24 marca| Artykuły

Jak efektywnie odpoczywać?

Zgadza się. Nie umiemy odpoczywać. Sącząca się z naszych serc toksyczna obawa o to, że czegoś możemy nie zdobyć albo o to, że coś możemy stracić pustoszy nasze życie.

A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając. Rdz 2, 2-3

Tendencja do skracania czasu jaki w nienaruszalnym od zarania dziejów pakiecie 7 x 24 wydzielamy na odpoczynek jest coraz większa. To zdecydowanie jeden z najwyrazistszych znaków naszego dryfowania po bezdrożach Bożego prawa.

Bruksizm

Wypoczynek to stan umysłu. Ok, ciała też, bo trzeba się ruszyć, wyspać, rozluźnić, zatrzymać. Ale bez odpowiedniej dyspozycji mentalnej nasze cielesne podrygi niewiele dadzą. Możemy szczęśliwym zrządzeniem losu wylądować na absolutnie wypasionych wakacjach w Egipcie (z opcją all inclusive) i jednocześnie przez całe dwa tygodnie tej idylli być w pracy.

Możemy biegać ulicami swojego miasta realizując jakże słuszny postulać aktywności fizycznej i pokazując ziomalom, że stać nas, jednocześnie zawalając swój mózg stertą korporacyjnych problemów. Ba, możemy nawet zapaść w głęboki sen nie uwalniając się od koszmarów jawy.

Wiecie co to jest bruksizm? To choroba, do leczenia której zaprzęga się dentystów i psychologów. Ponad 10% populacji ma z tym problem. To podświadome ścieranie zębów. Zwłaszcza w czasie snu. Przyczyna? Stres i stany lękowe. Nikt nam nie da gwarancji, że śpiąc wypoczniemy.

Sztuka

Czas to powiedzieć głośno: efektywny odpoczynek jest arcytrudną sztuką. Jak zdrowe odżywianie. Jak budowanie pozytywnych relacji. Jak gra na skrzypcach i serfowanie po falach oceanu. Jak wszystko. Ten błąd popełniamy najczęściej: traktujemy odpoczynek jak coś oczywistego, coś co po prostu jest i coś co nie wymaga od nas ani specjalnego wysiłku, ani kompetencji. Jak coś co leży sobie w kącie i czeka, aż zachce się nam po to sięgnąć.

I (co najgorsze) traktujemy odpoczynek jak coś co może sobie leżeć w tym kącie dniami/miesiącami/latami bez żadnych niepożądanych skutków ubocznych. Jak coś bez czego w sumie da się żyć (sic!). A w skrajnych przypadkach jak coś, co nam w tym życiu przeszkadza! Nie przesadzam. W Japonii ludzie dobrowolnie rezygnują z wypoczynku, bo się boją, że ich życie stanie się gorsze. Ileż razy ja sam wkurzałem się na bezczynny weekend musząc czekać do poniedziałku z ogarnianiem śmiertelnie ważnych zawodowych wątków?

Głowa

Wszystko zaczyna się w głowie. Mówią, że i w sercu. Ale serce to w gruncie rzeczy jeden z mięśni naszego ciała i tam poza pompowaniem krwi nic innego się nie dzieje. Umówiliśmy się wszyscy po prostu, że serce odpowiada za te wszystkie uczucia i emocje targające naszym życiem. Wszystko zaczyna się w głowie. W głowie rodzi się świętość. W głowie rodzi się grzech. W głowie rodzi się muzyka. W głowie rodzi się odpoczynek.

Możesz po mistrzowsku udawać spokojnego i zrelaksowanego człowieka, w środku będąc tykającą bombą. Możesz zapanować nad nerwowością ruchów, mimiką twarzy, drganiem rąk. Możesz popracować nad tembrem głosu czyniąc go spokojnym, niskim i dostojnym. Ale jeżeli w głowie będziesz miał jesień średniowiecza to jaki to ma sens? A więc jeszcze raz: efektywny odpoczynek rodzi się w głowie.

Zrób to sam

Psycholog, Igor Rotberg powiada:

Mamy nawyk działania, wydaje nam się, że czas powinien być zaplanowany do ostatniej minuty. Nawet odpoczynek musi być według nas najbardziej efektywny i aktywny, bo w przeciwnym wypadku marnujemy weekend.

Zgadza się. Pisałem o tym na wstępie. Odkładamy odpoczynek w bliżej nieokreśloną przyszłość, bo przez 24 godziny na dobę stoi nad nami Pan Stres, który grozi, że jeżeli odpuścimy to albo coś stracimy, albo zmarnujemy jakąś niepowtarzalną szansę. Jeśli kogoś zgorszę to z góry przepraszam. Ale najlepsze co można wobec takiego szantażu zrobić, to pokazać Panu Stresowi środkowy palec.

Na dobry początek

Naukę odpoczywania proponuję zacząć od zmuszenia się do nic nierobienia i nic nie myślenia. Uspokajam – nie dryfuję w kierunku żadnej medytacji transcendentalnej ani jakiejś innej nirwany. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy mechanizmem zbudowanym z tysięcy trybików, kółek, przekładni i silniczków. I że wszystkie te elementy zaiwaniają na maksymalnych obrotach. Aż się kopci spod maski. Musimy to zatrzymać. A przynajmniej spowolnić. Nie jest to łatwe, jeśli jesteśmy klasycznym przykładem obywatela naszej cywilizacji. A najprawdopodobniej jesteśmy.

