10 powodów, dla których Festiwal Życia 2025 był spoko
Subiektywny wybór kierownika sekcji instrumentalnej festiwalowego zespołu 3 Dni 3 Noce.
1. Miejsce
Trudno (przynajmniej w tym rejonie świata) znaleźć lepsze miejsce na zorganizowanie takiej imprezy jak Festiwal Życia. Jest las. I to nie byle jaki, bo lubliniecki, posiadający w swoim arsenale 25 000 m kw. zieleni, rezerwaty, parki krajobrazowe i inne takie cuda. Jest jezioro, przy którym można się poczuć jak Pan Samochodzik w Nowych Przygodach Niziurskiego. Jest imponujące pole namiotowe, wciąż pachnący nowością ośrodek z ledwo co wyremontowanym sklepikiem dla każdego. Co jeszcze? Tubylcy, którzy już tak przyzwyczaili się do tego tygodniowego szaleństwa, że sprawiają wrażenie, jakby z tego szaleństwa się cieszyli.
2. Pogoda
OK, mogło być lepiej, ale mogło być ZNACZNIE gorzej. Doświadczenia poprzednich lat powstrzymują przed marudzeniem. Żaden namiot nie odpłynął. Nikt nie dostał udaru (chyba). Chińczycy podobno opanowali sztukę generowania pogody takiej, jaką się chce. My coraz bardziej za Chinami. Ale gdybyśmy i my opanowali sztukę zarządzania aurą, to czy skorzystalibyśmy z niej, by coś zmieniać?
3. Organizacja
Nie jest tajemnicą, że skuteczne zmontowanie takiej rzeczywistości jak Festiwal Życia to pełne wielu trudności wyzwanie. W tym roku do tych trudności dołączyła kolejna związana ze zmianą, o której wszyscy wiemy i o której nie będę się tu rozpisywał. Ze swojej strony jako pracownik NINIWY współodpowiedzialny za element muzyczny festiwalu chciałbym pogratulować wszystkim za skuteczne udźwignięcie tego trudu. Od biura NINIWY, przez księży-organizatorów, po każdego szeregowego pilnowacza, który doglądał, by każdy wchodzący na jadalnię miał na szyi to coś. Będąc w epicentrum wydarzenia uświadamiałem sobie raz po raz, że nie ma człowieka. który by to wszystko ogarniał. To siła wspólnoty, którą łączy jeden Duch.
4. Scena
Profesjonalizacja Festiwalu Życia od samego początku domagała się sceny i techniki innej niż te, które standardowo są obecne na festynach parafialnych w małych, urokliwych mieścinach. Z całym szacunkiem dla festynów parafialnych. W tym roku scena (prawie) jak na Openerze. Za technikę jak zawsze odpowiadało Źle i Tanio. Pełen półprofesjonalizm. Dla wszystkich. Od gwiazd polskiej sceny po

