30 września| Wiadomości

Apel proboszcza z Syberii. W 2013 roku serdecznie przyjął rowerzystów NINIWA Team. Teraz prosi o… okna do kościoła

Zimą temperatura w Krasnojarsku spada nawet poniżej 45 stopni. A parafianie cieszą się z każdego dodatniego stopnia w kościele...

Podczas wyprawy NINIWA Team w 2013 r. – będąc już na Syberii, lecz wciąż około 1000 kilometrów przed celem podróży – rowerzyści zostali niezwykle ciepło przyjęci przez polskiego klaretyna, o. Tadeusza Szyjkę CMF – proboszcza parafii Świętej Rodziny w Krasnojarsku.

Rok wcześniej ukończył on tam budowę kościoła. W czerwcu tego roku parafia świętowała już 10. rocznicę poświęcenia świątyni.

Teraz o. Tadeusz zwrócił się z prośbą o pomoc w zakupie dodatkowym ram okiennych do kościoła.

„Klimat na Syberii jest dość surowy i temperatura zimową porą spada poniżej 45 stopni. Każdy dodatni stopień temperatury w naszym kościele to wielka radość dla naszych parafian. Serdecznie Was pozdrawiam i niech Wam Bóg błogosławi” – napisał w krótkiej wiadomości do znajomych w Polsce.

Pomoc można przekazać na konto bankowe:

15 1140 2004 0000 3102 3559 4226 (mBank)
Tadeusz Szyjka
ul. Wieniawskiego 38
51-611 Wrocław
tytuł przelewu: „okna do kościoła”

Poniżej przytaczamy fragment książki z wyprawy NINIWA Team w 2013 r., w którym rowerzyści opisują swój pobyt u o. Tadeusza w Krasnojarsku. To był 52. dzień wyprawy na Syberię…

Niedziela, 23 czerwca 2013 r.

Niedziela! 🙂 Czyż to nie najlepszy dzień tygodnia? Każdemu należy się taki jeden dzień, kiedy można robić to, na co tylko ma się ochotę! A co więcej… można śmiało nie robić NIC! A gdy osiąga się już też należny po tygodniu pracy błogostan, modlitwa i uwielbienie Boga same pchają się na usta. Tak też wyglądał dzień naszych rowerowych śmiałków. Każdy robił to, na co tylko miał ochotę aż do godziny 15.00. Gdy wybiła ta oto godzina w drzwiach stanął Ojciec Lider z dwunastoma wielkimi, gorącymi kurczakami z rożna, po pół kuraka na głowę. Muszą tam mieć wyjątkowo wielkie kurczaki, bo nie przejedli wszystkiego. Taki oto wypaśny obiad postawił o. Tomek swoim „dzieciom” z okazji Dnia Ojca. „Dzieci” z kolei wręczyły ojcu tort ze świeczkami i zaśpiewali sto lat! (hmm… „jak oni się miłują”).

O godz. 16.00 wszyscy pojedzeni i wypoczęci udali się do kościoła na modlitwy. Po nich o. Tomek zrobił rozważanie na temat ojcostwa. Rozpoczął od wspomnienia sztuki pt. „Promieniowanie Ojcostwa” opartego na dramacie Karola Wojtyły o tej samej nazwie, który powstał wiosną 2006 roku na Koszutce w Katowicach. O. Tomek od początku swojego kapłaństwa miał wiele energii i ciekawych pomysłów, które realizował wspólnie z młodymi z parafii, który ostatecznie zostali Niniwitami. I tutaj kluczowym słowem jest „promieniowanie”, gdyż sztuka ta zaszczepiła w sercach wielu chęć tworzenia kolejnych. I tak powstały: „Znamię Jonasza”, „Exodus”, „Przyjdź”, „Ulotka o Eugeniuszu” i inne w innych parafiach oblackich w kraju. Czekamy na kolejne. 🙂

