27 stycznia| Artykuły

Jak określić stan swojej wiary? 5 punktów koniecznych do sprawdzenia

Właśnie wróciłem z pogrzebu przyjaciela. Młody chłop był. Żona, dzieci, rozkręcone życie. A tu nagle STOP! Covid jednak istnieje. Trudne to wszystko cholernie. Wiara i śmierć są jak dwóch bokserów okładających się po mordach na ringu życia. Wiara może być silniejsza od śmierci. Śmierć może zabić wiarę.

Co to w ogóle jest WIARA? Jak ją wzbudzić? Jak sprawdzić jej poziom?

Czarek

A może jest trzecia opcja – śmierć, która umacnia wiarę? Czarek był wierzący. Bardzo. O własnej śmierci mówił na tyle często, że odnosiło się wrażenie jakby był z nią oswojony. I że nie boi się jej aż tak. Może nawet spodziewał się jej? Kto wie. Jeśli istnieje coś takiego jak papierek lakmusowy naszej wiary, to z pewnością jest nim nasz stosunek do śmierci. Czarek nie bał się jej. Trochę może się bał. Tutaj nie ma mocnych. Sam Jezus w sytuacjach podbramkowych odczuwał i lęk i zwątpienie. Ale ten lęk i zwątpienie nie są w stanie całkowicie opanować serca tego, kto wierzy. Wierzysz w to?

Bóg nie kłamie

Teologia uczy, że Bóg stworzył życie, piękno i prawdę. A kto stworzył śmierć, brzydotę i kłamstwo? Niektórzy powiadają, że też Bóg. Skoro stworzył wszystko, to wszystko. Czyż nie? Ale to chyba nie tak. Ktoś pięknie wyjaśnił: zło jest brakiem dobra. Jego odrzuceniem. Śmierć jest tego odrzucenia konsekwencją. Konsekwencją, której Bóg nie stworzył, ale dopuścił jej istnienie. Życie jest dowodem na istnienie Boga. Śmierć też! Bóg zakomunikował człowiekowi, że pomrze w grzechach. I nie kłamał. Istnienie śmierci jest bardzo czytelnie i boleśnie spełniającym się Bożym pra-proroctwem. Bóg istnieje. Wierzysz w to?

Skąd się bierze wiara?

Z wiarą jest pewien kłopot. Bo jest łaską. A to znaczy, że nie można jej samemu z siebie, osobistą mocą czy jakimś wewnętrznym napięciem wygenerować. Możemy ją jedynie dostać. Jak prezent na gwiazdkę. Ale czy to znaczy, że nie mamy żadnego wpływu na to czy ją w sercu mamy czy nie mamy? No chyba nie, bo to byłby absurd. Musi być jakikolwiek związek przyczynowo skutkowy pomiędzy wiarą, a naszą postawą. 

Gwiazda Śmierci

Syn znajomego marzył o Gwieździe Śmierci. Zestaw LEGO numer 75159 kosztuje około trzech tysiaków! Dla młodego nieosiągalne. Ale dla jego rodziców już tak. Więc zaczął robić wszystko, by mu ten wypasiony zestaw kupili. Zakomunikował im swoje marzenie. Obiecał, że zrobi wszystko co w jego mocy, by się spełniło. Sam nawet zaczął na niego oszczędzać. I obserwując kolegów, którzy takie cudo już mieli, cierpliwie czekał. Tylko tyle i aż tyle. Budzi się pewnego dnia i odkrywa, że na biurku stoi, wciąż pachnący nowością zestaw LEGO nr 75159. Z naszą wiarą jest podobnie. Musimy o niej marzyć, o nią prosić i zabiegać. Oszczędzać na nią. Ale ostatecznie to Ktoś nam ją daje w prezencie. Wierzysz w to?

Wiara vs nauka

To nieprawda, że wiara nie potrzebuje dowodów. To nieprawda, że nie ma dowodów na to, w co się wierzy. Są, bo muszą być. Ale to nie są dowody takie jakich oczekuje nauka albo proces sądowy w sprawie o morderstwo. Pierwszy dowód na przedmiotowość naszej wiary w Boga to stworzenie. Po prostu. Sama biblia mówi o tym tak: głupi z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Mdr 13.

