6 grudnia| Wiadomości

Polska salezjanka ewakuowana z Sudanu: módlcie się o kres tej bezsensownej wojny!

Przez 16 miesięcy polska salezjanka była uwięziona na terenie placówki misyjnej w Chartumie, podczas gdy w mieście toczyły się walki i trwały grabieże. „Przez ten czas byliśmy całkowicie odizolowani, wokół widziałyśmy tylko zniszczenia. Przetrwaliśmy dzięki żywności dostarczanej przez wojsko” – podkreśla s. Teresa Roszkowska, która wraz z współsiostrami i księdzem salezjaninem została ewakuowana z Sudanu. Ten afrykański kraj od 15 kwietnia 2023 r. pogrążony jest w krwawej wojnie domowej.

– Wojna nas totalnie zaskoczyła. Panował chaos. Zadbałyśmy o to, by dzieci z naszych szkół wróciły do swych rodzin – opowiada misjonarka w rozmowie z misyjną agencją Fides.

Podkreśla, że od tego dnia, aż do dziś, żadna szkoła nie została ponownie otwarta.

– Niestety niektóre z naszych dzieci zginęły, inne zostały ranne. Walki zablokowały życie – podkreśla misjonarka.

Mieszkańcy Aleppo zagrożeni. Najpoważniejsze walki od 4 lat

Bezpieczny azyl

Siostra Teresa była jedną z pięciu sióstr ze Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki (FMA), które zostały zablokowane na placówce Dar Mariam w Chartumie. Był z nimi także pochodzący z Indii ksiądz, dyrektor salezjańskiej szkoły. Teren, na którym mieścił się ośrodek, pozostawał pod kontrolą Sudańskich Sił Zbrojnych (SAF), które otoczone były przez paramilitarne Siły Szybkiego Wsparcia (RSF). Ewakuacja odbyła się 5 sierpnia 2024 roku, w rocznicę założenia ich zgromadzenia. Swą historię siostra Teresa opowiedziała przy okazji wizyty w Rzymie.

Misjonarka wspomina, że ich misja stała się bezpiecznym azylem dla całych rodzin, które uciekały przed szerzącą się przemocą.

– Na szczęście mieliśmy zapas jedzenia przeznaczony dla naszych uczniów: worki fasoli, soczewicy, ryżu, więc udało nam się nakarmić każdego, kto do nas przyszedł, każdego bez względu na przynależność religijną. Wiele dzieci zostawało z nami dzień i noc, a my organizowaliśmy dla nich wspólne lekcje – mówi salezjanka.

Chrześcijanie w Korei Północnej – tylko wiara pozwala im przetrwać

Wiek dzieci, które były na misji, nie przekraczał 15 lat, najmłodsze miało pięć dni.

Cenne wsparcie Boga

Misjonarka wspomina, że 3 listopada 2023 r. bomba uderzyła w dom sióstr, niszcząc go, a dwa dni