14 czerwca| Artykuły

Czym jest Łaska Boża?

Wszystkim. Dokładnie wszystkim. Od ziarenka piasku na brzegu oceanu do największej czarnej dziury.

Od kubka kawy po hodowlę delfinów. Od kolorowego motyla trzepoczącego skrzydłami po wiszącego na krzyżu Chrystusa. Od śmiechu po łzy. Od życia po śmierć.

Niech się stanie

Istnienie wszechświata wcale nie jest takie oczywiste. Mogłoby go nie być. Życie wcale nam się nie należy. Ani nie jest efektem naszych zabiegów. Ktoś chciał, abyśmy byli. Teorii o przypadkowym powstaniu wszystkiego i chaotycznych reakcjach białka, które doprowadziły do tak złożonego zjawiska jak ja, nigdy nie traktowałem poważnie. Najbardziej ryzykownym słowem jakie może powiedzieć człowiek jest WIEM. Sokrates to wiedział i wiem to ja. Kiedy mówię WIERZĘ, mam ten komfort, że nie muszę niczego udowadniać. Choć często bardziej oczywiste jest to, w co wierzę niż to, co wydaje mi się, że wiem. Wiara chrześcijan jest niezmienna od ponad 2000 lat. Wiedza naukowa zmieniła się w tym czasie co najmniej kilka razy. Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Rdz 1, 1. Pierwszy przejaw Bożej łaski. Pytanie o to, po co Bóg stworzył wszechświat było stawiane tysiące razy. Z nudów? Z próżności? Dla zabawy? Wiecie oczywiście, że prowokuję. I wiecie, że za chwilę wypalę: Bóg stworzył nas z miłości! Przewidywalny jestem, to fakt. Ale tym razem może trochę zaskoczę. Teologia uczy, że Bóg stworzył wszechświat, by okazała się jego chwała. By ktoś poza Nim mógł zachwycić się Jego tajemnicą i doświadczyć istnienia. Łaską jest to, że wszystko jest.

Nic nie możecie uczynić

To chrystusowe stwierdzenie należy traktować dosłownie. Nasze fizyczne, psychiczne i duchowe życie jest tak zależne od Boga, jak funkcjonowanie zmywarki zależne jest od zasilania i dostępu do wody. Każdy jeden oddech to łaska. Każde mrugnięcie powiek to łaska. Każdy krok to łaska. Każda zarobiona złotówka to łaska. Nie jesteśmy sobie w stanie zagwarantować, że kolejna sekunda życia będzie taka jak chcemy. Jeżeli taką będzie to jest to łaska. A jeżeli taką nie będzie? To też jest łaska. Ale żeby to odkryć i zrozumieć potrzeba łaski jeszcze większej. Bóg pragnie naszego szczęścia. W każdym momencie istnienia wszechświata. Dlatego wszystko co nas spotyka jest łaską, by wypływa z tej miłości. Nawet jeśli kompletnie tego nie rozumiemy. Dziecko też nie zawsze rozumie, dlaczego rodzic go karci albo czegoś zabrania. Choć z miłości to robi.

Za free

Jądro pychy to poczucie, że na wszystko muszę sobie zapracować. Że to kim jestem i to co mam jest wynikiem moich wysiłków, moich talentów i w ogóle całej tej mojej genialności. Świadomość, że wszystko co mam zawdzięczam komuś, a nie sobie jest w takiej perspektywie nie do zniesienia.  No tak. JPII mawiał, że człowiek żyje tak, jakby Boga nie było. Jest eliminowany z życia społeczeństw i rodzin bardzo skutecznie. A ponieważ ludzka istota z natury jest religijna, w miejsce Boga żywego trzeba sobie wstawić innego. Sztucznego. I tak bogiem staje się człowiek, który wszystko wie najlepiej i wszystko ma dzięki sobie. A nie dzięki jakiejś tam łasce jakiegoś tam Boga. Ludzie ulegają temu złudzeniu z nieprawdopodobną łatwością. Osiągając wyżyny zdrowia, sprawności, sukcesów i bogactwa dają sobie bezkrytycznie wstrzyknąć do serc ten pierwotny jad grzechu, któremu na imię JA.

Daremnym jest dla was wstawać przed świtem i wysiadywać do późna. Dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko. Tyle daje On i we śnie tym, których miłuje. Ps 127, 2.

Próbowaliście kiedyś oczekiwać czegoś za darmo? Czegoś co nie jest wyszarpaną od życia krwawicą, ale niezasłużoną łaską? Czy liczenie na finansowe błogosławieństwo leżąc bezczynnie na tapczanie ma sens? W świecie, w którym za wszystko trzeba zapłacić taka mentalność to jakiś kosmos. Ale taki kosmos ma absolutną rację bytu. Trzeba tylko jednego – za swojego Boga uznać Boga, a nie siebie.

