13 września| NINIWA Team

Marsz Turecki, dzień 9–12. O tym jak przekroczyliśmy wysokość 3000 m n.p.m

Bramy Kaczkar nie stoją przed nami otworem. Zupełnie jakby jakiś Krasnolud zamknął wrota mgłą, która opada znienacka na dolinę. Nie możemy sforsować przełęczy...

Piątek, dzień 9. Wyprawa bawi i uczy.

Środek snu przerywa wszystkim Marysia, której zdaniem jest to koniec snu. Wychodzimy kilka minut po 6, otuleni chmurami jak pierzyną. Pierzyna ta okazuje się jednak zimna, wilgotna i nieprzyjemna.

Bujamy się w obłokach idąc drogą szutrową, wiele się nie dzieje, toteż opiszę kilka innych rzeczy. Co 40 minut marszu mamy 8-10 minut przerwy (liczone od dojścia ostatniej osoby). Na przerwie można odpoczywać, iść na stronę, naprawiać buta, suszyć namiot, masować obolałe mięśnie, coś zjeść, zrobić kawę itp. Najczęściej trzeba wybrać jedną lub dwie rzeczy, bo na więcej brakuje czasu.

Idziemy drogą betonową. I wtedy przełom. Żartowałem, dalej monotonny marsz, więc opiszę co innego. Wyprawa bawi i uczy. Taki Horczu na przykład tłumaczył jak pozbyć się tasiemca. Trzeba kupić tort czekoladowy (tasiemce je lubią) i trzymać go w dłoni. Wtedy tasiemiec go czuje, idzie do góry, do barku, potem do ręki. Kiedy przechodzi przez łokieć, to trzeba się uderzyć w niego w miejscu, które czyni prąd. Prąd go razi i tasiemiec trup. Inna mądrość wyszła w mojej rozmowie z Januszem. W pewnym momencie powiedział, że „u nas nie każdy może zostać politykiem, ale byle kto, to już tak”. Jeszcze inne mądrości wychodzą przy posiłkach: „lepiej dobrze zjeść niż byle komu się podobać”, czy „linia musi być gruba i wyrazista”.

Idziemy drogą asfaltową. Mijamy znak drogowy, który służył komuś za tarczę na strzelnicy (sporo dziur po kulach). Chyba jakaś tradycja, bo już kilka takich mijaliśmy. Dzisiejsza trasa niestety jest monotonna i niekoniecznie urokliwa. Już niedaleko noclegu. Idzie się ciężko. W końcu docieramy do miejsca noclegu, gdzie okazuje się, że to wcale nie jest miejsce naszego noclegu, bo po naradzie łapiemy stopa do Ikizdere gdzie jest szansa na uzupełnienie zapasów.

Zatrzymujemy się w małej knajpce z jedzeniem. Obsługa daje nam nie tylko jedzenie i mnóstwo serducha. Zgadzają się, żebyśmy przenocowali w ich knajpce. Niestety bardzo ciasno, więc gęsto dziękując za gościnę szukamy dalej. Nocleg w wielkiej sali miejscowego hotelu. Msza o 21:04. Na kazaniu Ojciec prawdopodobnie standardowo tłumaczy na podstawie Ewangelii jak nie być paskudą. Prawdopodobnie, bo przy tym zmęczeniu ciężko o słuchanie i w sumie nie pamiętam, o czym było.

Wojciech Sontag

Bilans dnia:

  • dystans: 30 km / 12km autostopem
  • przewyższenia: całe mnóstwo metrów w dół
  • nocleg: Ikizdere

Ekspedycja WE. Marsz Turecki – dzień 9–13 [ZDJĘCIA]

Sobota, dzień 10. Jest pięknie.

Muezin znów nas nie oszczędza. Większość chłopaków śpiących obok przewraca się z niezadowoleniem w śpiworze uszczelniając uszy, gdy w powietrzu roznosi się wibrujący głos. Zasypiam jeszcze na godzinę, by o 6 wst