Cały wszechświat z żyjącym w centrum człowiekiem jest tak mocnym dowodem na istnienie Kogoś, kto tym wszystkim kręci, że ślepy na ten dowód ateizm wydaje się być szaleństwem. Biblia nazywa go głupotą. Ja też bym chciał, żeby Bóg osobiście zapukał do moich drzwi, wszedł do domu na kawę i przedstawił się dla pewności słyszalnym głosem: Jestem który Jestem. Ale Bóg nie stosuje takich sztuczek. To znaczy czasem tak, ale objawienia to sporadyczne wyjątki. Bóg dla przeciętnego Kowalskiego jest ukryty za zasłoną stworzenia i tyle. Choćby po to, by człowiek miał szansą nie wierzyć. Żeby do wiary nie był zmuszonym, ale zachęconym.

Świadectwo

Wiara może rosnąć, gdy patrzymy na to, co się dzieje w życiu innych ludzi. To mogą być cuda nie z tego świata. To może być pasja wiary, która zaraża jak koronawirus. To może być świadectwo życia tak nieprawdopodobne, że Bóg pozostaje jedynym jego wyjaśnieniem. To może być słowo, które padając na glebę naszego spragnionego wiary serca kiełkuje jak mała roślinka. Po to by w końcu stać się pięknym drzewem.

Osobiście

Wiara to także osobiste doświadczenie. To już zupełna tajemnica między mną, a Bogiem. To w jaki sposób do mnie mówi. Co do mnie mówi. Jak na doświadczenie tego mówienia reaguję. Są rzeczy, których jesteśmy pewni tak, jak tego, że 2+2=4. A jednak nie potrafimy ich udowodnić. A kto powiedział, że musimy? Pewne sprawy do końca pozostaną tajemnicą. Pewnością, którą tylko my nosimy w naszych sercach. Często to właśnie ta osobista, nieudowadnialna pewność jest głównym źródłem naszej wiary.

Kościół

Autorytet Biblii i Kościoła to jeden z najpotężniejszych filarów naszej wiary. Coraz częściej i skuteczniej podważanych. Mam wrażenie, że ateizm ma się dzisiaj znacznie lepiej niż przed wiekami. To prawdopodobnie efekt rozwoju naukowego i wzrost wiary w pozorną wszechmoc ludzkiego umysłu. I zwykłej pychy żywota. I prymitywnego materializmu. Światopoglądowy pluralizm osiąga dzisiaj swoje dziejowe apogeum. Skoro facet może ogłosić, że jest kobietą, a makaron spaghetti można uznać za boga, to znaczy, że pluralizm dotarł do swoich granic.

Wiara w jednego Boga, jednego Zbawiciela, jedną prawdę, jeden Kościół i jedną drogą do nieba stała się dzisiaj królową średniowiecznego zabobonu. Kiedyś z tym zabobonem walczyło coś takiego jak New Age. Dzisiaj jest to wojujący liberalizm, w którym jest miejsce dla wszystkich i dla wszystkiego, tylko nie dla jedynego Boga i jedynego Kościoła. Łatwo dzisiaj stracić wiarę. Bardzo łatwo. Jak życie na wojnie.

Niewiara

Wątpliwości w wierze pojawiały się w człowieku od zarania dziejów. Już w hymnach Rygwendy mamy takie frazy: Kto naprawdę wie? Kto to tutaj ogłosi? Skąd to się wzięło? Skąd jest to stwarzanie? Bogowie przyszli później razem ze stworzeniem tego świata. Któż więc wie, skąd to wyniknęło? Skąd to stwarzanie świata wyniknęło – być może samo się uformowało lub być może nie – tylko on jeden na wysokościach, który spogląda na nie z góry, tylko on wie – lub być może nie wie. Hymn 129.

