Niespodziewane wyznanie wiecznie młodego prezentera. „Wychował mnie ksiądz”
Czy sekretem wiecznej młodości i telewizyjnego geniuszu Krzysztofa Ibisza jest… ksiądz? Brzmi jak żart, ale okazuje się, że kluczowe wartości w życiu prezentera ukształtował duchowny – ks. Tarnowski. To on, niczym mentor z filmu o samodoskonaleniu, nauczył młodego Krzysztofa zasad perfekcyjnej organizacji. I wygląda na to, że jego metody działały, bo dziś Ibisz zarządza swoim kalendarzem z niemal boską precyzją.
Krzysztof Ibisz ogranicza aktywność. Czyżby dopadła go starość?
Gdyby ktoś powiedział, że Krzysztof Ibisz zwalnia tempo, wielu mogłoby podejrzewać awarię w matriksie. A jednak! Człowiek, który wydawał się nie starzeć i nie męczyć, postanowił zafundować sobie chwilę na życie rodzinne. Powód? Nowy członek rodziny, czyli córka, która – według jego słów – dostarcza takiego ładunku miłości, że niewyspanie staje się nieistotnym szczegółem. Czyli jednak można funkcjonować na miłości zamiast na kofeinie!
Decyzja ta miała swoje konsekwencje – Ibisz nie poprowadził Sylwestra 2024/2025. Ktoś mógłby pomyśleć, że to początek medialnej emerytury, ale bez obaw – Polsat nie pozwolił mu zniknąć całkowicie. Wciąż możemy go oglądać w jego flagowych produkcjach, więc fani teleturniejów mogą spać spokojnie… Choć czy lepiej niż on sam?
Czy to oznacza nową erę dla Krzysztofa Ibisza? Czy czeka nas bardziej rodzinny i refleksyjny Ibisz 2.0? A może to tylko chwilowa przerwa przed kolejnym wielkim powrotem?
Tymczasem prezenter ujawnił inne sensacyjne szczegóły ze swojej młodości (czytaj: z czasów, kiedy nie był aż tak młody jak teraz).
Bądź ministrantem jak… Krzysztof Ibisz? Nieznana przeszłość znanego prezentera
Krzysztof Ibisz – człowiek sukcesu wychowany przez księdza
Co ciekawe, Ibisz zawdzięcza swoją doskonałą organizację pewnemu księdzu z dzieciństwa. Jako ministrant przez 20 lat, przyszły król teleturniejów chłonął nauki o dyscyplinie, planowaniu i życiu w ogóle.
– Wychował mnie ksiądz Tarnowski. To był ksiądz, który trochę tak pracował metodą Korczaka z dziećmi. Ja byłem wtedy chłopakiem, zaczynałem być ministrantem. On nas uczył takiej idealnej organizacji – miał wszystko zaplanowane. Ja mam tak samo, czyli dojazdy, rozmowy. To wszystko mi się zgrywa potem w kalendarzu. I jeszcze mam trochę przestrzeni na zmiany. Jestem osobą dobrze zorganizowaną, daję radę wszystko ogarnąć – powiedział w rozmowie z Super Expressem.
– To, w jaki sposób wygłaszał homilię – miał alergię na słowo kazanie – jak rozmawiał z młodzieżą i dziećmi, było niespotykane – wspomina na łamach magazynu „Zwierciadło”.
I tak oto okazuje się, że za sukcesem Ibisza nie stoją tylko telewizyjne reflektory, lecz także duchowe wskazówki z przeszłości. Może czas poszukać własnego księdza Tarnowskiego?









