West Coast Ireland, dzień 13. Dzień odpoczynku w Dingle
„Nie dam ci prysznica, ale masz tu karnet basen i jacuzzi”.
Niedziela, 6 września, była dla nas dniem odpoczynku. Po Mszy świętej przyszedł czas, żeby na chwilę zwolnić i pobyć w Dingle – każdy trochę po swojemu. Jedni zatrzymali się w kościele na osobistą refleksję i modlitwę, inni ruszyli na spacer po mieście, odwiedzając sklepy z pamiątkami i lokalne puby. Po kilku intensywnych dniach marszu taki dzień był naprawdę potrzebny.
Po południu część ekipy wybrała się na kąpiel. Jedna z osób zapukała nawet do drzwi mieszkańców z prostą prośbą o możliwość wzięcia prysznica. Zamiast samego prysznica otrzymała jednak… karnet na lokalny basen i jacuzzi. Irlandzka gościnność po raz kolejny nas zaskoczyła.
Wieczorem spotkaliśmy się na naszym kółeczku – czasie wspólnego dzielenia się tym, co przeżywamy. I właśnie takie chwile pokazują, że grupa coraz bardziej się scala. Szczególnie ważne są dla nas momenty, kiedy możemy być razem w jednym, suchym miejscu. Tym razem jest nim salka parafialna przy kościele św. Marii, gdzie nocujemy.
Z wieczornego dzielenia coraz wyraźniej wyłania się obraz naszej grupy. Mamy różne charaktery, różne oczekiwania i różne sposoby przeżywania tej wyprawy, ale jednocześnie uczymy się dostosowywać do warunków, które przynosi droga. I chyba właśnie z tego powoli powstaje wspólnota – nie dlatego, że wszyscy jesteśmy tacy sami, ale dlatego, że potrafimy iść razem.
Jutro ruszamy dalej. Czeka nas przejście przez góry na półwyspie Dingle, a następnie kierunek na ostatni etap naszej wyprawy – Kerry Way i najwyższy szczyt Irlandii, Carrauntoohil.
o. Dominik Ochlak OMI
Partnerzy wyprawy:



