24 listopada| Wiadomości

Do psychoterapeuty czy do egzorcysty?

Wśród katolików często pojawiają się wątpliwości, do którego specjalisty się zwrócić. Kiedy pomoże praktyka religijna, a kiedy ta psychologiczna? Czy można w ogóle zestawiać egzorcyzm i psychoterapię? Na te tematy dyskutowano podczas konferencji naukowej „Między egzorcyzmem a psychoterapią” zorganizowanej przez poznańską Fundację Vinea.

Czasy zestawiania racjonalizmu i odpowiedzi wiary jako antagonizmów już dawno za nami. Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio z 1998 r. jasno mówi: „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Mając tę świadomość, możemy rozwijać wiedzę teologiczną, dyskutować naukowo o praktykach religijnych, a także korzystać z pomocy różnych specjalistów – nie tylko duchownych. Kiedy jednak w trudności najlepiej zdecydować się na praktyki religijne, a kiedy na psychologiczne bądź psychiatryczne? Czy na pewno się one nie wykluczają?

Zacząć od pytań o przyczynę

Zarówno księża, jak i świeccy psycholodzy często w odniesieniu do kondycji wewnętrznej zwracają uwagę na poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Z czego to może wynikać?”. Trudno naprawiać problem bez wniknięcia w jego korzenie. Warto w tym celu obserwować siebie, stale szukać przyczyn emocji, stanów czy poszczególnych zachowań, gdyż jest to punkt wyjścia dla zmian, które prowadzą do rozwoju.

Święty Augustyn z Hippony w dziele pt. „O naturze i łasce” tłumaczył, że łaska bazuje na naturze. Jako ludzie często mamy tendencję do skupiania się na sytuacji zastanej, np. zniechęceniu do modlitwy bądź na stanie niezrozumiałego smutku, nie mierząc się wcześniej z zaspokojeniem podstawowych potrzeb fizjologicznych – snu czy posiłku. Jesteśmy wyczerpani, a pragniemy mierzyć się ze stanem ducha, który wynikać może właśnie z tego braku.

Grzech nie do odpuszczenia. Czy się go bać?

Podczas wykładu pt. „Posługa egzorcysty: jej natura, trudności oraz efekt” w ramach konferencji „Między egzorcyzmem a psychoterapią” o. prof. UAM Rafał Sergiusz Niziński OCD tłumaczył, że wymiar somatyczny i psychiczny też mogą być przedmiotem ataku złego ducha, choć zazwyczaj działają tu przyczyny naturalne. Egzorcysta zaznaczył, że w poszukiwaniu przyczyn niepokojących zachowań czy stanów warto skonsultować się wcześniej z psychologiem bądź skorzystać ze wsparcia psychoterapeuty, zaś wizyta u egzorcysty powinna być ostatnim krokiem.

Mówi także o tym nr 27 dokumentu wydanego przez KEP w 2015 roku, do którego prelegent się odnosił. Wskazania dla kapłanów pełniących posługę egzorcysty podają:

Rytuał zwraca uwagę także na sytuacje, w których osoby szukają pomocy, a nie są uzależnione od złego ducha w stopniu opętania. Egzorcysta nie powinien im tej pomocy odmawiać. Z taką pomocą może przyjść także prezbiter nie będący egzorcystą, a nawet diakon. W tych sytuacjach także pożądana jest konsultacja psychologiczna.

Konfesjonał czy gabinet psychoterapeuty?

Kontaktując się z profesjonalistami otrzymamy pomoc, ponieważ w razie ewentualnej pomyłki skierują nas do specjalistów we właściwej dziedzinie. Czasem zdarza się bowiem, że kierujemy się nie tam, dokąd powinniśmy. Aby wybrać adekwatny punkt ratunkowy – w zależności od tego, czy problem leży w naszej psychice czy w duszy – warto zastanowić się nad celem przybycia.

Tłumaczy to teolog oraz psycholog, o. prof. UAM Jacek Borys Soiński OFM, nawiązując do koncepcji Victora Frankla, którego nazywa chrześcijańskim autorytetem. Dwudziestowieczny psycholog w książce „Psychoterapia dla każdego” tłumaczy, gdzie jest różnica między medycyną a religią: celem medycyny jest poprawa stanu psychicznego, czyli dobrostan, a celem religii jest zbawienie. I w tym momencie warto sobie zadać pytanie: jaki cel chcemy zrealizować? Warto mieć świadomość, że zasadniczo to są cele różne i nie można ich zastępować.

Ojciec Jacek Borys Soiński OFM tłumaczy: – Frankl poszedł dalej, mówiąc, że religia prowadzi do zbawienia, ale też może kogoś prowadzić do cierpienia większego. Odwrotnie: można osiągnąć kosztem równowagi psychicznej, nawet zdrowia psychicznego i to też trzeba przyjąć, że te cele są czasem rozbieżne. Ale też bywa, że religia – prowadząc człowieka do zbawienia – coś zmienia i on się zaczyna lepiej czuć. I efekt jest: zbawienie, bo jest rozgrzeszenie w spowiedzi, a on się lepiej poczuł, też psychicznie. Czyli drugorzędnym celem spowiedzi będzie poprawa stanu psychicznego.

Co jest kluczem do szczęścia? 3 kroki do spełnienia

– Ktoś może bardziej chcieć zostać zbawionym niż mieć dobre samopoczucie, wówczas udaje się do psychologa bądź psychoterapeuty – dodaje psycholog. – Jeśli chcę poprawy samopoczucia, raczej nie idę do spowiedzi, choć kapłan „niechcący” przez rozgrzeszenie uwalnia z poczucia winy i stan samopoczucia się poprawi – ale to jest drugi element, wtórny. Efekt psychoterapeutyczny spowiedzi jest drugorzędny i ktoś może traktować spowiedź jako psychoterapię i szukać głównie tego efektu zewnętrznego – wtedy jest to trochę za mało. Jeśli ktoś idzie do spowiedzi, aby się lepiej poczuć – to lepiej, aby wybrał się do psychoterapeuty.

Czy religia może prowadzić do pogorszenia stanu psychicznego?

Odmiennym punktem widzenia podzielił się podczas konferencji dr n. med. Witold Simon – psycholog, psychiatra, psychoterapeuta, trener oraz superwizor. Postawił on tezę, iż egzorcyzmy są przemocą duchową. Tłumaczył to stosowanym przez egzorcystów redukcjonizmem oraz przypisywaniem sobie prerogatywów. Jego zdaniem, o ile w psychiatrii też jest zagrożenie ofensywności wobec pacjenta, u psychiatry nie czuje się jednak, że to mówi Bóg.

Ojciec Jacek Borys Soiński OFM również zakłada możliwość, że konkretna praktyka religijna może wpływać negatywnie na stan psychiczny. – Spowiedź może być jednak pogorszeniem stanu psychicznego. Na przykład, jeśli ktoś ma jakieś napięcia ze sfery seksualnej, a żyje w związku małżeńskim i współmałżonek jest chory i nie jest w stanie współżyć. I wtedy ktoś, kto chce być wierny sumieniu – to wie, że musi z napięciem walczyć, a ktoś, kto nie jest wierny, to będzie brał pod uwagę fakt innej osoby, z którą mógłby się spotkać etc. I będzie psychicznie rozładowany, ale jest zdrada małżeńska. Zaś ten, kto nie chce zdradzić małżonka, naraża się na pewne napięcia, które mogą być nawet przyczyną nerwicy w pewnych układach.

Weź bądź świętym!

Religia może permanentnie wpływać negatywnie na stan psychiczny wtedy, gdy jest ona niewłaściwie pojmowana.  Zakłamane, niezdrowe przyjmowanie religijności tłumaczył zmarły kilka lat temu ks. Krzysztof Grzywocz – egzorcysta, psycholog, psychoterapeuta i teolog – w wykładach spisanych w książkę pt. „Patologia duchowości”. Pisał on, że duchowość chrześcijańska jest duchowością wcielenia, a nie ucieczki od rzeczywistości, co jest często popełnianym błędem. Zaś ta „granica pomiędzy duchowością zdrową i patologiczną biegnie w nas, nie między nami”. Jednym z takich błędów jest traktowanie praktyk religijnych w sposób magiczny.

Nie czary, a wysiłek

Często egzorcyzmowanie idzie w parze z psychoterapią bądź z leczeniem psychiatrycznym. Nie ma możliwości rezygnacji z niej na rzecz egzorcyzmu. Komisja Episkopatu Polski wyraźnie tego zabroniła we Wskazaniach dla kapłanów pełniących posługę egzorcysty (nr 27):

Podczas przeprowadzania egzorcyzmu nie wolno przerywać leczenia medycznego. Jeśli rodzina odrzuca działanie lekarza, nie wolno przeprowadzać egzorcyzmu. Odpowiedzialni za przeprowadzenie egzorcyzmu prezbiterzy powinni unikać działań, które nie należą do ich właściwej misji, lecz do kompetencji psychologów, psychiatrów i innych lekarzy.

Psychiatra Witold Simon zwrócił uwagę na zagrożenie, iż człowiek rzekomo opętany będzie usprawiedliwiał brak walki, tłumacząc, że to nie ma sensu, bo jest przecież opętany. We właściwym prowadzeniu egzorcyzmu taka sytuacja nie powinna mieć jednak miejsca, gdyż wskazywałaby na magiczne, niezdrowe traktowanie rytuału.

Sakramentalium egzorcyzmu nie można cenić nad sakramenty, o czym wspominał ks. Krzysztof Grzywocz: „Cały Kościół pełni rolę egzorcysty, bo wydobywa człowieka z niewoli grzechu”. Każda spowiedź temu służy, każda Eucharystia. I każde spotkanie z terapeutą. Błędne jest pojmowanie egzorcyzmu jako jakiejś nadzwyczajnej modlitwy, silniejszej od Eucharystii czy sakramentu pokuty. Egzorcyzm to nie sakrament a sakramentalium.

Niewidoczny umysł w fizycznym ciele. Gdzie szukać człowieka w człowieku?

Zniszczeni przez popkulturę nieraz utożsamiamy egzorcyzm wyłącznie ze słowami, traktując go w sposób magiczny. Wyrzucenie demona, który opętał człowieka, kosztuje dużo wysiłku i najczęściej jest to seria spotkań. Zaznaczył to o. Rafał Sergiusz Niziński OCD: „Podobnie jak terapia, egzorcyzm to często długoletnia, wymagająca praca”.

Mówił o tym także ks. Krzysztof Grzywocz: „Modlitwa egzorcyzmu jest oczywiście elementem procesu, nie doprowadzi do nagłej zmiany. Ona nie jest magią, która ma nagle zadziałać, tylko służy, po pierwsze, zwróceniu uwagi na to, co jest faktycznym problemem – spętanie nieumiejętnością kochania – a po drugie, ma wskazać na Boga jako Tego, który jest większy od spętania i może wyprowadzić z niego tak, jak wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej. A jak pamiętamy, trwało to czterdzieści lat”.

Wciąż w społeczeństwie – również tym religijnym – pokutuje myślenie, które eliminuje jedną ze ścieżek pomocy, stawiając wszystko na jedną kartę. Nie zawsze spowiedź poprawi stan psychiczny, jak i psycholog nie dotknie problemu, który tkwi w oddaleniu się od Boga. Warto więc obserwować siebie, szukając przyczyn poszczególnych zachowań i stanów. Podczas konferencji „Między psychoterapią a egzorcyzmem” kilkukrotnie wybrzmiało, że terapia działa w innym obszarze człowieka niż egzorcyzm czy spowiedź. Często praktyki religijne uzupełniają się z praktykami psychologicznymi i medycznymi, nie będąc „zamiast”, ale „obok”. Sfera psychiczna przenika się z cielesną oraz duchową, tworząc całość człowieka – niepojętą tajemnicę, którą wciąż pragniemy zgłębić.

Anna Gorzelana, misyjne.plDo psychoterapeuty czy do egzorcysty? (misyjne.pl)

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: