28 października| Artykuły

Kim jest Elon Musk?

To najbogatszy człowiek globu. Na jego prywatnym koncie doliczono się 236 miliardów dolarów. Znany przede wszystkim ze swoich futurystycznych wizji. Jest jak dzieciak z głową pełną szalonych pomysłów. Tyle tylko, że realizuje je jak dorosły facet.

Pytanie jest takie: czy Elon Musk, jeden z najbardziej wpływowych ludzi XXI wieku, jest dla świata bardziej szansą czy zagrożeniem?

Prywatnie

Tutaj mały zong. Miejsce pochodzenia – Południowa Afryka. Urodził się i wychował w Pretorii. Ale Musk jest biały jak czekolada Toblerone, więc jak to jest? Sprawę tłumaczą jego rodzice. Tata to Afrykaner. Afrykaner to biały afrykańczyk po prostu. Mama to kanadyjska południowoafrykanka. Kto powiedział, że w RPA muszą żyć tylko biali? Data urodzenia – 28 czerwca 1971. W wieku 10 lat dostał pierwszy komputer i nauczył się programować. Jako nastolatek uczył się w Pretoria Boys High School. Potem czmychnął do Kanady gdzie był drwalem, bankowcem i fizykiem. To by się zgadzało. Po Kanadzie jest USA. Tutaj w 1995 zaczyna studia na Stanford University. Ale rzuca je po… dwóch dniach! Po to by założyć swój pierwszy biznes pod tytułem Zip2. No i tak to się zaczęło. 

Rodzinnie

Żonaty x5. Z tych związków ma sześciu synów. Pięciu z żoną nr 1 i jednego z żoną nr 5. Ta nr 5 to Claire Boucher. Na co dzień ukrywa się (ta żona) pod pseudonimem Grimes. Że niby śpiewa i produkuje i takie tam. Chciałem w ramach muzycznego przerywnika wrzucić jakiś jej kawałek, ale odpuściłem. Za dziwne to jak na ten zacny portal. A dla swojego potomka wybrali imię (skupcie się): X AE A – 12. Niestety, staroświecki sąd Kalifornii nie mógł się na to zgodzić. Musieli zmienić na X AE A – Xii. No teraz to rozumiem. Facet, który żeni się z Grimes i swojego syna nazywa X AE A – Xii ma spory wpływ na moją planetę. Hmmm… Trochę niekomfortowo się z tym czuję. 

X.com

Po Zip2 jeden z pierwszych wielkich projektów Elona. X.com to internetowy bank. Ważny krok w kierunku zwirtualizowania naszych pieniędzy. Pamiętam czasy kiedy druki z rachunkami wypełniałem długopisem i latałem z tym na pocztę. Pamiętam, kiedy przelewy załatwiałem w banku analogowym, a mój portfel był wypchany po brzegi banknotami i monetami. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie życie bez płatności on-line i kart bankowych. Wiecie co mnie zastanawia? Kiedy kościelny na Mszy zamiast z koszyczkiem zacznie chodzić z elektronicznym terminalem. 

PayPal

Kolejna odsłona sagi o wirtualnej monecie. Amerykańskie przedsiębiorstwo oferujące elektroniczne płatności tym, którzy mają adres e-mail. Wirtualny portfel. Ten wynalazek Elona Muska jest obecny w 190 krajach, z których 23 dysponują lokalnymi serwisami internetowymi. PayPal umożliwia płatność w 25 walutach. Są i kontrowersje. Posądza się PayPal o nieuczciwe praktyki. Na przykład o blokadę konta na jakiś czas lub zbyt długi okres weryfikacji. Powstał nawet portal gromadzący wojujących z tą potęgą wirtualnych przelewów. www.paypalsucks.com się nazywa. 

SpaceX

Robi się coraz ciekawiej. Elon Musk chciałby zamieszkać na Marsie. Człowiek marzy o podboju kosmosu od kiedy spojrzał w niebo. Konieczność przeprowadzki ludzkości na inną planetę/planety sam wizjoner tłumaczy tak:

Może nas zniszczyć uderzenie planetoidy, superwulkan jak również zagrożenia, których dinozaury nigdy nie doświadczyły: zaprojektowany wirus, nieumyślne stworzenie mikro-czarnej dziury, katastrofalne globalne ocieplenie albo jakaś jeszcze nieznana technologia. Ludzkość ewoluowała przez miliony lat, ale w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat broń atomowa dała nam możliwość unicestwienia siebie. Prędzej czy później musimy rozprzestrzenić się poza tę zielono-niebieską kulę albo wyginąć. 

Musk chciałby zmniejszyć koszty wypadów w kosmos 100 krotnie. Na razie SpaceX produkuje różne rakiety, które z powodzeniem krążą po orbicie. Marsjańska wizja już tak różowo nie wygląda. Miliarder mówi, że pierwsza podróż na czerwoną planetę będzie przypominać wyprawę Ernesta Shakletona na Antarktydę. Będzie trudna. Nikogo nie będziemy zmuszać. Lecą tylko ochotnicy. To będzie długa, niewygodna i niebezpieczna podróż. Możesz z niej nie wrócić żywy – prorokuje Elon. Zapowiada, że pierwsi kolonizatorzy polecą tam jeszcze za jego życia. Będą mieszkać pod szklanymi kopułami imitującymi ziemskie warunki. Szczerze? Nie czuję tego. 

