Od anglikanki do katoliczki – świadectwo znakiem sprzeciwu
Po latach spędzonych w kościołach protestanckich odnalazłam w katolicyzmie głębszą tradycję, mocniejsze fundamenty i wezwanie do świętości, którego nie mogłam zignorować – tak wyjaśniła swoją decyzję przejścia na katolicyzm Angielka Heather Tomlinson, autorka i felietonistka protestanckiego magazynu „Premier Christianity”. Złożyła świadectwo, aby sprzeciwić się prawu.
Amerykańska strona katolicka „National Catholic Register” (NCR) zamieściła świadectwo dziennikarki, która nawiązała do swojego, typowego dla młodych konwertytów, odejścia od hedonizmu i wejścia na „piękną drogę” stawania się uczniem Chrystusa. Nastąpiło to jeszcze pod koniec ubiegłego wieku.
Na całym świecie coraz więcej dorosłych staje się katolikami
– Nie ma przesady w stwierdzeniu, że moje życie zmieniło się, gdy stałam się chrześcijanką ok. 20 lat temu. Odeszłam od trajektorii liberalnego hedonizmu z jego nieuchronnie żałosnym końcem i weszłam na trudną, ale piękną drogę do Chrystusa – napisała była anglikanka.
Moc Słowa Bożego
Przyznała, że jej przemiana trwała długo i czasami nadal miewa wątpliwości, ale bardzo pomogło jej w tym „umiłowanie Pisma Świętego, które przejęłam od protestanckich kościołów ewangelikalnych, do których uczęszczałam jeszcze jako nastolatka”. Pomogło jej to podważyć i ostatecznie odrzucić świeckie „dogmaty,” wpajane jej w coraz bardziej świeckiej Anglii, w której mieszka.
– Biblia naprawdę stała się żywym Słowem, które pomogło mi wzrastać i kochać – podkreśliła Tomlison.
Poruszona Eucharystią
Ochrzczono ją w Kościele Anglii, ale gdy raz zdarzyło jej się uczestniczyć w katolickiej Mszy Świętej, odkryła największy dar w katolicyzmie – Eucharystię.
– Gdy ja, ochrzczona w Kościele anglikańskim, poszłam na katolicką Mszę Świętą, płakałam, ponieważ nie mogłam przyjąć Eucharystii. Czułam, że brakuje mi czegoś ważnego, a jednak minęło dziesięć lat, zanim w ogóle zaczęłam rozważać Mszę jako opcję dla niedzielnego nabożeństwa. Po raz pierwszy zostało to wywołane doświadczeniem słuchania komplety śpiewanej przez mnichów w Boże Narodzenie w benedyktyńskim opactwie Ampleforth (32 km na północ od Yorku w środkowej Anglii), a także inspirującym przykładem ich poświęcenia, ubóstwa i pokory – wspominała angielska dziennikarka.
Święci inspiracją
Zaznaczyła, że uczestnicząc wielokrotnie w niedzielnych Mszach Świętych, słyszała piękne cytaty wielkich świętych, które jeszcze bardziej przyciągnęły ją do katolicyzmu i ukazywania w nim Chrystusa.
– Szczególne wrażenie wywarł na mnie św. Franciszek Salezy i jego łagodne, ale surowe nauczanie o miłości i pokorze. Później dowiedziałam się, że jest on patronem dziennikarzy i że walczył z moją najmniej ulubioną szkołą teologiczną, czyli kalwinizmem, obdarzając mnie szczególnym uczuciem do tego wielkiego francuskiego biskupa – stwierdziła autorka.
Potem stopniowo „wchodziła” coraz głębiej w tradycje Kościoła katolickiego.
– Im więcej czytałam o „starych świętych”, takich jak Aelred z Rievaulx (1110-67, angielski pisarz, opat cysterski i święty Kościoła katolickiego i anglikańskiego) z mojego ukochanego Yorkshire i św. Hilda z Whitby (614-80, benedyktynka, ksieni i święta Kościoła katolickiego i anglikańskiego), tym więcej głębi, dobroci i duchowej mądrości dostrzegałem w historii i tradycji Kościoła katolickiego w ciągu wieków. To bezcenny skarb – wyznała konwertytka.
