Papież ojcem chrzestnym? Młoda kobieta z Peru opowiada o niezwykłej więzi z Leonem XIV
Czy wyobrażacie sobie, że waszym ojcem chrzestnym jest… papież? Dla 29-letniej Mildred z Peru to nie fantazja, ale rzeczywistość. Kobieta z dumą opowiada o swoim chrzestnym – papieżu Leonie XIV, wcześniej znanym jako kardynał Robert Prevost.
Ich historia zaczęła się w latach 80., gdy młody misjonarz augustiański przybył do peruwiańskiego miasteczka Chulucanas. Tam poznał nastoletniego Héctora Camacho, który służył do Mszy w lokalnej katedrze. Duchowny szybko stał się dla niego nie tylko przewodnikiem duchowym, ale i przyjacielem.
Kiedy lata później Camacho został ojcem, poprosił Prevosta, by został chrzestnym jego córki. Tak w 1995 roku ochrzczono małą Mildred w parafii św. Józefa Robotnika. – Od dziecka go podziwiam – mówi dziś Mildred. – Zawsze uczył nas, że wiara to nie tylko chodzenie na Mszę, ale życie w miłości i czynieniu dobra.
Choć przez lata widywali się rzadko, więź między nimi nie osłabła. Mildred przechowuje e-maile od duchownego, a każde ich spotkanie było dla niej ważne. Ostatni raz widzieli się w sierpniu 2024 roku – dokładnie w jej urodziny – kiedy już jako kardynał wrócił do Chulucanas na jubileusz diecezji. – Powiedział mi wtedy: „Żyj z radością, żyj szczęśliwie” – wspomina.
Dziś, gdy jej ojciec chrzestny zasiada na Stolicy Piotrowej jako papież Leon XIV, Mildred marzy o jeszcze jednym spotkaniu. – Gdyby przyjechał do Peru, spałabym na ulicy, byle tylko go zobaczyć i powiedzieć: „Ojcze chrzestny, kochamy cię!” – mówi z uśmiechem.
catholicnewsagency.com, red.