Tesla Motors

Auto na prąd? Nic nowego. Melexy jeździły po świecie od kiedy pamiętam. Ale zasilane prądem pojazdy wyjeżdżające ze stajni Tesla Motors to inna bajka. Po pierwsze wyglądają jak normalne samochody. Jednym z pierwszych produktów Tesli był Tesla Roadster. Opcjonalnie przeznaczony dla bogaczy. Zyski z ich sprzedaży miały sfinansować prace na skonstruowaniem elektro-auta dla mniej zamożnych kierowców. Z parametrów wspomnę może o przyspieszeniu. Standardowa wersja Tesla Roadster 100 km/h osiąga w 1,9 sekundy. Nawet Bugatti Veyron potrzebuje na to więcej czasu.

Modelem auta na prąd przeznaczonym już dla zwykłego Kowalskiego ma być ekonomiczny Model 3. Cena podstawowa to 35 tysięcy dolców. A to znaczy, że nie jestem Kowalski. Sporo gada się o ekologiczności aut na prąd. Powiadają, że to mit. Że wbrew teoretycznym założeniom produkują więcej CO2 niż kopciuchy. Bo to nie tylko kwestia samej jazdy. To też kwestia wyprodukowania takiego auta i potem utylizacji tych akumulatorów, co jak się okazuje, jest problemem większym niż mogło by się wydawać. W temacie ekologii jednak nic roweru nie przebije. 

Open AI

Sztuczna inteligencja to kontrowersyjny temat. Świat z niepokojem patrzy na postępy naukowców w tym temacie. I doskonale pamięta wszystkie futurystyczne filmy SF o sztucznej inteligencji. Tam zawsze źle dla człowieka się kończyło. Elon Musk świadom zagrożeń z tym związanych powołał w 2015 roku OpenAI, organizację badawczą non-profit zajmującą się właśnie rozwojem sztucznej inteligencji. Ale, co ważne, w sposób bezpieczny i korzystny dla ludzkości. O tej misji Musk tak mówi:

Chcemy przeciwstawić się dużym korporacjom, które mogą zdobyć zbyt wielką władzę dzięki posiadaniu systemów super-inteligencji poświęconych zyskom, a także rządom, które mogą wykorzystywać sztuczną inteligencję do zdobycia władzy, a nawet do uciskania swoich obywateli. 

Brzmi dobrze, ale co z tego wyjdzie trudno teraz powiedzieć. Ja tam nie mam ciśnienia na myślącą elektronikę. I sam nie wiem co gorsze – głupi człowiek czy mądra maszyna?

Neuralink

Tutaj to już naprawdę można się niepokoić. Powołana przez Muska w 2016 roku firma z siedzibą w San Francisco. Firma neurotechnologiczna. Mają jeden cel – stworzenie wszczepialnych interfejsów mózg-maszyna. Pracują dla niej najlepsi neurolodzy świata. Musk pompuje w nią setki milionów dolarów. Obecnie pracują nad stworzeniem urządzenia przypominającego maszynę do szycia, zdolnego wszczepić do mózgu cieniuśkie (od 4 do 6 nanometrów szerokości) nici. Nici, którymi będzie przesyłane nasze myślenie (sic!). Spróbowali ze szczurem. Podobno się udało. W 2019 z małpą. Serio. Musk poinformował wtedy świat – nasza małpa mózgiem obsługiwała komputer. Nie wiem jak to sprawdzić, nie wiem kto mu w to uwierzył, ale tak powiedział. I powiedział jeszcze, że z ludźmi zaczną eksperymentować już w 2020. Idea napędowa Neuralinku jest taka: człowiek z interfejsem mózg-maszyna będzie miał przewagę na sztuczną inteligencją, bo będzie połączeniem tego co ludzkie z tym co sztuczne. Będzie biotechnologiczną hybrydą. Strach się bać. 

Kiedyś człowiek, żeby zobaczyć coś fajnego musiał ruszyć tyłek i wyjść z domu. Potem wystarczyło, że podszedł do telewizora, włączył go i sobie oglądał. Potem już nawet nie musiał podchodzić bo dostał do ręki pilota. Za chwilę już pewnie pilot nie będzie potrzebny, bo tylko pomyśli i pudło samo się włączy. A za dwie chwile już nawet pudła nie będzie trzeba, bo wszystko będzie się działo w mózgu. A potem będzie koniec świata. Czy Elon Musk kręci kolejny odcinek Black Mirror?

Nie chcę być czarnym fatalistą. Naprawdę. Ale czemu tak jest, że postęp człowieka koniec końców zawsze obraca się przeciw niemu? Chyba po prostu dlatego, że człowiek tak ma i tyle.