30 sierpnia| NINIWA Team

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 27. Europa klaksonem wita

Po czym poznać, że nasi rowerzyści wrócili do Unii Europejskiej? Kierowcy nie mogą przepuścić okazji do wyładowania emocji za pomocą przycisku na środku kierownicy. Poza tym mamy odtąd normalny roaming wraz z internetem.

W ostatnim sklepie w Serbii wydajemy resztę dinarów, niektórzy nawet z pomocą kalkulatora. Obliczenia się nie zgadzają i zostaje 200 dinarów – idealnie na dużą paczkę chipsów.

Na przejściu granicznym tradycyjnie dopychamy się jak na rowerkach biegowych na początek kolejki samochodów, straż graniczna przybija ostatnie podczas tej wyprawy pieczątki w paszportach i witamy ponownie Węgry.

Nieoficjalna wewnętrzna policja bagażowa melduje o poprawieniu się kultury pakowania bambetli na rowerach. Pominąwszy paru recydywistów, wypadnięcie metalowego kubeczka i spodenek rowerowych – bezpieczeństwo kolumny wzrosło.

Jedna z grup na swojej drodze spotyka mistrza wrestlingu, Ismaila Timurovicha Musukaeva, jadącego po kolarsku na rowerze. Wraz z Olkiem prowadzą kolumnę przez kilkanaście minut, rozmawiając po angielsku.