1 sierpnia| Artykuły

Bieg festiwalowicza vs Ironman

Film "Najlepszy" obejrzałem z zapartym tchem. Pełny tytuł książki, na podstawie której Łukasz Palkowski popełnił swój obraz brzmi: "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą".

Zalatuje Ewangelią na kilometr. Nawet jeśli Jerzy Górski (bohater książki i filmu) to zdeklarowany ateista. Nie trzeba wiedzieć o elektrowni by docenić wartość światła. Nic bardziej nie pomaga nam stać się silnymi niż doświadczenie słabości.

17 godzin

Tyle dają organizatorzy uczestnikom na ukończenie najbardziej prestiżowych zawodów triathlonowych świata. Jedynym legalnym organizatorem Ironman Triathlon jest WTC, czyli World Triathlon Corporation. Ale żeby zakwalifikować się na ten kluczowy start trzeba się trochę pomęczyć. Na całym świecie są organizowane zawody kwalifikacyjne. Czyli takie, na których dokonuje się selekcji kandydatów. Poza tym istnieje cała masa zawodów ironmenopodobnych. One oczywiście licencji oryginału nie mają, ale można się na nich świetnie sprawdzić. Ten jedyny i najbardziej oryginalny Ironman odbywa się w Kona na Hawajach.

Dla kogo?

W każdym Ironmanie bierze udział od kilkuset do kilku tysięcy zawodników. Zawody otwarte są dla wszystkich. Kilka procent uczestników to zwykle tak zwani zawodowcy. Dla nich ustala się osobną kategorię. Reszta to amatorzy. Tak zwani. Limit wiekowy też jest otwarty. W zawodach mogą startować dzieci, starcy. A nawet niepełnosprawni.

Przypadki

Ironman powstał tak naprawdę w wyniku pewnego zakładu. Na Hawajach rozgrywane były trzy zawody wytrzymałościowe: Honolulu Marathon, Waikiki Rough Water Swim i Around-Oahu Bike Ride. John Collins, amerykański żołnierz wpadł na pomysł, by połączyć je w jeden, niesamowicie trudny wyścig. Zakład brzmiał: Ktokolwiek skończy pierwszy, nazwiemy go Ironmanem. Na starcie pierwszego w historii Ironman Triathlon stanęło 15 zawodników. To było 18 lutego 1978 roku o godzinie 7.00. Pierwszym Ironmanem w historii został Gordon Haller. Zajęło mu to 11 godzin, 46 minut i 58 sekund.

Najmłodszym uczestnikiem zawodów jaki dotychczas spróbował swoich sił jest 14-letni Rodkey Faust, który ukończył zmagania w 1982 roku w 13:36:17.

W tym samym roku swoich sił spróbowała również licealistka Julie Moss. O zawodach dowiedziała się z telewizji. Wpadła na szalony pomysł, by tematem swojej końcowej pracy licealnej (była na kierunku Wychowanie Fizyczne) uczynić jej udział w biegu. Mamę ściemniła, mówiąc, że to dla dobra edukacji. Wystartowała. Generalnie dawała radę. Ale na kilometr przed końcem przyszedł poważny kryzys. Nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa. 60 metrów przed metą upadła. Ostatnie 20 metrów dosłownie przeczołgała się. Ostatecznie była druga. Przegrała tylko z Kathleen McCarntey o jedyne 29 sekund. I to Julie Moss, a nie Kathleen McCarntey była prawdziwą bohaterką tych zawodów.

Najstarszą kobietą w historii Ironmana jest pewna zakonnica – Madonna Buder. Zaczęła rywalizować w wieku 49 lat. W sumie ma na koncie ukończonych 13 Ironmanów. W 2005 roku została najstarszą kobietą, która ukończyła bieg. Wtedy organizatorzy wprowadzili kategorię 75+. Roku później też ukończyła bieg mieszcząc się w limicie – 16:59:03. Po raz ostatni wystartowała jako 82 letnia staruszka. Ale odpuściła na etapie kolarskim.

Najstarszym człowiekiem, który ukończył zawody jest 82 letni Lew Hollander. Mówił o sobie tak: nie jestem niezwykły, jedyne wytrwały, po prostu robię to, co mogę zrobić i nie przejmuję się tym, że inni robią to lepiej lub gorzej.

W 1989 roku historię Ironmana pisze Jim MacLaren. W wieku 22 lat w motocyklowym wypadku traci nogę. Mimo protezy startuje. Kończy zmagania w rewelacyjnym czasie 10 godzin i 42 minuty. Jednak oficjalną kategorię dla niepełnosprawnych utworzono dopiero w 1997 roku. 

Legendą Ironmana jest też Dick Hoyt, a którym mówi się: najtwardszy ojciec świata. Pierwszy syn Dicka, Rick, urodził się z porażeniem mózgowym. Rodzice nigdy go nie opuścili. Gdy zorientowali się, że jest fanem sportu, tata Dick postanowił wraz z nim stworzyć Team Hoyt. Zaczęli we dwoje startować w różnych zawodach. Jak? Kiedy Dick biegł, Rick siedział w pchanym przez ojca specjalnym wózku. Kiedy jechał na rowerze ciągnął za sobą specjalną przyczepkę. Kiedy pływał, ciągnął za sobą ponton. W triathlonie po raz pierwszy wystartowali w 1985 roku w… Dniu Ojca.

Aktualny rekord świata w Ironmanie został ustanowiony w 2017 roku i należy do Niemca, Patricka Lange. Jego czas to 8 godzin, 1 minuta i 40 sekund.

Jerzy Górski, od którego zacząłem, w 1990 roku został mistrzem świata w Ironman Triathlon. Ale w wersji Double! A to znaczy, że musiał popłynąć 7,6 km, rowerem przejechać 360 km i przebiec 84 km. Zajęło mu to niewiele ponad dobę. Dokładnie 24 godzin, 47 minut i 46 sekund (sic!)

Pływanie – rower – bieg

Pływanie w Ironmanie to dystans 3,8 km. Otwarte akweny typu jezioro, morze, ocean. Styl pływacki dowolny. Możliwość korzystania ze strojów neoprenowych. Cut off time w przypadku pływania wynosi 2 godziny, 20 minut. To znaczy, że ktoś kto nie zmieści się w tym czasie nie może kontynuować zawodów. Na rowerze jest do przejechania 180 km. Zawodnicy nie mogą sobie pomagać, nie mogą tworzyć tunelów aerodynamicznych, a cut off time w tym przypadku wynosi 10 godzin i 30 minut. Po rowerze jest bieg. Klasyczny maraton, czyli 42,2 km.

Bieg festiwalowicza

W 2019 roku w Kokotku na Festiwalu Życia w biegu wzięło udział ponad 300 osób. Dystans – 7 km. Liczne trudności – jezioro, błoto, rowy, konary, szlam. Pierwszy zawodnik dotarł na metę po godzinie. Ostatni po trzech. Ale te liczby w tym przypadku nie mają tak dużego znaczenia jak w Ironman Triathlon. Tu chodzi o coś innego. Ten bieg poza wymiarem dobrej, sportowej zabawy ma być inspiracją do tej najważniejszej i najtrudniejszej walki naszego życia. Do walki o świętość. By móc kiedyś powtórzyć za św. Pawłem: w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. 2Tm, 4,7.