Photo by Taylor Wilcox on Unsplash
30 sierpnia| Wiadomości

Jak to jest z tą katechezą w szkole? Czy jej potrzebujemy? Obalamy mity

Nauczanie religii w szkole to konstytucyjne prawo każdego ucznia. Jednocześnie katecheci mają prawo do wynagrodzenia za prowadzone lekcje, tak jak […]

Nauczanie religii w szkole to konstytucyjne prawo każdego ucznia. Jednocześnie katecheci mają prawo do wynagrodzenia za prowadzone lekcje, tak jak każdy inny nauczyciel. Wokół katechezy szkolnej narosło jednak wiele mitów, nieporozumień i jej wizja w opinii publicznej została znacznie wypaczona przez lata. Właśnie trwają dyskusje nad kształtem nauczania religii w 30-leciu jej obecności w polskiej szkole. To jak to jest z tą katechezą?

Przede wszystkim, nikt zdrowo myślący nie powie dziś, że stare metody przystają do nowych realiów. Dziś osoby zaangażowane w życie Kościoła, obserwujące problemy i styl życia młodych ludzi widzą, że młodzieży potrzeba przede wszystkim podstawowych bodźców do wejścia w świat wiary. Rodziny nie zawsze są dobrym środowiskiem wzrostu i nie dają najlepszego przykładu. Sfrustrowani bywają też sami katecheci, którzy otrzymują narzędzia nieprzystające do pracy z współczesną młodzieżą. W realiach hejtu ich praca to prawdziwa linia frontu. Muszą być silni i zdeterminowani.

Tak. Młodego wina nie wlewa się do starych bukłaków i hierarchia kościelna też to wie. Coraz większy nacisk kładzie się więc dziś na przekazywaniu w ramach katechezy doświadczenia wiary, czyli ewangelizacji, zamiast wykładania suchych reguł katechetycznych. Mówił o tym zarówno papież Franciszek, jak i KEP, który w dniach 27 do 29 sierpnia prowadził na ten temat dyskusję na Jasnej Górze. Takie podejście wydaje się zresztą naturalne także dla innych przedmiotów szkolnych i nauczania właśnie. Suche nauczanie jest o wiele mniej wydajne od doświadczenia i przeżycia przez ucznia jakiejś treści. Wiedział to już 2000 lat temu Pan Jezus, który nie recytował regułek, tylko mówił przypowieściami (obrazami) i zapraszał do doświadczenia („chodźcie i zobaczcie”).

Do czego prowadzić ma katecheza?

Oczywiście wymiana starego myślenia na nowe, potrwa jakiś czas, jak ze wszystkim. Jednak jeszcze kilka lat temu mówienie o ewangelizacji w miejscu katechizacji, było nawet w strukturach kościelnych pewnym faux paux. Współczesne nauczanie religii powinno opierać się na dwóch nogach, szkolnej i parafialnej. To dlatego, że w szkole młodzi ludzie są w różnym stopniu wierzący (lub czasem w ogóle). Nie stanowią wspólnoty i nie może się tam dokonać odpowiednie wzmocnienie ich wiary w Boga. To możliwe jest raczej tylko przy parafii. Jak to realizować? O tym m.in. rozmawiali do wczoraj biskupi i pewnie niebawem dowiemy się, co uradzili. To tym bardziej ciekawe, że zapis o katechizacji parafialnej istnieje w dyrektorium katechetycznym już od 19 lat! Obecnie jednak sprowadza się praktycznie tylko do przygotowań sakramentalnych.

Również podwójne podejście powinno się stosować do uczniów mniej i mocniej wierzących. Tym pierwszym należy umożliwić bodźce doświadczalne, ewangelizacyjne, bo to konieczny pierwszy krok. O takiej metodzie (może wykraczającej nieco poza szkolną ławę) wspominał niejednokrotnie o. Bartosz Madejski OMI – proboszcz parafii NSPJ w Katowicach – gdy opowiadał historię swojego nawrócenia.

Pod koniec roku szkolnego w technikum nasz ksiądz katecheta zaprosił na tygodniowy wypad w góry. Miałem opory, myślałem, że będzie obciachowo. Ale kiedy zachęcał, że będą tam fajne dziewczyny, zdecydowałem się na wyjazd! (śmiech) Któż by pomyślał, że tam odkryję Boga, a potem zdecyduję się na drogę kapłaństwa? – opowiadał.

Ci dojrzalsi w wierze uczniowie powinni uczyć się apologii wiary. Jak czytamy na ekai.pl apologii nie należy rozumieć tylko jako obrony wiary, obrony swego stanowiska, obrony wiary przed znieważeniem. Przede wszystkim – jak podkreśla konsultor Komisji Wychowania Katolickiego KEP, ks. prof. Piotr Tomasik – chodzi o uzasadnienie, dlaczego ja wierzę; po to, by nasza wiara była również poddana rozumowi. Wówczas nasze przekonania stają się pewną całością.

Do ewangelizacji należy również przedstawianie prawd wiary, coś, o czym Pan Jezus mówił: „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32) – mówi ks. prof. Tomasik. – Podawanie tej prawdy zbawczej jest bardzo istotnym elementem lekcji religii. Może ona poruszyć ludzkie serce, o ile skierujemy ją do konkretnego człowieka, a nie tylko przedstawimy jako pewien system – zaznacza.

Prawda i mity

Do wyczyszczenia opinii o katechezie potrzebne jest też rzetelne obalanie mitów, które skandują jej i Kościoła przeciwnicy. To np. nieprawda, że uczeń skazany jest na katechezę katolicką. Można wybrać etykę lub zrezygnować z jednego i drugiego. Co do katechetów, obecnie wymagane jest ukończenie studiów teologicznych oraz uzyskanie przygotowania pedagogicznego – czytamy na ekai.pl.

Nauczyciele religii mają takie same prawa i obowiązki, jak inni nauczyciele, z jednym wyjątkiem: nie przyjmują obowiązków wychowawcy klasy (tak stanowi Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. Otrzymują takie same wynagrodzenie, jak inni nauczyciele, zróżnicowane m.in. w zależności od stopnia awansu zawodowego, do którego mają prawo, jak inni nauczyciele – wyjaśnia ks. Marek Kordul, sekretarz Komisji Wychowania Katolickiego.

Sporo kontrowersji bu