19 grudnia| Wiadomości

„On już nie jest nasz” – papież Leon XIV oczami swego brata

Kiedy ostatnio oddał mi klucze do rodzinnego domu, zrozumiałem, że on nie jest już nasz. To oddawanie go Kościołowi zaczęło się, gdy pierwszy raz wyjechał do seminarium – powiedział John Prevost w osobistej rozmowie z amerykańskim portalem „National Catholic Reporter”.

Wyznał, że jego brat zawsze poważnie traktował swe kapłaństwo i nigdy nie narzekał na wyznaczone mu zadania. – Tak samo zrobił podczas konklawe: spuścił głowę, ponieważ widział, co się dzieje. Nie chciał tego, ale przyjął to, co się stało – podkreślił jeden z dwóch starszych braci papieża.

Wywiad koncentruje się na dorosłym życiu Roberta Prevosta po tym, jak podjął już decyzję o zostaniu księdzem. Jego brat wspomina, że obydwaj płakali, gdy z rodzinnego domu odwoził go do niższego seminarium duchownego. – Myślę, że tak to na nas podziałało, ponieważ pewne rzeczy docierają do nas, dopiero jak się wydarzą – powiedział John Prevost. Wyznał, że rodzina nie miała wątpliwości, iż drogą Roberta jest kapłaństwo. – On sam tego nie komentował, a ja nigdy brata nie zapytałem, czy na pewno tego pragnie – zaznaczył w rozmowie.

W USA większość katolików popiera papieża Leona, ale niewiele o nim wie

Oddane klucze do domu

John Prevost przywołał wydarzenie z października br., kiedy odwiedził swego brata w Watykanie. – Oddał mi klucze do mojego domu. Miał je zawsze na wypadek, gdyby był w mieście, a mnie nie było w domu. Teraz kiedy jest papieżem oddał je, mówiąc, że jest to bonus, z którego nie może już skorzystać. Bardzo mnie to poruszyło. Zrozumiałem, że to koniec, on nie jest już nasz, a początkiem tego wszystkiego był wyjazd do seminarium – powiedział brat papieża. Wspomniał, że przez cały okres studiów Robert przyjeżdżał na wakacje do domu, ale nie spędzali ze sobą zbyt wiele czasu, gdyż jego brat pracował w sklepie, który sprzedawał części do łodzi, silniki, śruby napędowe i inne podobne rzeczy.

„Był inny” – brat papieża wspomina małego Leona XIV

Misje zmieniają na zawsze 

Po zakończeniu formacji i studiach specjalistycznych w Rzymie, młody augustianin został wysłany na misje w Peru. John Prevost wyznał, że to doświadczenie na zawsze zmieniło jego brata. – Uderzyła go bieda i myślę, że do dziś pozostaje w nim przekonanie, iż są ludzie, którzy nie tylko są biedni, ale nie mają głosu w świecie. Myślę, że jednym z jego celów jest próba dania głosu tym, którzy go nie mają, lub przynajmniej próba reprezentowania ich w tym, co robi – podkreślił brat papieża.

Wspominał, że Robert bardzo cenił kontakty z miejscową ludnością, poznawał ich kulturę. – Kościół w Peru bardzo różnił się od tego, który dotąd znał. Myślę, że można użyć określenia, że był w powijakach – powiedział. Zauważył, że gdy w tym czasie jego brat przyjeżdżał z misji do domu, stał się jeszcze bardziej uważny na relacje z ludźmi, a także na dokonywane wydatki. Gdy brat proponował mu jakieś rozrywki, mówił, że to strata pieniędzy i że można je przeznaczyć na coś lepszego. – Nigdy nie powiedział mi, że są ludzie, którzy głodują, ale pewno o tym myślał – wspominał John.

Papież Leon XIV jako biskup czasami spędzał noce w zagrodach dla owiec

Śmierć rodziców i rodzinne Chicago 

Brata papieża zapytano także o to, jak młody augustianin przeżywał najpierw długą chorobę mamy, a potem odchodzenie ojca. – Było to dla niego trudne. Te ciągłe podróże, bo pierwotnie lekarz powiedział, że chorej na raka mamie zostało sześć miesięcy, a żyła jeszcze sześć czy osiem lat – wyznał John. Dodał, że Robert, kiedy tylko mógł, przyjeżdżał do domu. – A kiedy zbliżał się koniec, zadbał o to, żeby być przy mamie. Pozostawał z nią dzień i noc, żeby nie była sama. Podobnie było przy śmierci taty – podkreślił brat papieża.

