14 grudnia| Wiadomości

Duszpasterz dla wszystkich. Nowy arcybiskup warszawskiego Kościoła

W Warszawie odbył się ingres abp Adriana Galbasa do archikatedry św. Jana Chrzciciela. Podczas homilii nowy metropolita warszawski podkreślał, że przychodzi do Warszawy jako duszpasterz i zapraszał do współpracy wszystkich, również tych oddalonych od Kościoła i niewierzących.

Podczas homilii duchowny przyznał, że podjęcie posługi arcybiskupa warszawskiego jest dla niego zaskoczeniem.

– Sprawa zaskakująca i niespodziewana. Tak dla mnie, jak i chyba dla nas wszystkich. Czuję się trochę jak biblijny Abram (wtedy tak się jeszcze nazywał), który w ustabilizowanym już momencie swego życia usłyszał słowa: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci wskażę”. Oczywiście Abram był w sytuacji dużo trudniejszej niż moja. Po pierwsze, miał już 75 lat, a po drugie – i to było chyba trudniejsze – nie wiedział, dokąd ma iść. Bóg na początku jego drogi nie podał mu dokładnego adresu, wymagał zaufania absolutnego. Zostaw to, co masz i idź za tym, czego nie masz. Jedyne, co dostajesz, to moje Słowo i zawarta w nim obietnica – mówił arcybiskup.

Abp Adrian Józef Galbas SAC – nowym arcybiskupem metropolitą warszawskim

Abraham udał się w drogę tak, jak mu Pan przykazał – przypomniał abp Galbas, dodając: „Ja mam dużo łatwiej: lat trochę mniej, a adres jest podany”.

Warszawa da się lubić

Przyznał przy tym, że Warszawa i stołeczna archidiecezja są mu znane. Wymienił kilka miejsc, które są bliskie jego sercu i wyraził sympatię do tej ziemi.

– Wiem, że Warszawa i diecezja nie tylko da się lubić, jak śpiewamy w popularnym hicie, ale z łatwością można je pokochać: Warszawę i „pod-Warszawę” – dodał.

Po pierwsze duszpasterz

Abp Galbas zaznaczył, że do Warszawy przychodzi przede wszystkim jako duszpasterz.

Abp Galbas żegna się z Kościołem katowickim

– Nie jestem politykiem, biznesmenem czy graczem. Nie jestem też czarodziejem, cudotwórcą i geniuszem. Jeśli takie pokładacie we mnie nadzieje, rozczarujecie się. Chcę być przede wszystkim duszpasterzem i chcę – jak napisał to Ojciec Święty Franciszek w skierowanej do mnie bulli – najpierw umacniać w wierze wierzących, dzielić się z nimi Słowem, przekazywać im Boski Chleb i iść razem przez adwent naszego życia. Czasem podtrzymać, czasem podnieść, czasem pokazać kierunek, czasem tylko po prostu iść. Nie za szybko, bo znużą się słabi, i nie za wolno, bo znudzą się silni – powiedział.

– Chciałbym iść razem, synodalnie, w najgłębszym rozumieniu tego słowa, mając nadzieję, że i wy, bracia i siostry, duchowni i świeccy, czasem mnie podniesiecie, czasem podtrzymacie, czasem pokażecie kieru