14 maja| Wiadomości

Skąd się wziął celibat księży?

Często w mediach mówi się o celibacie duchownych, gdyż wielu ludzi nie rozumie tej idei. Czasem nawet niektórzy głoszą hasła, które zachęcają do zniesienia tego obowiązku. Wszakże celibat to dobrowolnie ślubowane przyrzeczenie bezżenności. Warto się jednak zastanowić nad tym, jak to się w ogóle stało, że dzisiaj w Kościele istnieje taka praktyka.

Choć w Ewangelii Chrystus pouczał o tym, że są ludzie, którzy „ze względu na królestwo niebieskie” sami zostali bezżenni (por. Mt 19,30; Łk 18,29-30), to jednak pierwsi następcy apostołów (jak i niektórzy apostołowie) mieli żony i dzieci. W zasadzie taka praktyka była czymś powszechnym do początków IV wieku. Co się wtedy stało? Możemy tylko przypuszczać, że nie wszyscy duchowni wiedli dobre moralnie życie. Czytamy bowiem w orzeczeniach Synodu w Elwirze (ok. 306 r.), że niektórzy ze stanu duchownego grzeszyli cudzołóstwem (kan. 18). Na takich diakonów i kapłanów nakładano wówczas karę wykluczenia ze wspólnoty. Jest to istotne, bo argumentowano to ryzykiem skandalu. Nie chciano bowiem wywoływać zgorszenia. W tym duchu musimy odczytywać wszelkie decyzje dotyczące zaistnienia celibatu duchownych.

Pierwsze orzeczenia – synody lokalne

Pierwsze orzeczenia zapadły już około 306 r., gdyż podczas wspomnianego synodu wydano kolejny kanon w opisywanej sprawie, na mocy którego zabroniono diakonom i kapłanom mieszkania z obcymi kobietami (kan. 30), a także zabroniono współżycia z żonami (kan. 33). Chciano bowiem ukazać duchownych jako strażników cnót i moralności. Dlatego już w 397 r. Trzeci Synod Kartagiński podkreślił, że duchowny mieszkający z obcą kobietą może być podejrzewany o złamanie wstrzemięźliwości, a nawet takie podejrzenie może być gorszące (kan. 16). Kościół pragnął ludzi o nieposzlakowanej opinii. Wynikało to z ideałów ascetycznych, które zaczęły być szczególnie widoczne w Kościele pomiędzy II a III w. Nie zabraniano duchownym zawierania małżeństw, ale przestrzegano ich przed współżyciem, o czym pouczył Synod w Ancyrze w 314 r. (kan. 20). Pierwotny „celibat” nie zakładał zatem bezżenności, ale brak współżycia seksualnego. Skoro natomiast zezwalano na małżeństwa, to wytyczano też szczegółowe wymagania odnośnie do kobiet, które wchodziły w związek z duchownym. Dopuszczano do takiego małżeństwa tylko dziewice. Papież Innocenty I nakładał nawet karę utraty władzy święceń na tego, kto żenił się z kobietą, która nie była dziewicą (chodziło przede wszystkim o wdowy). Było bowiem czymś nie do pomyślenia zawieranie powtórnego małżeństwa. Pouczał już o tym św. Paweł, gdy mówił o „mężu jednej żony” w stosunku do duchownego (por. 1 Tm 3,2 i 3,12; Tt 1,6).

Opory duchownych – argumentem Stary Testament 

Kościół lokalnie wydawał swoje dyrektywy na temat praktyki wstrzemięźliwości – a co na to sami duchowni? Mylilibyśmy się, gdybyśmy uważali, że wszyscy je posłusznie przyjmowali. Wielu bowiem protestowało i podpierało swoje zdanie Starym Testamentem. Mówili, że słudzy świątyni mieli żony i płodzili dzieci. Nie można im tutaj odmówić racji, bo samo Pismo o tym mówi. Jednakże uczeni Kościoła zaczęli wykładać im naukę o wstrzemięźliwości, podkreślając, że Nowe Prawo jest doskonalsze od Starego Prawa. Właśnie dlatego papież Syrycjusz napisał obszerny list, w którym dokładnie wytłumaczył ideę tej praktyki. Natomiast w innym piśmie wyraził najważniejszą dla nas tezę: ta praktyka jest dyscypliną czysto kościelną. W ten sposób od końca IV w. papieże zaczęli stawać się swoistymi „strażnikami” tradycji Kościoła, przez co zaczęto powoli wydawać dekrety dotyczącego całego Kościoła, a nie tylko lokalne.

Kolejne głosy – ewolucja praktyki 

Możemy sobie zupełnie słusznie zadać pytanie: jak to się stało, że celibat przybrał formę, którą znamy współcześnie? Stało się tak za przyczyną papieży. To właśnie biskupi Rzymu zaczęli rozwijać dawną praktykę, nadając jej nowe formy. Najpierw przypominano, że małżeństwo z dziewicą jest prawomocne (Innocenty I w 404 r.). Następnie wskazywano, że dwukrotne małżeństwa są niedozwolone (Innocenty I w 404 r. oraz Zozym w 418 r.). Wreszcie podtrzymywano stwierdzenie, że brak wstrzemięźliwości jest przesłanką do usunięcia kogoś ze stanu duchownego (Innocenty I w 405 r.). Stwierdzono przy tym, że święcenia udzielane komuś wbrew powyższym decyzjom są niedozwolone (Celestyn w 428 r.). Orzeczenie to doprowadziło do tego, że w 441 r. na Pierwszym Synodzie w Orange nakazano ślubowanie wstrzemięźliwości przed święceniami (kan. 22). Pada więc pytanie: co robiono z żonami duchownych? Nie nakazywano ich oddalać, lecz stwierdzono, że powinny się one stać „siostrami” dla swych mężów (Leon Wielki). W tym stwierdzeniu upatruje się źródła wymogu celibatu w Kościele zachodnim.

Mężowie wypróbowani – schyłek praktyki 

Jeśli przystąpienie do świętych stanów wymagało od mężczyzny zaprzestania kontaktów seksualnych ze swoją żoną, to wielu duchownych aspirujących do kapłaństwa nie było już zainteresowanych żenieniem się, bo nie mogli de facto spełnić celu małżeństwa – wydać na świat potomka. Dlatego Kościół powoli odchodził od praktyki zezwalania na małżeństwa duchownych, choć dokonywało się to stopniowo. W 452 r. na Drugim Synodzie w Arles stwierdzono, że nikt, kto ma żonę, nie może przystąpić do święceń diakonatu (a więc można było być duchownym tzw. „niższych święceń”, lecz nie można było przystąpić do tych z ustanowienia Bożego). Wreszcie, „zaostrzenie” tej praktyki widać w orzeczeniach z VI w. Wówczas Synod w Adge z 506 r., wymieniając kobiety, z którymi mogą mieszkać duchowni, nie wymienił ich żon (kan. 1), co – przypuszczalnie – świadczyło o tym, że nie udzielano już małżeństw dla duchownych. Wreszcie Czwarty Synod w Arles z 541 r. nakazał sporządzanie osobnych sypialni dla męża i żony, gdy mężczyzna był duchownym, wskazując niejako na konieczność oddzielenia się duchownego od żony (kan. 17). Mniej więcej od tego czasu zaczęła się rozpowszechniać praktyka celibatu, jako bezżeństwa, w formie, jaką znamy dzisiaj.

Widzimy zatem, że celibat księży nie wziął się z nakazu Bożego, ale tego kościelnego. Sama wspólnota Kościoła widziała wielkie dobro w tej praktyce i stopniowo nakazywała jej przestrzeganie. Co ważne: papieże jedynie sankcjonowali lub dookreślali normy dotyczącej bezżeństwa duchowieństwa, lecz go w żaden sposób „nie stworzyli”. Kiedy więc dyskutuje się o potrzebie celibatu we współczesnym Kościele, to należy mieć na względzie przyczynę powstania tej praktyki i jej umotywowania.

Źródło: Dawid Makowski, misyjne.pl

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl