Michał Jóźwiak: w jakim kierunku papież Franciszek prowadzi Kościół? [KOMENTARZ]
Już w dniu wyboru Jorge Bergoglio na papieża było oczywiste, że ten pontyfikat będzie inny niż poprzednie. Ojciec Święty nie przeprowadził się do apartamentów papieskich, a na rekolekcje jeździ w autokarze wraz z innymi duchownymi. Sytuację komentuje Michał Jóźwiak z misyjne.pl.
Nie da się uciec od wrażenia, że papież Franciszek jest lepiej odbierany przez świeckich niż przez duchownych. Nie powinno to dziwić. W niektórych obszarach działa niczym Robin Hood, który zabierał bogatym, a dawał biednym. Tyle że Franciszek odbiera przywileje tym, którzy byli do nich przyzwyczajeni, a coraz bardziej włącza w struktury Kościoła osoby świeckie i kobiety. Przykładem może tu być choćby s. Nathalie Becquart, która jest pierwszą kobietą z prawem głosu podczas Synodu Biskupów. Ojciec Święty dużo mówi też o problemie klerykalizmu, nazywając go wręcz… perwersją. To oczywiście duże uproszczenie stylu pontyfikatu Franciszka. Nie wszystkie reformy przebiegają sprawnie. Wspólnym mianownikiem zmian jest jednak skierowanie uwagi na tych, którzy niekoniecznie czuli się w Kościele docenieni lub chociaż zauważeni.
Duszpasterskie otwarcie
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych i głośnych momentów tego pontyfikatu było opublikowanie posynodalnej adhortacji Amoris laetitia. Miała być ona duszpasterskim otwarciem na rodziny, które są w tzw. sytuacjach nieregularnych. Chodzi przede wszystkim o osoby rozwiedzione i żyjące w nowych związkach oraz o pary żyjące ze sobą bez sakramentu małżeństwa. Franciszek zachęcał, aby takim osobom towarzyszyć. Zwracał uwagę, że każda sytuacja powinna być oceniana indywidualnie. Wielu zarzucało papieżowi, że ten dokument zmienia dotychczasowe nauczanie Kościoła i stoi w sprzeczności z tym, co Kościół głosi „od zawsze”. Część kardynałów zgłosiła dubia (wątpliwości), na które Stolica Apostolska nie odpowiedziała. Pozostawiając nieco na boku temat kontrowersji wokół treści samej adhortacji, trzeba zauważyć w działaniu papieża Franciszka chęć przyciągnięcia do Kościoła tych, którzy byli na jego obrzeżach.
Oni nie tylko nie muszą czuć się ekskomunikowani, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich na drodze życia i Ewangelii (AL 299) – pisze Ojciec Święty o oso

