11 października| NINIWA Team

Rowerami przez Kaukaz Południowy: błoto i życzliwość ludzi i podwózka policji

„Panowie mundurowi zabrali nas na komisariat, oferując ciepły prysznic, herbatę i podwózkę. I tak, niczym Mojżesz przeszedł przez Morze Czerwone z narodem wybranym, tak my suchą oponą przejechaliśmy bagniste 40 kilometrów”... Publikujemy relację z kolejnej wyprawy Together, która w jedności z NINIWA Team przemierzała rowerami kaukaskie szlaki.

Gdańsk, 1 października, pół godziny po północy.

Opatuleni bluzami wysiadamy z samolotu lekko zaskoczeni, że nie zostaliśmy powitani ciepłym powiewem kaukaskiego wiatru, jak to bywało w ostatnich dwóch tygodniach, kiedy każdego ranka odsuwaliśmy tropik namiotu, a na policzkach malował się uśmiech wywołany ciepłym powietrzem. Tym razem jest nieco inaczej: odczuwalny chłód bałtyckiej bryzy daje się we znaki i przypomina, że czas wyprawy dobiega końca, a świadomość, że azjatycki klimat ma niewiele wspólnego z polskim październikowym powietrzem skutecznie zmywa uśmiechy z naszych twarzy. Ziewając, ruszamy w stronę kontroli granicznej, chcąc jak najszybciej odebrać ostreczowane rowery i ruszyć ku swoim domom, by już za 6 godzin i 30 minut zacząć pracę i rzucić się w wir obowiązków. Ale zanim to… wróćmy do kaukaskiej przygody i przeżyjmy ją jeszcze raz.