10 maja| Artykuły

Maranatha!

Chociaż z samej istoty każda Eucharystia jest cudem, istnieje jednak pewien podział na msze zwykłe i takie powiedzmy z fajerwerkami. Te drugie zwane bywają uzdrowieniowymi albo takimi, podczas których jakoś szczególnie wzywa się Ducha, by chlapnął swoimi darami. Byłem na takiej nie raz, nie dwa. Dzieją się tam takie rzeczy, które gdyby działy się na normalnej mszy parafialnej ludzie uciekali by w popłochu.

Zapytałem kiedyś starego charyzmatyka wspólnotowego, czemu tak jest, że na tych normalnych mszach nie ma żadnych ponad-planowych cudów? Odpowiedział krótko: bo ludzie ich nie oczekują i w nie nie wierzą.

Zesłanie

Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Dz 2, 2-4.

Tak mniej więcej wyglądało pierwsze bierzmowanie. Aż trudno uwierzyć, co się działo potem. Napełnieni Duchem Apostołowie zaczęli mówić obcymi językami, których wcześniej nie znali. Zaczęli uzdrawiać nieuleczalnie chorych. Na oczach ludzi spełniało się proroctwo Joela, który przewidział:

W ostatnich dniach – mówi Bóg – wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy – sny. Nawet na niewolników i niewolnice moje wyleję w owych dniach Ducha mego i będą prorokowali. I sprawię dziwy na górze – na niebie i znaki na dole – na ziemi. Krew i ogień, i kłęby dymu, słońce zamieni się w ciemności, a księżyc w krew zanim nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały. Każdy, kto wzywać będzie imienia Pańskiego będzie zbawiony. Dz 2, 17-21

Duch wiał kędy chciał. Ci na których spływały Jego dary sprawiali wrażenie pijanych. Ale to nie było upojenie winem. Człowiek, który pozwala by moc Boża wypaliła w jego sercu lęk, niewiarę i letniość zachowuje się inaczej niż inni. Wypełnieni Duchem Apostołowie nie tylko uzdrawiali, dokonywali cudów, prorokowali i eksplodowali wieloma charyzmatami. Ostatecznie dla Imienia Jezus byli gotowi bez zmrużenia oka oddać życie. Więc czemu tak jest, że dzisiaj człowiek po bierzmowaniu nie jest gotowy dla Jezusa nawet odłożyć komórki?

Jezus przewidział

Kiedy Jezus mówił o znakach końca powiedział między innymi takie zdanie: Wówczas wielu zachwieje się w wierze. Mt 24, 10. Może to o to chodzi? Rzeczywiście wygląda na to, że wiara ludu gaśnie. Josh MacDowell twierdzi, że obecnie żyje ostatnie pokolenie, które świadomie pragnie przekazać wiarę swoim dzieciom. I nie wygląda mi to na proces naturalny, ale na bezwzględną i przebiegłą walkę. Niemiłościwie panująca nam pandemia jest w tej walce najbardziej skutecznym narzędziem w dziejach. Żadne izmy, dyktatury, prześladowania, wojny i terroryści nie zdołały tak skutecznie wyludnić kościołów jak zrobili to zawiadujący koronawirusową rzeczywistością. Duchu Święty, gdzie Ty jesteś?!

Sakrament

W KK bierzmowanie jest jednym z siedmiu sakramentów. Obok chrztu i Eucharystii zaliczany do trzech sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia. Od samego początku wywoływał dyskusje i spory. Pierwotnie był udzielany w jednym pakiecie z chrztem. Zwolennicy takiej koncepcji uważają, że skoro chrzest jest również zanurzeniem w Duchu Świętym to sakrament bierzmowania powinien być jego integralną częścią.

Z drugiej strony pada argument, że potraktowany niezależnie skutecznie służy umocnieniu otrzymanych na chrzcie darów. W prawosławiu chrzest i bierzmowanie są udzielane w tym samym momencie. Protestanci bierzmowania w ogóle nie uznają za sakrament Ewangelii bo nie posiada takiej natury sakramentu jak chrzest czy Wieczerza Pańska i nie ma widocznego znaku ani obrządku poleconego przez Boga.

U katolików bierzmowanie jest udzielane jako trzeci sakrament w kolejności. Po chrzcie i Komunii Świętej. Te dwa pierwsze są zwykle hucznie celebrowane. Bierzmowanie jest trochę w cieniu swoich poprzedników. Traktowany po macoszemu. Lekceważony. Przewrotnie nazywany sakramentem pożegnania z Kościołem. Dlaczego tak jest?

Współpraca

Sakramenty to nie magia. To szansa na współpracę z Bożą łaską. Jeżeli tego nie zrozumiemy, to zaprzepaścimy wszystkie szanse jakie daje nam Bóg. On nie chce działać w nas niezależnie od naszej woli i wysiłków. On pragnie byśmy robili wielkie rzeczy, ale wspólnie. On musi poczuć się przez nas osobiście zaproszonym do naszego życia. Musi widzieć, że nam zależy. Że się staramy i z ufnością oczekujemy Jego wsparcia.

Duch wieje kędy chce, ale nie zawieje tam, gdzie się na Niego nie czeka z otwartym sercem. To dlatego udzielane milionom osób sakramenty sprawiają wrażenie martwych obrządków. Są jak kule wystrzelone w płot. Bo ludzie mają gdzieś dary Ducha Świętego. Ich serce jest otwarte na dary świata doczesnego. I takie też dary dostają – głupotę, chciwość, bezradność, lęk i bezbożność.

Są na świecie miejsca, gdzie Duch wieje z taką skutecznością jak za czasów pierwszej pięćdziesiątnicy. Dzieją się cuda, rozlewają się dary i charyzmaty. Ludzie wchodzą w męczeństwo i oddają dla Jezusa życie. Może nie mówią o tym w dziennikach telewizyjnych, nie piszą na billboardach i w brukowcach. Ale to się naprawdę dzieje. Bo Ducha Bożego nic nie jest w stanie powstrzymać. I to ostatecznie do Niego należy zwycięstwo.

Kardynał Ratzinger przepowiedział kiedyś, że Kościół przetrwa w małych, żyjących żywą wiarą wspólnotach. Jak w glinianych naczyniach. Rozejrzyjcie się dookoła. To się już dzieje. A pełne niecierpliwej wiary wołanie MARANATHA! jest coraz głośniejsze.