Ewangelia i rozważanie na piątek, 14 maja

J 15,9-17
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

Myślenie o oddawaniu życia za drugiego człowieka to trudna sprawa. Dlaczego? Bo zazwyczaj od razu myślimy o śmierci… Na szczęście istnieje wiele rodzajów „umierania”. Jednym z nich jest umieranie dla samego siebie. Polega na tym, że moje życie jest coraz bardziej dla innych i coraz mniej dla samego siebie.
Dla kogo jest twoje życie?


cathopic.com

Ewangelia i rozważanie na czwartek, 13 maja

J 16,16-20
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie». Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Cóż to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca”?». Mówili więc: «Cóż znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co powiada». Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?”. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość».

Czas… To trudny temat. Zwłaszcza kiedy myślimy o odpowiedzi na nasze modlitwy. Te powinny się spełnić jak najszybciej. Co innego, jeśli chodzi o czas w codziennym życiu. Wtedy to my chcemy go mieć jak najwięcej. Egzamin? Lepiej o tydzień później. Sprzątanie domu? Nie w tę sobotę. Wizyta u dentysty? W przyszłym roku! Czujesz różnicę?
Dziś to ty możesz wyjść z inicjatywą. Odpowiedź na wątpliwości? Załatwienie trudnej sprawy? Dziś to ty możesz dać Mu czas: „Panie, wtedy, kiedy Ty chcesz!”.


Ewangelia i rozważanie na środę, 12 maja

J 16,12-15
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».

Nie wiem jak ty, ale ja bardzo się irytuję, gdy ktoś prowadzi w mojej obecności konwersację, a ja nie mam bladego pojęcia, o czym się rozmawia! Zazwyczaj nie jest to przyjemne doświadczenie, ale mogę do niego podejść na dwa sposoby: pierwszy to irytacja – trwanie w stanie zdenerwowania z powodu tego, że nie mogę powiedzieć nic więcej. Drugi to spokojne przyjęcie prawdy, że nie wiem wszystkiego i że to dobra okazja, żebym nauczył się czegoś nowego.
Widzisz różnicę? Pierwsza reakcja zniewala, a druga uwalnia – otwiera. Jasne, że to nie zawsze proste, ale dziś spróbuj uświadomić sobie tę prawdę: wiele zależy od ciebie! Moment, gdy czujesz się uwięziony, tylko z pozoru może być złym doświadczeniem.


Ewangelia i rozważanie na wtorek, 11 maja

J 16,5-11
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?”. Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu, bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś, bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie, bo władca tego świata został osądzony».

Często borykamy się z myślami, że prawdziwy uczeń Jezusa nie powinien się smucić, ale raczej być idealny. Zwłaszcza gdy jesteś członkiem grupy parafialnej, słowa „kryzys”, „samotność” czy „wątpliwości” nie mają prawa być wypowiedziane na głos. Czasami boimy się, co inni pomyślą sobie o nas, gdy usłyszą, że nie jesteśmy idealni, że i my doświadczamy kryzysów.
Jeśli masz czasami takie myśli, uświadom sobie dzisiaj, że uczniowie Jezusa także mieli te same doświadczenia. Byli pełni smutku, wątpliwości i niedowierzań, a chwile pewności w wierze nie zdarzały się codziennie.
Co robić w chwilach niepewności? Czekać i być wdzięcznym. Dzień słabości prędzej czy później przerodzi się w dzień zwycięstwa. To dzięki trudności będziesz mógł także zauważyć i zrozumieć, jak cenny jest czas, gdy jesteś pewien obecności Jezusa w swoim życiu.


Ewangelia i rozważanie na poniedziałek, 10 maja

J 15,26–16,4a
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Ale nadto nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali, że Ja wam o nich powiedziałem».

Czasem oceniasz innych z powodu ich czynów i słów. Czasami to inni oceniają ciebie za każde twoje słowo, gest i zachowanie. Czy to dla innych, czy samego siebie, bądź wyrozumiały! To jeszcze nie niebo. Jeszcze nie jesteśmy idealni. Masz prawo do pomyłki, tak jak i inni ludzie. W momencie trudności pamiętaj, że nie jesteś sam! Jest kogo prosić o pomoc. Powiedz Mu, o co chodzi.
Głowa do góry! To nie koniec świata.
Bądź blisko Jezusa. Na dziś wystarczy.


