Prochem jesteś i w proch się obrócisz. Muzycy, którzy mają już to za sobą
Początek Wielkiego Postu to dobry czas na prochowe refleksje pogłębione. Czy ci, którzy popłynęli już na tamten brzeg mogą nam jeszcze coś ważnego powiedzieć? Okazuje się, że tak.
Radość doczesności radością doczesności, ale niezależnie od wszystkiego nadejdzie w końcu jej kres i przestanie ona mieć jakiekolwiek znaczenie. W ubiegłym roku 2024 – zresztą jak co roku –proces obracania się w proch rozpoczęło wiele osób. Przyjrzyjmy się tym ze świata muzyki.
Bogacz chciał mówić, ale było za późno
Jaki bogacz? No, ten z Ewangelii świętego Łukasza. Przepłynął, zorientował się, że wtopił, i chciał ostrzec tych, co jeszcze nie przepłynęli. Zawsze zastanawiałem się, czy twórczość zmarłych artystów może mieć proroczy wymiar. W sensie, że kiedy tworzą za życia, nieświadomie niesieni przez jakiegoś ducha kodują w swojej twórczości ważkie informacje. Takie, które po ich śmierci zostają odczytane. I nie mam tutaj na myśli syndromu Simpsonów, którzy uchodzą za wiodących proroków animowanej popkultury.
Klasyczny pogrom
Przez świat muzyki poważnej (tak zwanej) w 2024 roku przeszło śmiercionośne tsunami. Doczytałem o przepłynięciu na tamtą stronę przynajmniej czternastu znanych postaci świata klasyki. W tym pięciu śpiewaczek operowych, czterech śpiewaków operowych, czterech pianistów, jednego kompozytora i jednego dyrygenta. Wśród nich jest Ewa Podleś. Światowej sławy polska śpiewaczka operowa, która występowała wszędzie i ze wszystkimi. Może nie moja bajka, ale siła przekazu konkretna.
Cat Janice, czyli finansowe wsparcie zza grobu
Możliwe? Okazuje się, że tak. Cat Janice, amerykańska piosenkarka, zmarła na raka 28 lutego. Jej brat napisał na IG: spokojnie odeszła do światła i miłości niebiańskiego Stwórcy. Tuż przed śmiercią nagrała piosenkę Dance You Outta My Head, a prawa z utworu przepisała na swojego 7-letniego syna, Lorena. Wpływy z piosenki należą do chłopca. W ten sposób piosenkarka chciała zabezpieczyć jego przyszłość. I udało się. Numer stał się viralem.
Felicjan Andrzejczak, czyli Sanah zdążyła
Legendarny wokalista legendarnej Budki Suflera, który zaśpiewał legendarną piosenkę pod tytułem Jolka, Jolka, pamiętasz. Jego wykonanie tej pieśni jest tak charyzmatyczne, że nikt po nim lepiej tego nie zrobił. Zmarł 17 września. Dwa lata przed śmiercią zaśpiewał z Sanah swój nieśmiertelny hit.
Paul DiAnno, czyli klątwa Eddiego
DiAnno to drugi wokalista legendy światowego metalu, jaką niewątpliwie Iron Maiden jest. Trzecim, przypomnę, został niejaki Bruce Dickinson. Dla najbardziej ciekawskich podam też nazwisko pierwszego – Dennis Wilcock. DiAnno zmagał się z sepsą i bolesnymi konsekwencjami motocyklowych szaleństw. Ostatecznie wylądował na wózku inwalidzkim. Wiecie, że na dwa miesiące przed śmiercią był w Polsce?
Jacek Zieliński, czyli szanujmy wspomnienia
Skaldowie to ci od Prześlicznej wiolonczelistki i Z kopyta kulig rwie. Jacek Zieliński był współzałożycielem Skaldów i ich głównym wokalistą. Bardzo zdolny, kompetentny i wielce zasłużony. Zmarł 6 maja. Pogrzeb był uroczysty i tłumny. Homilię wygłosił kardynał Grzegorz Ryś, a wśród licznych gości była i prezydencka para. Czy Jacek ma nam coś ważnego do powiedzenia zza grobu? Oczywiście. Na przykład to, żeby nigdy nie domykać żadnych drzwi do końca i nie pozwolić, by nadzieja umarła…
Tadeusz Woźniak, czyli Zegarmistrz Światła, który w końcu po niego przyszedł
Bardzo aktywny i płodny za życia. Ale my, zwykli Kowalscy znamy go z tej jednej, jedynej proroczej piosenki. Piosenki o przemijaniu i tym, że tamta strona jest wielką tajemnicą. Zresztą deklarował się jako agnostyk. Agnostyk to ktoś taki, kto ani nie wierzy, ani nie nie wierzy. Wszystko jest tajemnicą. W istocie. Zegarmistrz światła przyszedł po niego 7 lipca.
Jan Ptaszyn Wróblewski, czyli cały ten jazz
Ikona polskiego jazzu. Mały człowieczek w czapeczce z daszkiem. Generalnie muzyk saksofonista, ale też dziennikarz muzyczny. Jego Trzy kwadransy jazzu w Radiowej Trójce są równie legendarną pozycją jak Wielka Gra Stanisławy Ryster. Zmarł 7 maja. Mało kto wie, ale pisał też radiowe hity.
Jan A.P. Kaczmarek, czyli marzyciel spełniony
Ależ dorobek. Ależ wyróżnienia. Z gwiazdą na Krakowskiej Alei Gwiazd włącznie. Kompozytor zasadniczo. Filmowy, wybitny. Ale, jak się dowiedziałem pisząc tekst, również wirtuoz gry dwoma smyczkami na Fidoli Fischera. Wiem, wiem, ja też jestem ciekawy, co to Fidola Fischera…
Jan A.P. Kaczmarek jest jedynym chyba Polakiem, który ma Oskara za muzykę. Do filmu Marzyciel, w którym wystąpił nie byle kto, bo sami Johny Deep i Kate Winslet.
Tito Jackson, czyli w cieniu wielkiego brata
Tak, to brat słynnego Michaela Jacksona. Razem współtworzyli The Jacksons 5. Na jego temat w Wikipedii są 3 (słownie: trzy) zdania. Oprócz tego, że śpiewał, grał też na gitarze. Zmarł 15 września.
Emily „Cissy” Houston, czyli w cieniu wielkiej córki
Tak, to matka słynnej Whitney. Amerykańska wokalistka soul i gospel. A to znaczy, że wątek wiary gdzieś tam się plącze. Artystka ze sporym dorobkiem. Występowała w chórkach u boku takich legend jak (uwaga) Elvis Presley i Anetha Franklin. Zmarła 7 października. Czy występowała razem ze swoją słynną córką? Jak najbardziej.
Liam Payne, czyli jeden kierunek dla wszystkich
To chyba najtragiczniejsza ze wszystkich przypomnianych powyżej śmierci. Raz, że młody chłopak był. 31 lat. Dwa, że tragiczny wypadek. Upadek z trzeciego piętra. Sekcja wykazała, że w momencie śmieci Liam miał we krwi ślady alkoholu, kokainy i antydepresantu na receptę. Sam muzyk przyznawał się do problemów z alkoholem i myślami samobójczymi. Czy chłopak z One Direction może mieć powody do depresji i zaniki chęci życia?
Przesłanie Liama zza grobu jest jasne. Tym, co pozwala ci stanąć pewnie na nogach i cieszyć się życiem póki trwa, nie jest pieniądz ani sława. Źródło naszego szczęścia i prawdziwej egzystencjalnej radości tkwi zupełnie gdzie indziej. Czas, który się zaczął można wykorzystać na odszukanie tego źródła. Ale można go też zmarnować. Wybór należy do ciebie.
Adam Szewczyk
Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.










