadowolonych odprężających się KOKOriders
  • 14 wcinających daktyle pielgrzymów
  • 14 + 14 + 14 pokoleń od Adama do Jezusa (no dobra, to już może trochę zbyt luźne skojarzenie ;) )

Przejechanych do tej pory kilometrów: 3836