Ewangelia i rozważanie na niedzielę, 9 maja

J 15,9-17
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

Gdy podczas którejś Eucharystii nastąpił znak pokoju, uśmiechnąłem się do ludzi stojących obok mnie. Wiesz co? Nikt nie odpowiedział tym samym. Wręcz przeciwnie, jako zapłatę otrzymałem „zdziwko”, jakby chciano mi powiedzieć: „o co ci w ogóle chodzi?”.
Stosunkowo łatwo jest iść na Mszę. Pamiętaj jednak, że to nie to samo, co żyć Eucharystią. Nie chodzi mi o to, żeby na siłę uśmiechać się do każdego. Ale warto pamiętać, że ludzie, z którymi się modlisz, to naprawdę twoja rodzina.
Wierzysz w to?


Ewangelia i rozważanie na sobotę, 8 maja

J 10,11-16
Jezus powiedział do faryzeuszów: «Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz».

Sprawa jest prosta: czasem jesteś owcą, a czasem pasterzem. Jak to możliwe? Jezus prowadzi cię swoją miłością i dobrocią każdego dnia. Gdy jesteś Mu oddany, stajesz się lepszy i jesteś blisko Niego. Jesteś Jego owcą.
Teraz uważaj:
Jesteś także pasterzem! Jak? Kiedy jesteś blisko Jezusa, nie tylko żyjesz w Jego miłości, ale też nią promieniejesz. Zaczynasz dawać innym to, co sam niedawno otrzymałeś!
Pamiętaj, dziś możesz sprawić, że ktoś zbliży się do Jezusa. I nie musisz przy tym wypowiadać ani jednego słowa. Powodzenia!


Ewangelia i rozważanie na piątek, 7 maja

J 15,12-17
Jezus powiedział do swoich uczniów: «To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

Jednym z większych problemów na drodze do bycia szczęśliwym jest to, że w siebie nie wierzymy. Nie wierzymy, że nam się uda, że ktoś pokłada w nas swoje nadzieje, że zdamy trudny egzamin czy zdobędziemy wymarzoną pracę. Nie wierzymy też w nasze zalety: że możemy coś dobrze zrobić, że możemy się komuś podobać czy że będziemy lubiani za to, kim tak naprawdę jesteśmy. Dzisiejsza wiadomość jest jasna: Jezus kocha nas takimi, jakimi jesteśmy! Dlatego mówi, że to On nas wybrał i przeznaczył do wspaniałych spraw. Jezus jednak posługuje się ludźmi! To przez twoje ręce może dziś sprawić, że ktoś inny uwierzy w siebie!


Ewangelia i rozważanie na czwartek, 6 maja

J 14,6-14
Jezus powiedział do Tomasza: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię».

Jednym z najtrudniejszych sprawdzianów w życiu jest test przyjaźni. Mam na myśli dokładnie ten moment, kiedy musisz uwierzyć komuś na słowo. Nie możesz niczego sprawdzić, dotknąć, zapytać Google’a czy przeszukać Facebooka. Pozostaje ci tylko jedno: uwierzyć.
Normalnie nie mamy takich problemów, przecież możemy sprawdzić wszystko. Jedno jednak pozostanie tajemnicą: czy on, ona naprawdę mnie lubi, kocha. To pytanie dotyczy tak samo innych ludzi, jak i Boga. Ciągle chcemy znać odpowiedź na to pytanie. To prawda, że nie możemy wiedzieć tego na sto procent. Jest jednak coś, co zależy od nas: dzisiaj to ja mogę dać komuś odczuć, że jest kochany.


Ewangelia i rozważanie na środę, 5 maja

J 15,1-8
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

Słowa Jezusa o tym, że spełni się wszystko to, o co Go prosimy, nie zawsze wywołują radość na naszych twarzach. Wręcz przeciwnie, często zastanawiamy się, czy to na pewno działa w ten sposób. Łatwo dojść do wniosku, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Rzeczywiście, Jezus mówi, że spełni się to, o co będziemy prosić, jeżeli „będziemy w Nim trwać”. Cóż to oznacza? Jezus mówi, że jako dzieci Boże mamy być tacy jak On sam. On na pierwszym miejscu zawsze stawia wolę swojego Ojca. Pamiętasz, co powiedział w Ogrójcu? „Weź ode mnie ten kielich, ale niech będzie tak, jak Ty chcesz, Ojcze.” Być jak Jezus to naprawdę uwierzyć, że moje życie nie jest tylko dla mnie. To dar dla Boga i dla innych.
Spokojnie, masz całe życie, żeby się o tym przekonać.