18 maja| Artykuły

Co Cię motywuje?

Motywacja zewnętrzna jest wtedy, kiedy robimy coś tylko i wyłącznie dla zewnętrznych korzyści. Nie tylko finansowych, chociaż te są tutaj wrzucone na początek listy. Również dla prestiżu, aplauzu i ludzkiego uznania. Ale i dla uniknięcia nieprzyjemnych, zewnętrznych zagrożeń. Typu kara pieniężna, nagana albo kompromitacja.

Motywacja wewnętrzna jest wtedy, gdy robimy coś tylko i wyłącznie dla samej satysfakcji z robienia tego czegoś. Tak mają na przykład artyści albo sportowcy. Ale każda czynność tak naprawdę może być pasją. Nawet plombowanie zębów (cudzych rzecz jasna) albo konserwacja powierzchni płaskich.

I teraz ważna rzecz: nie jest możliwym kierowanie się w życiu tylko i wyłącznie jednym z tych dwóch rodzajów motywacji.

Godzien jest robotnik…

Współczuję ludziom, dla których jedynym motorem napędowym ich pracy jest motywacja zewnętrzna. Współczuję też ich pracodawcom. Pracownik, który robi coś tylko dla kasy i oczekiwanych premii nie jest pracownikiem idealnym. Będzie się męczył. Może nawet zacznie ściemniać. Uderzy to w efektywność jego pracy i w interes firmy. Jeśli dochodzą do tego grzechy kierownictwa, typu poniżanie, zaleganie z wypłatami, pracownicy w konspiracji jednoczą swoje siły i powstaje zjawisko, które psycholog Marek Kosewski nazywa anomią pracowniczą.

Tworzy się nieoficjalny kodeks dozwolonych praktyk niedozwolonych. Smutne jest to, że w naszym nieidealnym świecie ludzie często harują w pocie czoła tylko dla tej przeklętej, comiesięcznej wypłaty. Trochę zapowiadane przez Boga konsekwencje grzechu się tutaj kłaniają:

Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; Rdz 3, 17-19.

To prawda – godzien jest robotnik zapłaty swojej. Ale pieniądze to nie wszystko…

Rób to co kochasz

A ludziom, którzy żyją ze swojej pasji to zazdroszczę. Układ idealny. Niestety nie zawsze możliwy. Kochający dźwięki muzyk, który stoi na scenie i wszystko mu pięknie gra zapomina w ogóle, że jest w pracy. Marzenie. Często słyszę głosy oburzenia wobec sytuacji, kiedy gitarzysta za godzinny koncert bierze tyle, ile murarz za miesiąc tynkowania. Ten problem to medal, który ma dwie strony.

Pierwsza jest taka, że mało kto zastanawia się nad tym ile tysięcy niezapłaconych godzin musiał przećwiczyć gitarzysta, by zaproszono go na scenę. Zakładam nieśmiało, że więcej niż murarz.

Druga jest taka, że w dzisiejszym świecie dysproporcje w zarabianiu są tak monstrualnie duże, że aż po prostu wołają o pomstę do nieba. Rozumiem prawa biznesu i to, że jedni zarabiają lepiej od innych. Ale za często mamy do czynienia z sytuacjami, w których nie chodzi o zdrowe biznesowe prawa tylko o prymitywną, nienasyconą ludzką chciwość. Jeśli pozwalają ci zarobić za jedno pierdnięcie milion dolarów, to nie weźmiesz?

Motywacja 3.0

Daniel Pink w swojej książce Drive wyodrębnił dwa typy ludzi: typ X oraz typ I. Typ X (ang. extrinsic – zewnętrzny) oparty jest o motywację 2.0, czyli zewnętrzną po prostu. Typ X robi coś tylko dla nagrody albo uniknięcia kary. Typ I (ang. intrinsic – wewnętrzny) działa w oparciu o motywację 3.0, czyli wewnętrzną. Typ I wykonuje pracę nie dla nagrody, ale dla satysfakcji z niej samej. Pan Pink ma w związku ze swoimi obserwacjami kilka ważnych wniosków:

  • nikt nie jest wyłącznie typem X albo typem I
  • zachowanie typu I jest nabyte, a nie wrodzone
  • na krótką metę lepszy w działaniu jest typ X
  • pracownik typu I nie odrzuca uznania ani nagród
  • zachowanie typu I jest surowcem odnawialnym, zachowanie typu X – już nie
  • postawa typu I sprzyja lepszemu zdrowiu fizycznemu i psychicznemu

Ale zaraz, zaraz. Czy osiągnięcie wewnętrznej satysfakcji nie jest też formą jakiejś nagrody? Myślę, że motywacje wewnętrzna z zewnętrzną przeplatają się ze sobą w jakimś jednym nierozerwalnym warkoczu. 

Boża motywacja

Chęć przypodobania się Bogu – motywacja wewnętrzna czy ta druga? Czy chcemy być w niebie bardziej z pragnienia obcowania z miłującym Bogiem czy bardziej ze strachu przed piekłem? Jezus w swoich naukach odwołuje się do obu motywacji:

Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. 1 Kor 2, 9

Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. Mk 9, 43

Problem jest trochę w tym, że zupełnie nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić ani rozkoszy nieba ani udręk piekła.

Interesowna miłość

Mówi się, że miłość jest bezinteresowna. Nie zgodzę się z tym. Ofiara Jezusa był jak najbardziej interesowna. I nie chodzi tylko o nasz interes. O nasze szczęście. Chodzi też o interes samego Jezusa. Zgorszenie? Wyjaśnię – interesem Jezusa jest nasze dobro. Wynika to z Jego miłości. Kocha, więc zrobi wszystko by było nam dobrze. Kocha więc zależy mu na naszym szczęściu. Kocha, więc nie jest Mu obojętne czy ostatecznie wylądujemy w niebie czy w piekle. Miłość nie może być bezinteresowna, bo zawiera w sobie napięcie relacji. Miłość musi mieć swoją motywację.

Motywacja faryzejska

Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Mt 23, 5-7

Nie łudźmy się. Wszyscy mamy ten sam problem. Problem uzależnienia od tej motywacji zewnętrznej jaką jest opinia ludzi. Przekleństwo czasów, w których wszystko można zobaczyć, pokazać, podejrzeć i (co najgorsze) ocenić. Ważniejsze od tego kim naprawdę jesteśmy stało się to, co inni o nas myślą. Być sobą, nawet jeśli to bycie nie zasługuje na aplauz świata, albo wręcz spotka się z  wyśmianiem, to wyzwanie dla twardzieli. Nie udawać kogoś kim się nie jest, to odwaga zderzenia się z prawdą. A prawda to najsilniejsza i najbardziej szlachetna motywacja wewnętrzna.

Zawsze tak było, że to co najwartościowsze kosztowało najwięcej. Tak będzie do końca świata i jeszcze dalej. Być sobą, żyć w prawdzie, uodpornić się na opinię otoczenia, kochać i być gotowym na śmierć (cokolwiek miało by to znaczyć). Podstawowa życiowa motywacja. Wewnętrzna i zewnętrzna. Wszelaka.