Kolejnym przykładem, o którym opowiedział o. Tomek na to jak zasianie dobro i piękno „promieniuje”, jest wspomnienie jego pierwszych hardcorowych, ale pięknych wypraw. Gdy ojciec był jeszcze małym chłopcem, jego tato zabierał go wraz z rodzeństwem i kuzynostwem do maleńkiego, drewnianego domku w górach pod lasem w Koniakowie. Warunki były bardzo trudne, zwłaszcza zimą, gdyż nie było w pobliżu dużego sklepu, ogrzewania centralnego, a tato jako jedyny dorosły tak dbał o całą tę gromadkę dzieciaczków, że nigdy niczego im nie brakowało. Był opał, jedzenie i wszystko czego potrzebowali. O. Tomek ze szczególnym wzruszeniem mówił o plackach ziemniaczanych, jakie piekł im tato na blasze i bardzo za nie teraz tacie dziękuje. Ewidentnie widzimy, jak ta miłość ojcowska udzieliła się synowi. Teraz to o. Tomek zabiera już od 7 lat młodych w trudne, czasem hardcorowe warunki i choć tego nie widać na pierwszy rzut oka, to troszczy się o całą ekipę, stara się dostrzegać potrzeby każdego z uczestników oraz wydaje takie polecenia, aby ich podróż była bezpieczna. Aby w pełni wziąć przykład ze swojego taty, który przygotowywał całej zgrajce dzieci posiłki, Ociec Lider również chciał sam ugotować dziś obiad wszystkim rowerzystom, choćby same ziemniaki z jajkiem, ale niestety nie było ku temu dziś warunków, co wyjaśnię później. I na koniec ojciec Tomek odczytał wszystkim maila, który dostał goszczący rowerzystów w Krasnojarsku ks. Tadeusz, a który jest najświeższym dowodem na to, że miłość rodzi miłość:

Szczęść Boże!!!

Tadeusz, trochę Ci zazdroszczę, że gościsz tak twardych i upartych gości patriotów, którzy już 51 dni walczą z trudami rosyjskich bezdroży i ludzkich słabości, aby uczcić 100-lecie Polskiego kościoła na Syberii.

Dziękuję Ci za ich przyjazne przyjęcie (jak wynika z relacji) i opiekę na trudnej trasie. Myślę, że jak Ciebie przyjmowałem 19 lat temu, to Ty kontynuujesz dalej – tak trzymać. Wierzę, że Ci turyści-pielgrzymi chociaż umordowani trudami pedałowania i niebogaci finansowo, ale silni duchem, staną się orędownikami dzieła, które Ty prowadzisz tam daleko dla chwały Boga i Ojczyzny. Powiedz im, że jak będą w okolicach Rybnoje, Borodino, niech wspomną o niedawno spalonym polskim kościele w Kanoku, podobnym do tego w Wierszynie, a zapomnianym i mało znanym. Fragment opisu wioski w załączeniu (udostępniamy poniżej. przyp. red.).

Pozdrowienia dla Tych Niezwykłych ludzi, od słabnącego już sybiriaka zesłańca-ochotnika. Niech Bóg Prowadzi do celu… Liczę na dalsze opisy trudnej trasy, jestem z Wami i pedałuję myszką po biurku – na tyle mnie jeszcze stać.

Z Bogiem. Jerzy i Renata

Chyba nie trzeba komentować… po prostu siejmy wokół piękno i dobro, bo nigdy nie wiadomo, co „zapromieniuje” i wyda owoc.

