Płyty winylowe, kasety VHS i taśmy magnetofonowe kontratakują!
Wielu z Was pewnie nie pamięta czasów, kiedy te nośniki dźwięku i obrazu święciły triumfy. Wraz z cyfrową rewolucją dzień po dniu odeszły jednak do lamusa. Najpierw dożynały je płyty CD i DVD. Potem empetrójki i empeczwórki zaczęły dożynać CD i DVD. Potem serwisy streamingowe zaczęły dożynać empetrójki i empeczwórki. Co będzie teraz dożynało serwisy streamingowe? Wszechobecna chmura AI z wszczepianymi w korę mózgową mikrochipami zdolnymi generować muzykę na samo tylko pomyślenie o niej?
Mimo tego technologicznego armagedonu, jaki przetacza się przez świat, powraca moda na te przedpotopowe nośniki. Dlaczego?
Vinyl
Wszystko zaczęło się w 1877, kiedy to Thomas Edison zbudował fonograf, pierwsze w pełni sprawne urządzenie umożliwiające zapis i odtwarzanie dźwięku.
Ale to jeszcze nie było to. W 1885 Graham Bell zmodernizował fonograf, pisząc tym samym kolejny rozdział vinylowej epopei. Powstał grafofon.
Jednak za ojca płyt gramofonowych i technologii ich produkcji uważa się Emila Berlinera.
A skąd nazwa vinyl? Ano stąd, że płyty gramofonowe były najczęściej wykonywane z ebonitu, szelaku lub z… chlorku winylu właśnie.
Schyłek
Globalna popularność vinyli zaczęła się kończyć pod koniec lat 80., kiedy na rynku pojawiły się kompaktowe płyty CD. Jedynymi, którzy bez vinyli nie wyobrażali sobie życia, byli skreczujący DJ-e oraz audiofile. Audiofil to ktoś, przy którym reszta populacji to osoby głuchonieme.
Renasans
A jednak obserwujemy coś zaskakującego. Renesans płyt winylowych. Zbiega się on z wypieraniem CD przez serwisy streamingowe. Za vinylami zatęsknili zwłaszcza młodzi dorośli (poniżej 35. roku życia). Mówią, że tradycyjny czarny krążek jest konkretnych rozmiarów gadżetem z dużą okładką, która potrafi być prawdziwym dziełem sztuki.
To wszystko może jednak być niezrozumiałe – streaming jest (prawie) darmowy, nieograniczony, wszechobecny, wymaga tylko jednego ruchu kciukiem, a jednak często przegrywa z czymś, co jest trudniej dostępne, znacznie droższe, bardziej kłopotliwe, wymagające aktywności fizycznej itd. I niekoniecznie lepsze jakościowo. Ale o tym za chwilę.
Liczby
W 2016 w USA sprzedano 17,2 miliona płyt winylowych, a w ciągu ostatnich 25 lat ich sprzedaż wzrosła o 50%. A według Recording Industry Association of America popularność płyt winylowych jest obecnie wyższa niż płyt CD. W 2022 vinyle zarobiły 1,2 miliarda dolarów, a CD tylko 483 miliony.
Dlaczego?
Bo dźwięk vinyla jest ciepły, głęboki i lekko szumiący. No i te okazjonalne trzaski! Najlepiej postarał się to wyjaśnić Brendon Stead, starszy wiceprezes ds. rozwoju produktów i inżynierii w Sound United:
Namacalny dotyk i dotyk materiałów oraz cała ceremonia odtwarzania płyty i upuszczania igły co 20 do 22 minut, sprawiają, że wrażenia słuchowe są szczególnie interaktywne, łącząc słuchaczy głębiej z artystą, sprzętem i muzyką.
Przygoda z vinylem to doświadczenie wielopoziomowe: działa na dotyk, kiedy bierzesz płytę do ręki, na wzrok, kiedy cieszysz się dużą, kolorową okładką, a brzmienie z wszystkimi jego aspektami łechcze słuch.
Przelatywanie co 30 sekund z kawałka w kawałek na Spotify jest jak żywienie się w fastfoodzie. Przygoda z vinylem to jak wizyta w klimatycznej, ekskluzywnej restauracji.
Kaseta VHS
Kiedy wparzyły na rynek, ludzie zwariowali. Bo oto okazało się, że aby zobaczyć swój ulubiony film nie trzeba było czekać aż go łaskawie puszczą w kinie albo TV. Mając go na kasecie VHS i będąc dumnym posiadaczem odtwarzacza video można było sobie urządzić seans kiedykolwiek i gdziekolwiek.
System VHS został opracowany przez przedsiębiorstwo JVC w roku 1976. Pierwszym magnetowidem produkowanym seryjnie był JVC HR-3300.
2 tys. dolarów za taśmę VHS???
Pomimo śmierci tego formatu, VHS przeżywa prawdziwy renesans. Kolekcjonerzy za niektóre tytuły są w stanie zapłacić nawet do 2 tys. dolarów za sztukę! Wielu z nich traktuje taśmy VHS jak vinyle obrazu.
