unsplash.com
12 grudnia| Artykuły

Jak zmienić swoje życie?

Ogarniam temat. Zostaję zasypany kompletnymi programami zmiany życia. Sporo tego. Poradnictwo i fachowe prowadzenie w temacie to prawdziwa inwazja duchowo-psychologicznej […]

Ogarniam temat. Zostaję zasypany kompletnymi programami zmiany życia. Sporo tego. Poradnictwo i fachowe prowadzenie w temacie to prawdziwa inwazja duchowo-psychologicznej mocy. Albo są to 4 rzeczy, które  musisz zrobić/zrozumieć, by było lepiej. Albo jest ich 12. Albo 28. Albo 40. A na samym końcu numer konta i cena jaką trzeba dać za pakiet z cudownym eliksirem poprawy. I to rozbrajające w swej bezczelności zapewnienie, że na pewno się uda. Większość tych cudownych przepisów nie zakłada jednej rzeczy. Tego, że nie jesteśmy panami swojego życia. Można je zmienić. Ale musi to zrobić Ktoś inny.

Niewola istnienia

Każdy z nas jest więźniem własnego istnienia. Bez możliwości ucieczki. Oczywiście takie próby są masowo podejmowane. Ale samobójstwo staje się zwykle bardzo rozczarowujące dla jego amatorów. Bo wcale nie kończy istnienia, jakby się chciało. Jedynie przenosi je w inny wymiar. Ktoś może w to nie wierzyć, ale ja bym mimo wszystko odradzał próbowanie.

Rodzimy się z pewnym podstawowym pakietem cech i właściwości. Płeć, kolor skóry, genetyczna spuścizna przodków, predyspozycje, skłonności itd. Potem, po opuszczeniu łona, do tego pakietu dochodzi konkretny wpływ otoczenia. Przelot rodziców, środowisko, warunki materialne, sposób odżywiania, czystość powietrza. Czynników, które nas kształtują jest nieskończenie wiele. Zdecydowana większość z nich poza kontrolą. A nawet świadomością. I teraz ważny sprawa – takimi jakimi ukształtował nas okres prenatalny i pierwsze lata życia będziemy już raczej do końca naszych dni.

Niezmienny

Uważam, że istnieje coś takiego jak jądro osobowości. To niezmienny element naszej egzystencji. Pamiętacie z podstawówki podział na cztery podstawowe rodzaje temperamentów? To było chyba tak – flegmatyk, choleryk, sangwinik i melancholik. Niech będzie, że temperament jest integralną częścią tego naszego jądra. Z tym idzie się przez całe życie. Jak ktoś jest nadpobudliwy, to już będzie się bujał z tym do końca. Ktoś ma problem z chciwością, albo jest powolny (na Śląsku mówi się o kimś takim, że mo ruła) – tak samo.

Nie da się wykastrować z predyspozycji do muzyki albo z talentów biznesowych. Z takich czy innych skłonności. Dobrych czy złych. Można ukrywać pewne cechy. Udawać. Grać. Można nad pewnymi rzeczami intensywnie pracować. Można naiwnie uwierzyć, że da się przejąć kontrolę nad swoim życiem i zaufać jednemu z tysięcy samozwańczych coachów od naprawiania życia. Ale nasze jądro jest niezmienne. Jak to powiadał Hiob – Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Hi 1, 21. No właśnie, Hiob. To najlepszy coach od naprawiania życia jakiego znam. Wrócę jeszcze do niego.

Co można zrobić?

Snuję być może bardzo pesymistyczną wizję naszej nienaruszalnej egzystencji. Życia, które jest bo jest i które jest takie jakie jest. I którego nie da się zamienić na inne, lepsze. Ani nawet poprawić. Ja wiem, że są miliony takich, którzy będą przekonywać, że można to zrobić i że im się to udało. Pogadajmy o tym. Wielu tak bardzo chciało tej zmiany, że uwierzyli w nią. Nie brali pod uwagę niepowodzenia. Zbyt mocno znienawidzili to, czym było ich życie do tej pory. Zbyt wiele poświęcili środków na przeprowadzanie tej zmiany, by teraz przyznać się, że poszły na marne. Wtedy cała powierzchowność zostaje zmobilizowana do komunikowania sukcesu – od przyklejonego non stop uśmiechu, przez wyrażający pewność siebie ton głosu i mowę ciała, po podkreślający dobrą zmianę ciuch.

I można tak skutecznie przekonać innych i siebie, że się udało. Ale gdyby wpuścić na samo dno takiego serca ultraczułą sondę, mogłoby się okazać, że tam wciąż ukrywa się zakompleksiony, nerwowy człowieczek. Czym innym jest prawdziwa zmiana, a czym innym jej doskonałe pozorowanie. Czy jest w takim razie coś, co możemy zrobić/zmienić? Oczywiście. Zaakceptować swoje życie takim jakie jest. To jest największa zmiana i największa rewolucja jaka może się w naszym życiu dokonać.

Akceptacja

To trochę paradoks, ale tak jest. Największą zmianą jest pogodzenie się z brakiem zmiany. Jesteś chory, nieśmiały, biedny, brzydki, spięty, nielubiany? Zaakceptuj to! Nie dlatego, że to są dobre rzeczy. Bo nie są. To są przekleństwa. Ale w zaakceptowaniu krzyża jest ukryta jakaś tajemnicza siła, zdolna od tego krzyża nas uwolnić. Albo przynajmniej pomóc go dźwigać. Zaakceptowanie czegoś co jest naszym przekleństwem jest pierwszym krokiem do dezaktywacji tego przekleństwa. Naprawdę!

Znam przynajmniej dwa przypadki małżeństw zmagających się z przekleństwem bezpłodności. Ich ciśnienie, by mieć potomstwo było ogromne. Wydali fortunę na leczenie. Stosowali różne praktyki, by począć. Bezskutecznie. W końcu poddali się. Przestali się szarpać. Zaakceptowali swoją bezpłodność. Weszli w adopcję. Rok później na świat przyszło ich naturalne dziecko. Mechanizm jest taki – im bardziej zniewalające ciśnienie na zmianę, tym mniejsza szansa na nią. Zaakceptowanie tego co trudne nie musi wykluczać pragnienia serca. Pragnienia uwolnienia od tego trudu. Ale akceptacja daje nam wielkie błogosławieństwo – jesteśmy gotowi na każdą opcję. Bo zawsze są dwa wyjścia. 

Wrogowie zmiany

Jeśli chcemy zmienić nasze życie, najpierw zaakceptujmy je takim jakie jest. Potem można pójść dalej. Życie jest błogosławieństwem. Każde. Nawet to trudne. Wszystko na tym świecie jest przejściowe. I śmiech i łzy. A Bóg, który daje jedno i drugie, wszystko potrafi wykorzystać dla naszego dobra. Błogosławić Go za trudne rzeczy to zakładać, że mimo wszystko są one naszym skarbem. Jak ciężary na siłowni. Zaakceptowanie życia ma swoich śmiertelnych wrogów. Oto najwięksi z nich:

  • Porównywanie się. Im bardziej będziesz to robił, tym trudniej będzie ci zaakceptować swoje życie. Bo zawsze będzie ktoś, kto ma lepiej. To rodzi zazdrość i zgorzknienie. To prosta droga do tego, by swoje życie znienawidzić.
  • Podejmowanie wyzwań, które nas przerastają. To niestety jest możliwe. Życie często proponuje nam rzeczy, do których się nie nadajemy. Bo komuś z jakichś powodów wydaje się, że się nadajemy. Mimo to przyjmujemy propozycję. Bo kusi. Bo jest prestiż, kasa, awans. To poważny błąd. Nie umiejąc uczciwie zrezygnować i przyznać się do braku kwalifikacji instalujemy się w różnych zawodowych środowiskach, które nas niszczą. Bo musimy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Bo inni oczekują od nas czegoś, czego nie mamy. Uciekajmy z takich miejsc. Natychmiast.
  • Oglądanie się za siebie. Przeszłość naszpikowana mniej lub bardziej naszymi porażkami może paraliżować. Podcinać skrzydła. Jeśli nie wybaczymy sobie naszych grzechów i nie damy prawa do niedoskonałości, nie zmienimy naszego życia. Będziemy zbyt wystraszeni by to zrobić.
  • Lęk przed porażką. To klei się z powyższym punktem. Niedoskonałość leży w naszej naturze. Mylić się i przegrywać jest czymś tak oczywistym jak oddychanie. Zaakceptowanie tej prawdy daje nam odwagę do wykonywanie kolejnych kroków naszego życia. Bez tego będziemy stać w miejscu.
  • Egoizm. Chorobliwa koncentracja na sobie blokuje swobodny rozwój. Egoizm jest jak duchowy paraliż. Trudno w takim stanie zrobić choćby jeden swobodny krok w dobrym kierunku. Jeśli chcesz się zmieniać i rozwijać, nie możesz nie zauważać innych ludzi. Bądź wdzięczny, hojny, życzliwy, uśmiechnięty. Zamiast kogoś obmawiać, powiedz mu komplement. Zamiast krytykować pomódl się. Namierz i zniszcz swój egoizm.

Hiob

Ten facet wie, co to znaczy zaakceptować swoje życie. A to znaczy uczynić z niego najpiękniejszą przygodę pod słońcem. Hiob akceptując i błogosławiąc wszystko co zsyłał mu Bóg (a jak wiemy, nie były to łatwe rzeczy), pozwolił by w jego życiu dokonała się najistotniejsza przemiana – od własnej projekcji do planu Boga. Ja nie kupuję do końca hasła – żyj chwilą obecną. Akurat mnie Ewangelia uczy patrzenia w przyszłość. Chwila obecna jest ważna, ale tylko i wyłącznie ze względu na przyszłość. Taka jest mądrość człowieka, gotowego przyjąć Boży plan na swoje życie. Taka była mądrość Hioba, która zmieniła jego życie. Zdecydowanie na lepsze: I Pan przywrócił Hioba do dawnego stanu, gdyż modlił się on za swych przyjaciół. Pan oddał mu całą majętność w dwójnasób. A teraz Pan błogosławił Hiobowi, tak że miał czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc jarzm wołów i tysiąc oślic. Hi 42, 10-12

Wnioski końcowe

Jest możliwym zmienić swoje życie na lepsze. Ale zacząć trzeba od zaakceptowania tego jakie jest tu i teraz. Przed jakimikolwiek zmianami. Ta wolność w przeżywaniu swojej historii daje nam największe możliwości w jej kształtowaniu. Twoja historia jest jedyna i niepowtarzalna. I nieporównywalna z żadną inną. Jeżeli chcesz mieć na nią realny wpływ, musisz zacząć od tego odkrycia. To co było już się nie odstanie. Zresztą tym co było Ktoś się skutecznie zajął.

To co będzie jest tajemnicą. Bądź gotowy na każdy scenariusz. To najbezpieczniejsza opcja. Nie bój się wykonywać odważnych kroków. Jeśli chcesz by Bóg coś zmieniał w twoim życiu, musisz dać Mu na to szansę. Musisz Go sprowokować do działania swoim działaniem. Żyj w prawdzie. Nie udawaj kogo kim nie jesteś. Nie bój się porażek i kompromitacji. I nade wszystko kochaj. Życia pełnego miłości już nie trzeba zmieniać. To najlepsze życie pod słońcem.

Adam Szewczyk

Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: