Pojechałam do Armenii, żeby służyć. Wróciłam obdarowana

Niektóre pragnienia potrzebują czasu, żeby stać się konkretnym planem. Tak było również ze mną. Dla mnie takim pragnieniem od dawna była misja. Nie spektakularna idea „wyjazdu gdzieś daleko”, ale coś znacznie prostszego i głębszego: obecność wśród ludzi, dzielenie się swoim czasem, wiarą i doświadczeniem Kościoła w jego najbardziej żywej, wspólnotowej formie.