Są dwa powody, które ten renesans tłumaczą:
- sentyment. Tutaj parametry techniczne nie mają nic do powiedzenia. Kasety VHS, na których człowiek się wychowywał potrafią dać taką porcję wspomnień i emocji, której nie dostarczy mu żadne Blue-ray czy inna technologiczna żyleta;
- dziedzictwo. Krystian Kujda z VHS Hell (o zgrozo!) tłumaczy:
Razem z tą technologią pogrzebiemy tysiące filmów, które nie mają szans na wznowienie na żadnym innym nośniku. To przeważnie filmy klasy B masowo produkowane w latach 80. Na polskim poletku dodatkowo pożegnamy wiele wersji lektorskich, w tym Knapika, Kozioła, Szołajskiego i wielu innych. Stanie się tak dlatego, ponieważ żadna instytucja nie zajmuje się archiwizacją filmów wydanych na kasetach VHS, a te przecież mają określoną trwałość.
Do tego należy jeszcze dorzucić hektogodziny prywatnego życia rodzinnego utrwalonego na dziesiątkach taśm VHS i powód naszego resentymentu za tym nośnikiem się dopełnia.
Kaseta magnetofonowa
Została opracowana przez firmę Philips i zaprezentowana światu podczas Niemieckiej Wystawy Radiowej 30 sierpnia 1963 roku.
Obok płyt winylowych była najpopularniejszym nośnikiem dźwięku. Ale w połączeniu z radiomagnetofonem typu Grundig dawała absolutnie przełomowe możliwości.
Grundig C2500 – rewolucja
Radiomagnetofon z kasetą magnetofonową dawał możliwości, o jakich posiadacze gramofonów i płyt winylowych mogli tylko pomarzyć. Otóż taki kultowy Grundig C2500 – poza tym, że był radiem i miał możliwość odtwarzania zarejestrowanej wcześniej na kasetach muzyki – miał też wbudowany mikrofon zewnętrzny i opcję RECORD. Można było dzięki temu nagrać swój głos i po raz pierwszy w życiu usłyszeć jego brzmienie. Ja to przeżyłem. To był szok.
Grundig umożliwiał również nagrywanie na kasetę muzyki puszczanej w radio. Tak powstawały pierwsze prywatne kolekcje płyt ulubionych artystów. Można było też przegrywać z jednego Grundiga na drugiego. Była jeszcze jedna opcja.
Dla wtajemniczonych
Grundig miał pod spodem tajemniczą dziurkę. Kiedyś włożyłem do niej mikrośrubokręcik i pokręciłem. Zauważyłem, że zmienia się prędkość odtwarzanej na kasecie muzyki. Dla mnie jako muzyka było to kopernikańskie odkrycie. Dlaczego?
Otóż kiedy uczyłem się szybkich solówek swoich mistrzów i kiedy z uwagi na tą szybkość nie byłem w stanie wysłyszeć wszystkich dźwięków, wkładałem do tajemniczej dziurki śrubokręcik, zwalniałem obroty i wszystko stawało się jasne.
Kaseta wraca
Tutaj podobnie jak w przypadku vinyla i VHS. Technologia cyfrowa urządziła kasecie magnetofonowej huczny pogrzeb i nikt nie przewidywał zmartwychwstania. A jednak. Kolekcjonerzy tego reliktu upatrują dzisiaj szansy na niemały zarobek.
W 2022 w Niemczech zanotowano 8 procentowy wzrost sprzedaży tego nośnika. Sprzedano wtedy ok 100 tysięcy sztuk. W Wielkiej Brytanii jeszcze więcej bo 195 tys. Co ciekawe – coraz więcej artystów decyduje się na wydawanie swojej muzyki na kasetach magnetofonowych.
Ile za kasetę?
Chcąc nabyć kolekcję 1800 kaset magnetofonowych, trzeba liczyć się z kosztem aż 30 tys. zł. W ogłoszeniu czytamy, że kolekcja zawiera wszystkie rodzaje muzyki, a stan kaset jest dobry i bardzo dobry. Z kolei w innym ogłoszeniu za zestaw kilkudziesięciu kaset z polskim rapem, trzeba zapłacić 6 tys. zł. Sprzedający zaznacza, że stan kaset jest „idealny lub nowy”. Jednak ceny pojedynczych kaset, zwłaszcza na rynku amerykańskim, mogą wręcz kosmiczne. Aż 4500 dolarów zapłacono za kasetę z materiałem demo z 1997 r., na której nagrana była muzyka zespołu o nazwie Xero, który kilka lat później zyskał światową sławę pod nazwą Linkin Park.
Czy to tylko sentyment?
Bez wątpienia jest to jeden z podstawowych powodów, dla których wracamy do staroci, których techniczne parametry w starciu z parametrami nowości nie mają szans. Rozwój technologii ma to do siebie, że parametry idą w górę, a nie w dół. Ale czy technologia jest nam w stanie zastąpić wszystko?
Być może tradycyjne rozwiązania dają coś czego nowa technologia nigdy nie będzie w stanie skopiować. Coś wyczuwalnego dla człowieka, choć nieuchwytnego zarazem. Bo jeżeli będziemy chcieli sprowadzić nasze życie do cyfrowej kombinacji zer i jedynek to czy w tym będzie jeszcze miejsce na… życie?
Być może paradoksalnie wady, niedoskonałości i ograniczenia starych technologii są ich największym atutem? Bo dają coś autentycznego, prawdziwego, żywego, coś co dla chłodnej, cyfrowej technologii nigdy nie będzie osiągalne.
Adam Szewczyk
Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.










