West Coast Ireland, dzień 0. Wszystkie drogi prowadzą do Dublina
Z wielu stron i z różnym deficytem snu docieramy do stolicy Irlandii, skąd we wtorek ruszamy na szlak.
Tegoroczna wyprawa rozpoczyna się bardzo komfortowo, ponieważ nocujemy u ojców oblatów w parafii pw. Maryi Niepokalanej. Śpimy w sali, mamy do dyspozycji kuchnię i prysznice z ciepłą wodą. Zejście z tego poziomu może być ciut bolesne.
Część piechurów przylatuje do Irlandii w niedzielę. Mniej lub bardziej zmęczeni zbieramy się pod kościołem, gdzie z uśmiechem, żartami i otwartymi ramionami wita nas o. William. Pozostali ojcowie witają nas równie serdecznie. Ich gościnność bardzo pozytywnie nastraja nas na nadchodzącą przygodę.
A zaczyna się ona ładowaniem bateryjek do 8:30. Przed wyjściem na miasto o. William przynosi nam listę z polecanymi miejscami wartymi odwiedzenia. Są to m.in. katedra św. Patryka, National Gallery, Trinity College czy kultowy Temple Bar.
Chwilę wcześniej kolejna grupa melduje się w miejscu noclegu. Mając zaległości w spaniu, ruszają na zwiedzanie Dublina lub chowają się do śpiwora i zbierają energię na dalszą część dnia.
Podbijanie stolicy nie mogło zacząć się inaczej niż szukaniem butli gazowych. Jedna ekipa zaskakuje swoim palnikiem panią ekspedientkę w sklepie turystycznym. Na szczęście udaje się znaleźć odpowiedni kartusz.
Następnie odhaczamy oblackie polecajki i łapiemy słońce. Nie wiadomo, ile będzie go w kolejnych dniach. W irlandzki klimat wprowadza nas pub pełen ludzi, muzyka na żywo i piwo. Takie poniedziałki przed 12 mają w sobie to coś.
Nie brakuje też miejsc i okazji do chwili modlitwy i podziwu nad architekturą.
O 18:00 startujemy ze zbiórką. O. Dominik przypomina zasady, mówi o pięknych i tych trudniejszych momentach wyprawy. Przed nami dźwiganie plecaków z zapasem jedzenia, które przywieźliśmy z Polski…
Do spotkania dołącza o. William, który po informacji, że wstajemy o 5:00 i mamy do przejścia 27 km, czyni znak krzyża i zaznacza, że bardzo nas wspiera.
Później wspólnie odmawiamy „Ojcze nasz” i modlimy się za młodzież. Oblat prosi, byśmy pamiętali o młodych z Irlandii, którzy borykają się z problemami z narkotykami.
Następnie przeżywamy Mszę Świętą przy grocie przypominającej tę z Lourdes. W homilii słyszymy zachętę do powierzania Jezusowi swoich spraw, bolączek i wyzwań.
Później przychodzi czas kolacji, przepakowywania i rozmów. Szykuje się bardzo dobry czas.
Justyna Zygmunt
Bilans dnia:
- dystans: 0 km
Nocleg: Dublin