Te wątpliwości człowieka nie są dowodem słabości Boga. Są dowodem tego, że mamy wolną wolę. I że jesteśmy skazani na konsekwencje wolnych wyborów. Grzech odłącza nas od Boga. Wtedy tracimy Go z pola widzenia. Wtedy pojawiają się wątpliwości. Wtedy wiara jest zagrożona. Prosta zależność. Nie ma zasilania – nie ma światła. Nie ma światła – jest ciemność. Jest ciemność – jest błądzenie. Wierzysz w to?

Ogródek

Nic nie jest dane raz na zawsze. Wiara też. Otrzymaną trzeba pielęgnować jak ogródek przy domu. Inaczej zarośnie chwastami i zmarnieje zupełnie. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak kościółkowy moralizm, ale jeżeli twoja zażyłość z Biblią, Kościołem i sakramentami jest iluzoryczna i powierzchowna to nie licz na to, że twoja wiara się ostoi. Jest wielu chętnych, by z tej wiary cię okraść. Jeśli chcesz dobrze grać na gitarze, musisz ćwiczyć. Bez regularnego odwiedzania siłowni zapomnij o rzeźbie. Nie mam wątpliwości, że coniedzielne, bezmózgowe i bezsercowe wystawanie jednej godziny w kościele parafialnym nie uchroni przed szwankiem naszej wiary. Dzisiaj walka o nią ma szczególny wymiar. Bez dobrej wspólnoty, bez codziennej modlitwy serca, bez codziennego karmienia się słowem Bożym i sakramentami może być różnie. I jest. Wiara w wielu miejscach świata się wypala. Ale w twoim sercu nie musi! Wierzysz w to?

Wiarometr

Stan naszej wiary można spróbować zmierzyć przyglądając się kilku parametrom:

  • Stosunek do Boga. Jeżeli nie potrafisz wyrwać ze swojej doby kawałka czasu dla modlitwy, dla spotkania z Bogiem w przestrzeni sakramentalnej, dla umacniającej wiarę lektury – zastanów się nad stanem swojej wiary.
  • Stosunek do drugiego człowieka. Jeżeli nie potrafisz wybaczyć, bezinteresownie pomóc, zapomnieć choć na chwilę o swoim zakichanym interesie – zastanów się nad stanem swojej wiary.
  • Stosunek do siebie samego. Jeżeli nie potrafisz zaakceptować siebie takim jakim jesteś, jeżeli nie potrafisz być wdzięcznym Bogu za swoje życie, jeżeli nienawidzisz samego siebie – zastanów się nad stanem swojej wiary.
  • Stosunek do pieniądza. Mamona to śmiertelna pułapka. Jeżeli nie potrafisz rozdać swoich pieniędzy ubogim, jak pewien bogaty młodzieniec – zastanów się nad stanem swojej wiary.
  • Stosunek do śmierci. Od tego zacząłem. Na tym skończę. Prawdziwa wiara usuwa lęk przed śmiercią. Przed śmiercią w każdym znaczeniu tego słowa. Przed śmiercią swojej zamożności, pozycji społecznej, dobrego imienia, kondycji fizycznej i zdrowia, satysfakcjonujących relacji. Wreszcie prawdziwa wiara usuwa lęk przed tą śmiercią, która kończy naszą wędrówkę na tym świecie. Nie bać się tej śmierci nie jest tak łatwo. Ale jest to możliwe. Mamy na to masę dowodów. Tysiące, miliony ludzi bez mrugnięcia okiem rezygnuje z życia dla Jezusa. Organizacja Open Doors wyliczyła – dziennie za wiarę ginie 11 osób. Ludzie, którzy uwierzyli w Boga i uwierzyli Bogu są gotowi na taką śmierć. Wierzysz w to?

Wiara na miarę

Nie każdego Bóg powołuje do męczeństwa. To znaczy tak, ale w przypadku każdego z nas to męczeństwo ma inny wymiar. Ta różnorodność to Boży zamysł. Patrzmy na innych. Inspirujmy się. Motywujmy. Ale kopiowanie czyjegoś życia 1:1 nie ma najmniejszego sensu. Bądź sobą. Odkryj do jakiego męczeństwa powołuje cię Bóg i jakie wyznaczył granice dla twojej wiary. Uwierzyć w Boga i uwierzyć Bogu. Najlepsza opcja. Wierzysz w to?