Kanapa

Banał, wiem. Ale zrób to. Połóż się na kanapie. Wyłącz wszystkie elektroniczne pudła i pudełka. Smartfona najlepiej zostaw w innym pokoju. Zamknij oczy i poczuj wszystkie swoje mięśnie. Odkryjesz jak napięty jesteś. I teraz wyobraź sobie, że wszystkim tym mięśniom odłączasz zasilanie. Spróbuj poczuć jak każdy, najmniejszy nawet z nich mięknie. Znikają wszystkie napięcia. Jest ich więcej niż myślisz.

Poczuj się po prostu ciałem człowieka, które bezwiednie leży na kanapie. I zatrzymaj myśli na jednym, spokojnym obrazie. Wyobraź sobie na przykład, że siedzisz nad brzegiem morza, fale obmywają ci stopy i patrząc w bezkresną toń delektujesz się pięknem świata. Zatrzymaj tą chwilę najdłużej jak się da. I wracaj do niej regularnie. Taka kanapa może zdziałać cuda. Ale pamiętaj, że to dopiero początek. Nieśmiały.

Z pomocą

Nie wszystko da się przerobić samemu. Po coś Bóg dał nam innych ludzi. Dobry psychiatra i dobry psycholog nie muszą być źli. Czasem z niezdolnością do odpoczywania trzeba zawalczyć chemią. Czasem zmianą sposobu myślenia.

Wypoczynek zaczyna się wtedy, kiedy zaczynasz akceptować swoje życie. Kiedy nie uciekasz przed prawdą o tym kim jesteś i o tym jakie to życie jest. Dobrowolnie, choć nieświadomie, dołączamy się do peletonu biegnących na złamanie karku szczurów. To sprawia, że nasze szanse na efektywne wypoczywanie topnieją jak bałwan na wiosnę. Rozumiecie? Nie nauczymy się wypoczynku, dopóki nie zmienimy naszego myślenia. Takiego, które jest źródłem naszego największego cierpienia.

Odpoczywają tylko szczęśliwi

Budda powie, że źródłem naszego cierpienia jest przywiązanie. A Jon Frederickson ujmie to tak: rzeczywistość o wiele za często nas rozczarowuje, natomiast nasze fantazje mają uwodzicielską moc. Obiecują nieskończone szczęście i spełnienie. Podczas terapii opłakujemy śmierć tych pięknych marzeń. To boli. Czy godzimy się z tym bólem, czy też próbujemy go zagłuszyć – nie ominą nas konsekwencje ignorowania prawdziwych emocji w naszym życiu. Dzięki terapii możemy zmierzyć się z uczuciami, których dotąd unikaliśmy. Dopiero wtedy przestaniemy żyć w świecie, który nie istnieje.

Spokojnie, nie zapomniałem o czym piszę. Zwracam tylko uwagę, że istnieje bezpośredni związek pomiędzy umiejętnością wypoczywania, a życiem w prawdzie. Bo, jak napisałem, efektywny odpoczynek to wielka sztuka, a nie zestaw ćwiczeń z magazynu dla pań.

Nie muszę

Zbyt często o tym zapominamy. A to prawda, która daje wolność. Nie muszę! Nie muszę mieć tyle co kolega. Nie muszę mieć lepszego auta, gitary, domu. Nie muszę być mistrzem świata. Nie muszę wyglądać jak Adonis. Nie muszę być lubiany przez wszystkich. Nie muszę podbijać internetu i deklasować konkurencji. Niebywałe, ale naprawdę nie muszę! Mogę oczywiście, ale nie muszę. Bo to świat jest dla człowieka, a nie człowiek dla świata. Czy jakoś tak. Zainstaluj sobie w głowie aplikację niemusze.pl a zobaczysz, o ile łatwiej będzie ci wypoczywać.

Wolne od Boga?

Wolne od Boga mamy ustawowo zagwarantowane od początku świata. I świat ochoczo z tego prawa korzysta. Ale jeżeli ktoś codziennie chodzi na Mszę, odmawia wszystkie cztery części różańca świętego, rano, popołudniu i wieczorem zalicza brewiarz doprawiając wszystko Aniołem Pańskim to robi to, bo chce, a nie dlatego, że Bóg mu każe.

Wolności od Boga nie postrzegam jako okresowej przerwy w pobożnościowych praktykach, ale na porzuceniu życia zgodnego z Jego przykazaniami. Od religijnej aktywności można i trzeba odpoczywać. Nawet klauzurowi mnisi mają czas na swoje gadu-gadu. A jak nie na gadu-gadu to przynajmniej na myślu-myślu. Ale człowiek wierzący ma Boga w sercu non-stop. Tak jak człowiek oddychający ma non-stop w płucach tlen.

Korzystne marnowanie

Ludzie, którzy potrafią odpoczywać są efektywniejsi, zdrowsi i szczęśliwsi. Czas przeznaczony na odpoczynek nigdy nie jest czasem zmarnowanym, ale zawsze świetnie zainwestowanym. Jeśli demon chce odebrać człowiekowi jakiś dzień, to w pierwszej kolejności chce odebrać niedzielę – dzień wypoczynku. Bo niedziela to znak naszej wolności od pieniądza, rodzinnego szczęścia, odpoczynku i oczywiście budowania relacji z Bogiem.

Wypoczynek to nie dodatek naszego życia. To jego integralna część. Niedziela to jedyny z siedmiu dni, który został przez Boga pobłogosławiony i nazwany świętym. Wypoczywajmy więc jak Bóg przykazał. I pamiętajmy – efektywny odpoczynek jest owocem zmiany sposobu myślenia. To trudna sztuka, której opanowanie może wymagać od nas sporego wysiłku.