Po śmierci rodziców augustiański misjonarz nadal przyjeżdżał na wakacje do Chicago. Nie zatrzymywał się jednak już w rodzinnym domu. – Powiedziałem, że dołączył do wspólnoty, więc powinien mieszkać ze wspólnotą. Zatrzymywał się więc u augustianów – wspomina John. Dodał, że w ten sposób lepiej obaj znosili muszącą nadejść rozłąkę. Spędzali jednak wspólnie wakacyjny czas. Razem chodzili do muzeów, które obecny papież bardzo lubi: „Przyjeżdżali też przyjaciele, a mój brat zabierał ich na wycieczki po Chicago. Lubił to robić, pokazywać różne miejsca. Zawsze oglądał piłkę nożną i nadal to robi. Śledzi wyniki w gazetach, wie, kto wygrał, a kto przegrał. Nie sądzę, żeby interesował się baseballem”.

„Leon z Chicago” – premiera filmu dokumentalnego

Zakonnik, który nie chciał być papieżem i jego relacje z Franciszkiem

Brat papieża wspomina, że gdy Robert przestać być generałem augustianów wrócił do Stanów Zjednoczonych z nadzieją, że dłużej tam zostanie. – Wrócił do domu w sierpniu, a we wrześniu lub październiku już go nie było, bo został biskupem w Peru. Nie narzekał jednak. Poważnie traktował swoje kapłaństwo i robił to, co mu kazano – powiedział John Prevost. Zauważył, że „tak samo zrobił podczas konklawe: spuścił głowę, ponieważ widział, co się dzieje. Nie chciał tego, ale przyjął to, co się stało”.

John Prevost mówił także o bardzo dobrych relacjach, jakie jego brat miał z papieżem Franciszkiem. Regularnie się spotykali. – W swoim poprzedniku cenił to, że miał poczucie humoru, był zwykłym człowiekiem i nie lubił bogactwa, które wiązało się z pełnioną funkcją – zauważył w rozmowie z amerykańskim portalem „National Catholic Reporter”.

Wyznał, że osobiście dziwi się temu, iż Franciszek nie jeździł na odpoczynek do posiadłości w Castel Gandolfo i nigdy nie brał urlopu. Wskazał, że Leon XIV pod tym względem jest zupełnie inny. Docenia wartość sportu, odpoczynku i snu. Podczas wyjazdów do Castel Gandolfo obecny papież m.in. gra w tenisa, a w przygotowywanym dla niego mieszkaniu w Pałacu Apostolskim powstaje sala do ćwiczeń.

„Chicago Pope Tour” – trasa autobusowa szlakiem dzieciństwa papieża Leona XIV

Rytm dnia papieża 

Leon XIV wstaje przed szóstą, a gdy nie może spać gra w „Words with Friends”. Cały czas się rozwija. Korzystając z aplikacji internetowej obecnie uczy się niemieckiego. Pytany o papieską codzienność, John Prevost zdradził, że jego brat nie wychodzi z domu, jeśli nie jest ubrany w papieski strój. – Kiedyś chcieliśmy się zamienić ubraniami, żeby zobaczyć, czy ktokolwiek da się nabrać – wyznał z uśmiechem.

W czasie rozmowy ujawnił, że w Watykanie jest mała wspólnota augustianów, z którą papież i jego sekretarz jedzą obiady. – Ostatni posiłek, jak sądzę, przygotowują sobie sami, on i Edgard (Rimaycuna, osobisty sekretarz). Zależy to od czasu. Jeśli nie mają czasu na gotowanie, ponieważ wrócił późno, je kanapkę z masłem orzechowym, czy miskę płatków śniadaniowych, w innych sytuacjach przygotowują jakieś normalne jedzenie – powiedział brat papieża.

Leon XIV na liście najlepiej ubranych osobowości. „Vogue” chwali elegancję papieża

Miesiąc miodowy kiedyś się skończy

W trakcie wywiadu przytoczono sondaż „Pew Research”, który wykazał, że spośród światowych przywódców, to właśnie Leon XIV cieszy się największą sympatią Amerykanów. – To powód do dumy. Ale też skłania do pokory. Sprawia, że się zastanawiasz: „Co się stanie, gdy minie miesiąc miodowy?”. W końcu będzie musiał przecież podjąć trudne decyzje, które nie zadowolą wszystkich, a tego nie da się zrobić przez cały czas – podkreślił John Prevost. Wskazał, że jego bratu nie zależy na popularności: „Będzie robił to, co musi, niezależnie od tego, co myślą ludzie. Musi robić to, co podpowiada mu Duch. Rozmawia z każdym, ale decyzje podejmuje niezależnie od tego, co ktoś powie”.

Na zakończenie rozmowy John Prevost wyznał, że jego brat wciąż uczy się bycia papieżem i oswaja z urzędem: „To nadal jest trudne. Nadal męczące. I musi zachować neutralność. Jedno pozostaje niezmienne: Dba o modlitwę. Modli się za ludzi i docenia, że ludzie modlą się za niego”.

KAI

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: