22 marca| Wiadomości

„Jeśli muszę być niepełnosprawny, będę w tym najlepszy na świecie!” [WIDEO]

Kiedy Evan LaLane szedł w góry ze swoją dziewczyną, nie wiedział, że ten dzień zmieni jego życie na zawsze. W pewnym momencie ześlizgnął się ze skały i spadł 9 m w dół. Z uszkodzonym kręgosłupem został zawieziony do szpitala, przeszedł operację, ale ciągle miał nadzieję, że wyjdzie z tego...

Kiedy tak leżałem w czasie badania rezonansem magnetycznym, miałem nareszcie sam chwilę spokoju, żeby pomyśleć nad tym, co się właściwie stało. Byłem po raz pierwszy sam od czasu wypadku. Odczuwałem ból w okolicy pępka, a poniżej nie czułem nic – wspomina Evan – Myślałem o tym wszystkim, co można się spodziewać w takiej chwili. Czy będę kiedykolwiek chodzić, jak wrócę do szkoły i czy znajdę pracę? Czy założę rodzinę i będę mógł normalnie żyć?

W czasie rekonwalescencji po operacji podjął decyzję, że musi dokonać niemożliwego i pokona swój problem – odzyska umiejętność chodzenia. Czytał, uczył się o swoim uszkodzeniu kręgosłupa, ćwiczył, walczył i… nic. Myślał pozytywnie, motywował się widokiem innych „codziennych bohaterów”, których widział w szpitalu, jak zmagali się ze swoimi trudnościami i dalej ćwiczył. I… nic. Mimo to nie nie załamał się.

Byłem szczęśliwy. Znalazłem pasję tam, gdzie nigdy bym jej nie szukał. Poszedłem na rehabilitację szukając lekarstwa. Sądziłem, że tylko wyleczenie się sprawi, że będę kompletny i pełny. Tymczasem odkryłem, że uczucie pełni nie opiera się na moim zdrowiu, ale na zmaganiu się i wyzwaniu, którego doświadczałem. Odkryłem, że szczęścia może doświadczyć każdy, bez względu na swoją sytuację. To było moje lekarstwo – wspomina Amerykanin.

Mogę być najlepszym możliwym paralitykiem

Zmotywował się ponownie, ale tym razem w nowy sposób:

Jeśli już jestem sparaliżowany, to równie dobrze mogę być w tym po prostu dobry! Mogę być najlepszym możliwym paralitykiem.

Evan zaczął ćwiczyć funkcjonowanie na wózku, pokonywanie najzwyklejszych przeszkód dnia codziennego, trudności w terenie i chciał być w tym najlepszy. Potem podjął wyzwania sportowe, próbował różnych dyscyplin. Obecnie jeździ na deskorolce i uprawia monoskiing, podobny nieco do snowboardu, ale z innym ułożeniem nóg. Jest paraolimpijczykiem i reprezentuje USA.

Kiedy słucha się jego historii, którą podzielił się z publicznością, czeka się nieco na typowy w takich sytuacjach punkt kryzysowy, załamanie, po którym ponownie się odbija i spektakularnie „wraca do gry”. Tymczasem Evan wydaje się cały czas pozostawać zmotywowany i pozytywny. Taka wewnętrzna determinacja to jak wygrany los na loterii.

Życzmy sobie podobnej wiary i pogody ducha, co Evan. Doceniajmy to, co mamy.

Źródło: Redakcja NINIWA / youtube.com / paralympic.org

Krzysztof Zieliński

Od 2008 roku współtworzy Oblackie Duszpasterstwo Młodzieży NINIWA, co jest jednocześnie pracą i życiową misją. Współorganizuje i animuje wydarzenia, pisze artykuły, redaguje treści książek i robi znacznie więcej. Człowiek orkiestra.