oblaci.pl / Katarzyna Szendzielorz / Małgorzata Mazur
18 listopada| Wspólnota

Jak osoba świecka może żyć charyzmatem oblackim? Po śladach św. Eugeniusza

Upalny dzień, przypiekające słońce, pot lejący się z czoła, wyboista droga pełna powulkanicznego pyłu i kamieni, pomarańcze gaszące pragnienie swym […]

Upalny dzień, przypiekające słońce, pot lejący się z czoła, wyboista droga pełna powulkanicznego pyłu i kamieni, pomarańcze gaszące pragnienie swym sokiem i święty Eugeniusz de Mazenod… co to wszystko ma ze sobą wspólnego? To lato było inne niż wszystkie dotychczasowe. Zamiast letniej sielanki większość ludzi przeżywała lęk przed zarażeniem się koronawirusem. I nam towarzyszyły pewne obawy, jednak mimo wszystko razem z Gosią postanowiłyśmy wyruszyć na wakacyjną wyprawę do Neapolu.

[Swoim doświadczeniem stąpania po śladach św. Eugeniusza dzieli się Kasia Szendzielorz i Gosia Mazur, które rozwijały swoje doświadczenie oblackiego charyzmatu w NINIWIE. Kasia uczestniczyła także w kilku wyprawach NINIWA Team.]

Poza ciekawością nieznanego nam miejsca, towarzyszyło nam pragnienie chodzenia śladami św. Eugeniusza de Mazenoda i pobycia w miejscach, gdzie on bywał jako młody chłopak.

Również jego czasy nie były łatwe.

W Neapolu nie przebywał z własnego wyboru, lecz uciekając przed Rewolucją Francuską, razem ze swoją rodziną, bezskutecznie szukał tam schronienia. Po rocznym pobycie w Neapolu musiał przesiedlić się dalej na południe, aż do Palermo na Sycylii. Ten rok w Neapolu nie był dla młodego Eugeniusza zbyt ciekawy. Jak sam pisze w swoim dzienniku, umierał z nudów. To co wzbudziło w nim choć trochę emocji to właśnie wyprawa na wulkan Wezuwiusz, czy zwiedzanie Pompei i Herkulanum.

Będąc w Neapolu, nie mogłyśmy więc nie odbyć niemalże pielgrzymki śladami ojca charyzmatu oblackiego. Nie omieszkałyśmy na tę wulkaniczną eksplorację zabrać ze sobą pomarańczy, a to dlatego, że również Eugeniusz zdobywając ten szczyt miał je ze sobą w kieszeni i gdy doskwierał mu upał i pragnienie, konsumował je, jak pisze w dzienniku, leżąc na powulkanicznym popiele. Ale po co cała ta wyprawa do Neapolu, kilkakrotne nieudane próby wejścia do ciągle zamkniętego w dobie koronawirusa kościoła Santa Maria in Portico, w którym modlił się i spowiadał św. Eugeniusz czy właśnie to zdobywanie Wezuwiusza?

Być może dla kogoś wchodzenie na Wezuwiusza z pomarańczami jest bez sensu.

Dlaczego nie zabrać butelki wody lub wyciśniętego soku z pomarańczy i czegoś do przekąszenia na szybko? Może się wydawać, że coś tu nie pasuje… Tak samo może się wydawać, że charyzmat oblacki pasuje jedynie do życia w klasztorze, do zakonników w habitach, poważnych misjonarzy i że charyzmat ten nie nadaje się do życia świeckiego, nie jest z nim do twarzy ludziom żyjącym w świecie. A może jednak warto spróbować ruszyć z pomarańczami na Wezuwiusza i sprawdzić, jak smakuje ich sok na szczycie, w promieniach słońca przecinających wydobywające się z wnętrzności wulkanu siarkowe opary?

Może warto spróbować żyć charyzmatem, który zostawił nam św. Eugeniusz, skoro pociąga nas do tego pragnienie serca, rozum podpowiada, że się da, a w Konstytucjach i Regułach znajduje się zapis, że charyzmat oblacki jest darem dla całego Kościoła, a więc nie jest zarezerwowany tylko dla wąskiego grona panów w czerni z krzyżem za pasem, z całym szacunkiem i sympatią dla oblatów? Może warto spróbować smaku charyzmatu oblackiego przeżywanego w świecie?

Św. Eugeniusz zakładając swoje zgromadzenie miał jasną wizję jego posłannictwa.

Tą misję zostawił zapisaną w pierwszym rozdziale Konstytucji i Reguł. Czy misja, którą poczuł Eugeniusz może stać się także naszą misją, skoro pozostajemy w świecie?

Założyciel w Konstytucjach i Regułach mówi nam, że posłannictwem oblatów jest iść za Jezusem Chrystusem po to, by Go głębiej poznać, by się z Nim utożsamić, by pozwolić, by w nas żył, by być jak On posłusznymi Ojcu, by być tak jak On bezinteresownym darem z siebie oraz by z Nim współpracować. Czyż nie jest to posłannictwo uniwersalne? Będąc chrześcijanami i angażując się na poważnie w relację z Jezusem, do tych właśnie celów dążymy i stają się pragnieniem naszych serc. Dla św. Eugeniusza bardzo ważne było, by to posłannictwo realizowało się w apostolskiej wspólnocie, tak jak robił to Jezus ze swoimi uczniami.

Chodzi więc o to, by mieć świadomość obecności Jezusa pośród nas, we wspólnocie Kościoła oraz, by w tej wspólnocie (jakiejś konkretnej wspólnocie parafialnej, ogólnie w parafii, lub pojmując Kościół jeszcze szerzej, jako wspólnotę wszystkich wierzących) budować dobre, serdeczne, bliskie relacje między sobą. Chodzi o jedność z Jezusem i o jedność pomiędzy członkami wspólnoty. Również i to wydaje się być wezwaniem dla nas świeckich, którzy jesteśmy zanurzen