Cierpienie jest łaską

O ile obywatel dzisiejszego świata jest w stanie dostrzec sens w niezasłużonym otrzymywaniu, o tyle sensu cierpienia nie widzi nijak. Ludzi, którzy twierdzą, że cierpienie ma sens traktuje się jak nawiedzonych masochistów. Gdyby nie Jezus, też tak bym twierdził. Bez wymiaru krzyża cierpienie faktycznie nie ma sensu. Ale krzyż jest faktem, który to cierpienie tłumaczy. Jest kluczem. A skoro wywalamy Boga z naszego życia i znika ten klucz, to i sens cierpienia staje się ciężką bramą, której człowiek nijak nie jest w stanie sforsować. Sensem cierpienia nie jest cierpienie, ale to co z niego wynika. Drzewo nawozi się śmierdzącą gnojówką i przycina ostrymi nożycami dla słodkiego owocu jaki ma wydać. Perspektywa życia. Co nią jest dla ciebie? Wykształcenie i dobra praca? Szczęśliwa rodzina i wypasiony dom? Kariera? Tak żyjemy. Ale perspektywą życia tak naprawdę jest śmierć. Wszystko co daje nam w życiu Bóg daje po to, by przygotować nas do tego wydarzenia. Święci to nie masochiści. To ludzie, którzy odkryli, że cierpienie jest łaską.

Blisko, coraz bliżej

Pycha żywota. Bardzo biblijnie to brzmi. Cóż to jest? To takie zachłyśnięcie się doczesnością, że funkcjonujemy tak, jakby miała trwać wiecznie. Mimo świadomości, że kiedyś tam się skończy. Intensywność z jaką przeżywamy złe i dobre chwile tej doczesności jest tak niewspółmierna do ich znaczenia, że aż boli. Przemijalność powinna być podstawowym parametrem, który decyduje o naszym podejściu do życia. A tymczasem tym parametrem stają się chwilowe doznania. Istnieje coś takiego jak prawo PESELu. Im bardziej na horyzoncie naszej doczesności wyłania się jej kres, tym bardziej jesteśmy skłonni dopuścić do głosu parametr przemijalności. Dystans do życia to wielka łaska. Pozwala przez nie przebrnąć bez nerwowego szarpania i gonitwy za wiecznie uciekającym króliczkiem. Pamiętaj – choćbyś nie wiem co miał, kim był i co przeżywał i tak umrzesz. I to wszystko co teraz jest dla ciebie najważniejsze na świecie przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Znajdź w swoim sercu miejsce na łaskę umierania dla świata. Na łaskę dystansu. Łaskę otwarcia oczu i dostrzeżenie prawdziwej perspektywy. Perspektywy śmierci, która daje życie.

Herezja

W kilku miejscach natrafiłem na coś takiego: Zbawienie możemy otrzymać, jeżeli spełniamy wolę Boga i zachowujemy Jego przykazania (sic!). I to na pobożnych stronach takie kwiatki. Na szczęście Kościół podsyła Główne prawdy wiary i wyjaśnia: Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Ufff. Zwłaszcza to konieczna jest bardzo ważne. Jeżeli wszystko jest łaską, to zbawienie na tej nieskończonej liście jest na pierwszym miejscu. Zbawienie jest łaską. I tylko łaską. Nasze uczynki nie mają tutaj żadnego znaczenia. Kolejna herezja? Róbta co chceta, a i tak do nieba pójdzieta? No nie. Człowiek jest powołany do świętości i do tego, by o nią walczyć. Choć świętość do końca życia będzie poza jego zasięgiem. Pytacie co ze świętymi w niebie? Chyba nikt nie sądzi, że święci to ludzie, którzy za życia byli bezgrzeszni. To ludzi, którzy zrobili wszystko co mogli by ją osiągnąć. Święci to ludzie, którzy otrzymali łaskę poznania swojej grzeszności. I zaakceptowania jej. I zrozumienia, że niebo jest tylko i wyłącznie niezasłużonym darem Boga. Do nieba nikt nie idzie dzięki sobie. Nawet Maryja jest Maryją bo tak chciał Bóg.

Życie ze świadomością wszechobecnej łaski jest możliwe tylko wtedy, gdy w centrum swojego życia postawisz Boga. Wtedy wszystko wywraca się do góry nogami. Z piedestału spada człowiek i ulepione przez niego złote cielce. Przestajesz się napinać i wymachiwać szabelką, a zaczniesz uwielbiać Tego, który jest tego naprawdę godny. Przestaniesz się martwić o to co będziesz jadł i czym się przyodziejesz, bo powierzysz swoje życie wszechmocnemu, który chce twojego szczęścia. Zrozumiesz, że wszystko jest darmową łaską. I poczujesz się szczęśliwy.