1 września| NINIWA Team

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 28. Dzień prania i jedzenia (plus Rumunia dla wytrwałych)

Pewnie zastanawiacie się czasami, jakim cudem wysiadujemy tyle na rowerze – sześć dni w tygodniu i tylko jedna jedyna niedziela przeznaczona na pełny odpoczynek i regenerację. Jednak nasi śmiałkowie nie znają czegoś takiego jak zmęczenie!

Tuż po 4:00 rozbrzmiewają budziki Adama i Bartka D. Po co, skoro jest niedziela? Otóż chłopacy postanowili zdobyć jeszcze jedno dodatkowe państwo podczas naszej wyprawy, tym razem padło na Rumunię. Kręcą kilometry, przebijając się przez mgliste miasteczka, pola i lasy. W końcu dojeżdżają do wyznaczonego wcześniej punktu, mogąc pochwalić się 14. odwiedzonym państwem w tym miesiącu, po drodze mijając urokliwe węgierskie miasteczko – Szeged – z ogromnym mamutem pod ratuszem. Czy to muzeum epoki lodowcowej?

W tym samym czasie zaczynamy się wybudzać w naszej tymczasowej chatce. Nasze ranne ptaszki wcinają już pierwszą dawkę owsianki, zaś ci, którzy spotkali zeszłego wieczoru węgierskich weselników, regenerują jeszcze swoje siły. Sprawnie zbieramy się na zakupy, na tej wiosce, sklep czynny jest dzisiaj tylko do 11:00, a my musimy zaopatrzyć się na dzisiejszy dzień i jutrzejszy poranek. Na półkach sklepowych znajdujemy wszystko, czego potrzebujemy, no może poza parmezanem, który miał dopełnić posiłek Karoliny F.

Udajemy się na wspólną Mszę Świętą, razem z miejscowymi wiernymi. To Msza dla wszystkich uczniów, którzy już jutro ruszają do szkoły. Odbywa się święcenie plecaków – Ignacy, widząc to, biegnie szybko po swój i kładzie go z boku kościoła, razem z plecakami węgierskich uczniów. Ławki kościelne są wypełnione po brzegi, więc kościelny otwiera dla nas chór, na który wchodzimy wąskim korytarzem.

Eucharystia odprawiana jest w języku łacińskim, o. Patryk przewodniczy, a my wraz z mieszkańcami wsi odpowiadamy, każdy w swoim języku, tworząc jedną wielką wspólnotę. Nie od dziś wiadomo, że z Węgrami jak z bratankami.

Klasycznie później siadamy do niedzielnego kółka – pora podsumować miniony tydzień, który przerósł najśmielsze oczekiwania. Gościnność i uprzejmość spotkanych osób, ich otwartość i życzliwość, rozpromienia nasze serca.

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dni 22–28 [ZDJĘCIA]

Nie ważne czy mamy dzień pedałowania, czy odpoczywania, żołądek nieustannie domaga się jakichś dobroci. Ruszamy w stronę kuchni. Owsianka Andrzeja zyskuje wielu sympatyków, kombinacje są różne: z miodem, jogurtem, a nawet roztapiającą się czekoladą. Kamil z Bartkiem K. decydują się na coś bardziej mięsnego, danie rodem z Masterchefa. Panie i panowie, na talerzu ląduje smażona kiełbas