Ale to już było
Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak […]
Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło!
To tekst pierwszej reklamy w dziejach ludzkości. Ewa z Adamem uwierzyli jej i jak wiemy, kupili bubla. I to bez możliwości zwrotu. To znaczy taka możliwość istniała, ale trzeba było na nią trochę poczekać. A sama procedura odwrócenia transakcji okazała się wyjątkowo bolesna. No, ale udało się. Co trzeba zrobić, żeby dać się wkręcić w taki deal? Trzeba przestać myśleć.
Reklama
Reklama jest wszędzie. Nawet w kościołach. Sam jej mechanizm jest neutralny. I naturalny. Czytanie o wypędzeniu kupców ze świątyni jest ponadczasowe. Tam chodziło o mamonę. To mamonę właśnie Jezus przeciwstawił Bogu. Nie seks, sztukę czy zdrowie, ale mamonę właśnie. A reklama to jedno z najskuteczniejszych narzędzi w jej pomnażaniu. W wyciąganiu jej z naszych portfeli. Im mniej myślimy, tym chętniej i głupiej kupujemy. Po to są reklamy. Żebyśmy przestali myśleć. Pierwszy krok w nauce samodzielnego myślenia jest taki: wyłącz media. Kiedyś mówiło się tylko o telewizji. Teraz jest tego znacznie więcej. Kilka wyłowionych z sieci myśli:
Wszyscy ci mówią co robić i co jest dla ciebie dobre. Nie chcą, żebyś znalazł swoją własną odpowiedź. Chcą żebyś uwierzył w ich. Nick Nolte (podobno)
Odstaw telewizję, słuchaj między wierszami. Myśl samodzielnie, zamiast powtarzać slogany. Sokół i Marysia Starosta (nie znam).
Myśl samodzielnie. Inaczej ktoś będzie myślał za ciebie. (autor nieznany)
Używaj mózgu i myśl samodzielnie. Nie daj się jakiejkolwiek propagandzie.
Myślenie samodzielne – fajna rzecz. Ale czy realna? Mam pewne wątpliwości.
Propaganda
Taka na przykład święta siostra Faustyna. W swoich mistycznych wyprawach na szczyty pokory odkrywała swoją nicość i zależność wobec Boga. Tak wielką, że zderzenie tego z dzisiejszą bałwochwalczą wiarą w człowieka i jego możliwości jest jak czołówka z tirem. Samodzielnie myśli tylko Bóg. Stworzenie, choćby nie wiem co robiło, zawsze będzie zależne. Jak małe dziecko od rodziców. Wychowanie to w sumie jakaś forma propagandy. Nawet to dobre. Wikipedia definiuje ją tak: celowe działanie zmierzające do ukształtowania określonych poglądów i zachowań zbiorowości ludzkiej lub jednostki.
Definicja neutralna, ale słowo źle się kojarzy. Hitler i Stalin zrobili co swoje. Pierwszej propagandzie poddawane są już niemowlaki. Ktoś im wmawia, że kupę najlepiej robić na nocniku, a w nocy trzeba spać. I tak z czasem kolejne propagandy kształtują nasze poglądy i postawy. Na samodzielne myślenie miejsca za bardzo tu nie ma. Wyznawcy zdrowej żywności demaskują szkodliwość żywności chorej. Myślcie samodzielnie i nie wrzucajcie w siebie śmieci z hipermarketów! – przekonują. Skutecznie. Hipermarkety zamieniamy na biosklepy. Zamieniamy jeden rodzaj myślenia na inny. Oba niesamodzielne. I bywa, że jedzenie ze sklepów ze zdrową żywnością jest bardziej szkodliwe niż to z marketów. Znam ludzi, których idea zdrowego odżywiania doprowadziła do obłędu. Wierzę, że jest coś takiego jak niezdrowa żywność. W zdrową też wierzę. Wierzę, że świat żyje w jakimś amoku, nie widząc oczywistych oczywistości, typu karmienie się chemią, uzależnienie od sieci, zabijanie planety, pracoholizm itd. Chodzi o to, że jakiegokolwiek systemu wartości byśmy nie przyjęli, zawsze to będzie czyjeś myślenie.
Reguła inżyniera Mamonia
W sztuce generalnie chodzi o powielanie ustalonych zasad. Akademie artystyczne produkują możliwie najlepsze kopie jakiegoś wzorca. Muzyczne trendy to kulturowa propaganda, która czyni z nas powielaczy. Inżynier Mamoń zwykł mawiać, że najbardziej lubimy piosenki, które znamy. Coś w tym jest. Każda nowa piosenka, nawet jeśli nie jest plagiatem, jest powtórzeniem jakiegoś myślenia. I wcale nie uważam to za coś złego. Inaczej się nie da. Magister Szewczyk stwierdził kiedyś, że muzyki, która by nic nie przypominała, nie dało by się słuchać. Indywidualne, genialne jednostki? Istnieją i popychają świat do przodu. Ale po pierwsze, nie było by ich gdyby nie było tego co wcześniej wymyślili inni. Po drugie, ich genialność nie jest ich zasługą. Ktoś im to dał po prostu.
Boża propaganda
Dekalog to też propaganda. Boża. Myśleliście tak kiedyś? Skoro propaganda to celowe działanie zmierzające do ukształtowania określonych postaw, to czymże innym jest Dekalog? Owszem, można uznać go za myślenie niesamodzielne, odrzucić i zacząć myśleć inaczej. Niby po swojemu. Jak kiedyś tam pewna Ewa z mężem. Ale nie trzeba tak robić. Można Dekalog uczynić swoim myśleniem. I zobaczyć co się lepiej opłaca. Chociaż w sumie to już jest sprawdzone. Więc myślmy. Choć tak na prawdę chyba nie ma samodzielnego myślenia. Tak jak nie ma samodzielnego życia. Wszystko jest z łaski. Bo Ktoś tak chciał. Jest tylko jeden moment, kiedy naprawdę jesteśmy samodzielni. To ten, kiedy wybieramy. To podstawowy wymiar naszej wolności. Cytat z początku artykułu to słowa diabła. Odkryłem, że równie dobrze mógłby to powiedzieć Bóg. Owoc z rajskiego drzewa staje się wtedy Owocem z drzewa Golgoty. Dobrze wybrać i dobrze zerwać. Nasza decyzja. Zmieniam zdanie. Samodzielne myślenie jednak istnieje.
Adam Szewczyk
Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.










