youtube.com / Nauka. To lubię
14 września| Wiadomości

Tomasz Rożek: po prostu mniej konsumujmy [ROZMOWA]

Dziennikarz misyjne.pl rozmawia z  doktorem nauk fizycznych, dziennikarzem i popularyzatorem naukowym o tym, czy dla naszej planety jest jeszcze ratunek. […]

Dziennikarz misyjne.pl rozmawia z  doktorem nauk fizycznych, dziennikarzem i popularyzatorem naukowym o tym, czy dla naszej planety jest jeszcze ratunek. Czy jest szansa na solidarność w tej sprawie między bogatą Północą a rozwijającym się Południem? Tomasz Rożek widzi nadzieję w ograniczeniu konsumpcji. Czy chrześcijanie będą w stanie – w trosce o dobro Ziemi – mniej kupować, mniej zużywać, mniej mieć a bardziej być?

Maciej Kluczka (misyjne.pl): Czy jest taki problem z dziedziny ochrony środowiska, który powinniśmy potraktować absolutnie priorytetowo czy też jest ich tyle, że trzeba zająć się całym pakietem?

Tomasz Rożek (autor bloga „Nauka. To Lubię”): Rozwiązanie wszystkich problemów ekologicznych sprowadza się do naszej konsumpcji. Te problemy, o których najczęściej się mówi, wynikają z produkcji i transportu. A produkcja nie jest wysyłana na Marsa tylko zostaje u nas, na naszej planecie. Ja mogę uczyć dzieci, by gasiły światło, gdy wychodzą z pokoju. Tylko, że to nie jest kluczowy problem, bo dziś urządzeń elektrycznych mamy w domu tak dużo, że prąd przeznaczany na oświetlanie mieszkania to mały procent całej zużywanej przez nas energii. Hasło „gaś światło” kiedyś było ważne, bo mieliśmy światło i może jeszcze bojler, ale dzisiaj mamy kilkanaście (jeśli nie kilkadziesiąt) różnych sprzętów.

Takie zachowanie spełnia jednak ważny aspekt edukacyjny; pod warunkiem, że zdamy sobie sprawę, że każda nasza działalność związana jest z jakimś rodzajem produkcji. Musimy jeść, ale niekoniecznie musimy wyrzucać jedzenie, możemy (a nawet powinniśmy) jeździć na wakacje, ale może nie na drugi koniec świata. Kupmy samochód, ale nie musimy co trzy lata zmieniać go na nowszy model – tylko dlatego, że stać nas na lepszy. Zadanie jest proste: mniej konsumujmy. A tę konsumpcję, której nie możemy obciąć, starajmy się przekierować na tory, które będą neutralne, albo w minimalnym stopniu będą wpływały na nasze otoczenie. To łatwo powiedzieć, ale bardzo trudno zrobić. Nowe samochody, produkty różnego rodzaju, ruch lotniczy; to są potężne gałęzie przemysłu, na których zarabia się grube miliardy, a miliony ludzi znajdują w nich zatrudnienie. A ludzie mają z czego żyć.

Koło w tej wielkiej globalnej maszynie zamyka się, a jednocześnie ta machina pędzi coraz szybciej. Gdzie szukać ratunku?

Powinniśmy zapytać o to, jak zmniejszyć konsumpcję, nie wpędzając w totalne kłopoty naszych gospodarek. Cały nasz system ekonomiczny i społeczny jest oparty na tym, że budujemy piramidę finansową…

Oj… wiemy, jak to się potrafi skończyć; to może runąć jak domek z kart.

Zasoby, złoża są skończone (węgla, gazu, wody). Wiemy o tym, ale równocześnie konsumujemy więcej, bo tylko wzrost nas interesuje.

Można dojść do bardzo fatalistycznych wniosków, że jeśli ten konsumpcjonizm już nakręciliśmy, to trudno teraz tę maszynę spowolnić, a już w ogóle chyba niemożliwe jest przestawienie jej na dobre tory.

Dobrze, teraz będzie trochę nadziei. Nie jestem bowiem przekonany, że to się musi wykoleić. Pojawiają się nowe technologie. Kiedyś produkowali