30 listopada| Wiadomości

Mieszkańcy Aleppo zagrożeni. Najpoważniejsze walki od 4 lat

„Strach wisi w powietrzu, ludzie nie mają siły, by stawić czoło kolejnej bitwie” – powiedział ojciec Bahjat Elia Karakach, proboszcz parafii św. Franciszka w Aleppo. Franciszkanin wyznał, że choć od miesięcy mówiło się o możliwym ataku, to skala ofensywy zaskoczyła wszystkich. To najpoważniejsze walki w tym kraju od 2020 r.

W północnej Syrii, od 27 listopada, trwa największa od lat ofensywa islamskich rebeliantów walczących z reżimem Baszara el-Asada. 29 listopada dżihadyści wkroczyli na przedmieścia drugiego pod względem wielkości miasta kraju, Aleppo. Wśród rebeliantów kluczową rolę odgrywa sunnickie ugrupowanie zbrojne Hajat Tahrir asz-Szam. Powstało w 2017 roku z połączenia kilku dżihadystycznych grup zbrojnych, w tym lokalnego odgałęzienia Al-Kaidy. Mówi się o setkach zabitych, w tym cywilach.

Umęczone Aleppo znów pod ostrzałem

– W mieście wyraźnie słychać strzały armatnie, ludzie są przerażeni, szkoły są zamknięte, a zajęcia zawieszone, panuje atmosfera wielkiego strachu, nawet lekcje katechizmu w parafiach są wstrzymane – powiedział ojciec Karakach, komentując ataki z ostatnich dni.

Chrześcijanie w Korei Północnej – tylko wiara pozwala im przetrwać

W rozmowie z agencją Asia News zauważył, że „ludzie są już zmęczeni i czują, iż nie mają wystarczająco dużo energii, aby stawić czoło kolejnej bitwie, początkowi kolejnej wojny”.

– Strach jest prawdziwy, strach unosi się w powietrzu, a odgłosy bombardowań słychać wyraźnie, tak bardzo, że ludzie nie mogli spać przez trzy noce – mówił franciszkanin.

Zakonnik dodał, że od kilku miesięcy mówiło się o możliwym ataku, ale wydawał się on bardziej groźbą niż realnym niebezpieczeństwem.

– Niestety jego skala, którą obserwujemy z niepokojem w tych dniach, zaskoczyła nas – dodał duchowny.

Nuncjusz w Syrii: najtrudniej jest umierać w zapomnieniu

Koordynator ONZ ds. pomocy humanitarnej w Syrii, David Carden, podkreślił, że jest „głęboko zaniepokojony” rozwojem sytuacji. Międzynarodowy Komitet Ratunkowy mówi o prawie 7 tys. wysiedlonych rodzin, informuje też o zamknięciu szkół i placówek służby zdrowia.

Niepokój o przyszłość

– Obudziliśmy się z wiadomością o czterech studentach zabitych przez bombę, która spadła w pobliżu akademika. Oczywiście nie możemy podsycać paniki, ale jasne jest, że ludzie mają prawo się niepokoić – podkreślił proboszcz z Aleppo.

Wskazał, że obecna eskalacja przemocy związana z politycznym impasem w Syrii w ostatnich latach, choć dla wszystkich było jasne, że nie będzie on trwał wiecznie.