27 stycznia| Artykuły

Przekłamane statystyki?

Dużo jeżdżę po Polsce. Mijam łąki, lasy, jeziora. Mijam domy. I kościoły. Dużo kościołów. Dużych i małych. Starych i nowych. […]

Dużo jeżdżę po Polsce. Mijam łąki, lasy, jeziora. Mijam domy. I kościoły. Dużo kościołów. Dużych i małych. Starych i nowych. Ładnych i brzydkich. Jak jadę w niedzielę, to widzę jak do albo z kościoła idą ludzie. Starzy i młodzi. Polska to taki kraj, w którym takie obrazy wciąż należą do normalności. Cieszę się, że żyję w Polsce. Napisałem wciąż jakbym przeczuwał, że to się może kiedyś zmienić. Religijność polaków nieustannie poddawana jest różnym ocenom i statystykom. I tak mniej więcej wynika z tego, że: 

  • do katolicyzmu przyznaje się ok 90% społeczeństwa. 
  • do bycia głęboko wierzącymi przyznaje się już tylko ok 10%. 
  • najwięcej głęboko wierzących jest w przedziale wiekowym 75 plus. 
  • najbardziej religijny jest wschód Polski. 
  • najczęściej udzielane sakramenty to Chrzest i Pierwsza Komunia Święta. 

Z Sakramentem Małżeństwa jest już znaczenie gorzej. No i generalnie mówi się, że autorytet Kościoła spada. Zwłaszcza wśród młodych. Jest ich w kościele coraz mniej. Tyle mówią statystyki. I załóżmy, że jakąś tam prawdę nam przekazują. Ale czy z tych statystyk coś wynika? No nie wiem – mamy wpadać w panikę, zmieniać wyznanie, pogrążać się w religijnej depresji? Cóż, jeżeli statystyki mają decydować o tym co myślimy, co robimy i w co wierzymy, to lepiej żeby tacy wierni dali sobie spokój z kościołem już teraz. Bo jak przyjdzie próba, to odpłyną tak czy siak. Sam nie wiem jak się zachowam w czasie próby, ale mimo to widzę sens bycia w Kościele. No przecież – Kościół jest wspólnotą ludzi grzesznych i słabych. Takich, których łamią statystyki też. Ok. Gdyby Jezus przejmował się statystykami, nie doszedł by do połowy swojej drogi. Urodził się w najuboższej części społeczeństwa. Większość z jego słuchaczy to byli prostacy i celnicy. Statystycznie Jezus był bezdomnym włóczęgą. A kiedy stał przed Piłatem, niemal 100% społeczności chciało Jego śmierci. Jezus konsekwentnie olewał wszystkie statystyki i po prostu robił swoje. I zrobił. 

Uwaga. Jeżeli Oblubienica Kościół ma do pokonania tą samą drogę co jej Oblubieniec Chrystus (a ma) to nie mam dobrych wieści. Będzie coraz gorzej. Aż do ukrzyżowania włącznie. Tych, którzy zbytnio przywiązali się do komfortowej masowości kościoła i wynikających z tego przywilejów czeka bolesne rozczarowanie. Chrześcijaństwo to najbardziej prześladowana religia świata. Kościół jest atakowany od wewnątrz i z zewnątrz. To widać, słychać i czuć. Mówią o tym statystyki. Portale internetowe. Ludzie na ulicy. I choć Jezusowe zapewnienie o tym, że bramy piekielne go nie przemogą wciąż jest aktualne, to jednak swoje będzie musiał Kościół odcierpieć. I to się dzieje.

Olać statystyki. Robić swoje. Aż do końca. A co potem? Niebo!

Adam Szefc Szewczyk