Pisma tych świętych katolickich mężczyzn i kobiet są dla niej natchnieniem „do otwarcia serca na Boga i do wzrastania w miłości”. Ich słowa uczą, że świętość jest możliwa, choć „moje własne wysiłki coraz częściej okazywały się beznadziejne. Zostałam pokierowana, aby patrzeć w górę w poszukiwaniu niezbędnej łaski, aby kochać Boga i służyć Jemu, a nie sobie”. Codzienna modlitwa różańcowa, rozważanie Pisma Świętego i Męki Pańskiej są dla dziennikarki przemieniającym źródłem praktycznej wiedzy.
Te doświadczenia sprawiły, że w 2021 poprosiła o przyjęcie do Kościoła katolickiego.
Młodzi migranci przyczyniają się do odrodzenia wiary w Anglii i Walii
Solidny fundament
Pisząc dalej o przyczynach swojego nawrócenia, które porównała do „przepłynięcia Tybru”, dziennikarka podkreśliła „niezachwianą naukę Kościoła katolickiego jako niezawodnego strażnika prawdy, tak jak była ona przekazywana przez Jezusa i Jego apostołów przez wieki”
– Kościół doświadczył wielu ataków ze strony materialistycznych, indywidualistycznych filozofii, które szaleją wokół nas, podobnie jak ze strony protestantyzmu. Ale choć zagrożenia pojawiają się ze wszystkich stron, wydaje się, że Kościół katolicki potrafi przetrwać skutecznie te burze – wskazała.
Życie ponad wszystko
Tomlison w katolicyzmie ceni sobie niezwykłą dbałość o życie i niezgodę na degradowanie go. W kulturze, w której się wychowała, katolicki zakaz antykoncepcji był powszechnie postrzegany jako „niewiarygodnie głupi i zacofany, a prawie wszystkie wyznania protestanckie porzuciły to nauczanie w pewnym okresie XX wieku”.
– Patrząc wstecz, możemy dostrzec mądrość tej nauki w obliczu niebezpiecznie spadającego wskaźnika urodzeń i zagrażającej nam rozwiązłości, by wymienić tylko dwa z negatywnych skutków owej „pigułki”, która stała się symbolem niszczącej rewolucji seksualnej – zauważyła autorka tekstu w NCR.
Sprzeciw wobec prawa
Tomlison mówiąc głośno o swoim przejściu na katolicyzm, sprzeciwia się ustawodawstwu dopuszczającemu „wspomagane umieranie”, które rząd Partii Pracy może narzucić w Wielkiej Brytanii.
– Jakże wyraźnym znakiem naszego moralnego upadku jest to, że zamiast spędzać ostatnie miesiące z (umierającym) człowiekiem w miłości i w słuchaniu jego słów, podczas gdy natura robi swoje, państwo finansuje śmiercionośne leki na zimny, kontrolowany finał, który przypomina uśmiercanie psa, a nie człowieka – stwierdziła z ubolewaniem dziennikarka.
Wskazała, że były anglikański arcybiskup Canterbury George Carey aktywnie wspiera wspomagane samobójstwo. Podobna mieszanina apatii, niepokoju i zamieszania w kwestii aborcji panuje od wielu lat w protestantyzmie.
– Dlatego bardzo doceniam szybki, jasny i bezkompromisowy sprzeciw biskupów katolickich wobec tej tragicznej ustawy, gdy została ona ogłoszona, a także ponawiane listy pasterskie nakłaniające parafian do pisania do parlamentarzystów i zachęcające do modlitwy. Coraz częściej podejrzewam, że tego rodzaju moralna jasność jest możliwa tylko w Kościele katolickim, który podporządkowuje się zarówno autorytetowi hierarchii kościelnej, jak i swemu nauczaniu w ciągu wieków – stwierdziła Tomlison.
Źródło: KAI