A tak a propos, to ks. Tadeusz jest wyjątkowo gościnnym człowiekiem (czego między innymi doświadczyli nasi rowerzyści i wielu przejezdnych Polaków) i zaprasza wszystkich, którzy przejeżdżają przez Krasnojarsk. Po co szukać jakichś hoteli, jak można zatrzymać się przy parafii. Z gościny na pewno skorzysta pielgrzymka autokarowa wyruszająca na Syberię z Kokotka, oraz ponownie w drodze powrotnej do Polski. 🙂 Ponadto ks. Tadeusz jest opiekunem profesjonalnej orkiestry, która kilka razy koncertowała po Europie i Świecie, wydała już kilka płyt, a wybiera się niebawem znów na tournee po Europie. I teraz HIT – będzie można ich poznać i posłuchać 26 sierpnia po Mszy o 18.00 w Kokotku! Już teraz wszystkich serdecznie zapraszamy!

Jeżeli dotrwałeś, Drogi Czytelniku, do tej pory i nadal czytasz relację, to dowiesz się jeszcze, że po tej części umacniania się duchowego, rowerzyści wzięli w obroty swoje rowery. Ostatnie podreperowania sprzętu, pucowanie rowerków i pakowanie pachnących i czystych ubrań do sakw, aby być gotowym do wyjazdu po północy. Kto zdążył to jeszcze załapał się na drzemkę,

O 19.00 nasza ekipa szaleńców uczestniczyła w uroczystej Mszy świętej wraz z parafianami, którzy świętują dziś dokładnie rok od konsekracji kościoła w Krasnojarsku! To prawdziwa radość mieć w swoim mieście piękny Dom Boży, gdzie można w ciszy odkrywać Boga w Sakramentach Świętych. Dlatego po Mszy urządzono prawdziwe przyjęcie, na które zaproszeni byli wszyscy parafianie i goście. I tutaj rozwiązanie zagadki, dlaczego o. Tomek nie mógł ugotować obiadu rowerzystom – od rana trwały w kuchni wielkie przygotowania uczty. Jakże musieli oblizywać się nasi śmiałkowie na widok przygotowywanych od samego rana potraw, sałatek, szaszłyków, tortów, ciast i wielu, wielu innych smakołyków. 🙂 Ostatecznie na uczcie stoły uginały się pod ilością jedzenia. Sławek jedząc siódmego szaszłyka powiedział: „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, co tylko potwierdza, jakie pyszne rzeczy zostały przygotowane. 🙂 Cieszymy się, że NINIWA Team może uczestniczyć w tej rocznicowej uroczystości i przy okazji przypominamy, że celem wyprawy jest 100-lecie powstania kościoła w Wierszynie koło Irkucka.

I jeszcze dwie ciekawostki. Rowerzyści chcą jeszcze raz podziękować za cudowne trzy godziny relaksu w banii i powiedzieć, że ze wszystkich saun – fińskich, tureckich, parowych i wielu innych jakie poznali, najbardziej podobała im się „ruska”! A to dzięki gałązkom dębu, eukaliptusa i brzozy, które są tam na wyposażeniu, a które służą do bicia. 🙂 Jakoś potrafię sobie to wyobrazić, jak niby w celach leczniczych i relaksacyjnych nasi śmiałkowie się nimi wzajemnie okładają. 😉 Dodatkową zaletą był zapach, jaki wydawały te gałązki, gdy kładło się je na rozgrzanym piecu. Mmmmm, wcale nie zazdrościmy. 😉

A drugą nowinką jest odkrycie rowerzystów jak bardzo leczniczą i odmładzającą wartość mają wyprawy rowerowe. Gdzieś na farze rowerzyści dorwali taką super wagę, do której wprowadza się różne dane o ważonej osobie, a ona drukuje szczegółowe informacje np. ilość wody w organizmie, zapas tłuszczu itp. oraz wiek biologiczny! I proszę Państwa, wszyscy odmłodnieli! Przykładowo Soni i Uli waga wyliczyła, że ich wiek biologiczny wynosi 12 lat! O. Tomek na szczęście osiąga pełnoletność. 😉 Wniosek jest prosty i niektórym znany, nie żyj w luksusach, tylko wyjeżdżaj na wyprawy! Młodość ciała i ducha gwarantowana. 🙂

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: