Genetycy odkryli bezpośrednich przodków Leonarda da Vinci. Ich pasje zaskoczyły badaczy
Znasz to uczucie, kiedy dowiadujesz się, że jesteś spokrewniony z kimś sławnym? A teraz wyobraź sobie, że pewnego dnia naukowcy pukają do twoich drzwi i mówią: „Gratulacje, jesteś potomkiem Leonarda da Vinci”.
W sercu malowniczej Toskanii, tam gdzie oliwki dojrzewają w słońcu, a historia niemal wisi w powietrzu, naukowcy dokonali niesamowitego odkrycia. Dzięki nowoczesnym badaniom DNA odnaleziono pięciu żyjących potomków Leonarda da Vinci. I choć sam Leonardo nie miał dzieci, to jego ojciec – jak na renesansowe standardy przystało – zadbał o kontynuację rodu, zostawiając światu 22 przyrodnie rodzeństwo genialnego malarza.
Geniusz we krwi – dosłownie
Odnalezieni krewni to nie byle kto. Choć nie mają złotych ram wokół drzwi ani Mona Lisy w salonie, ich pasje brzmią znajomo. Dalmazio Vinci, najstarszy z grupy, ma obsesję na punkcie latania – zupełnie jak Leonardo, który projektował maszyny latające, zanim jeszcze ludzkość pomyślała o samolotach. Z kolei Mauro Vinci tworzy gobeliny, a Bruno Vinci – były mechanik – potrafi rozebrać na części wszystko, co ma trybiki. Milko Vinci to leworęczny majsterkowicz z zacięciem technicznym, a Giovanni Vinci opracowuje nowatorskie rozwiązania, które mogłyby śmiało trafić do szkicownika Leonarda.
Od grobowca do drzewa genealogicznego
Cała historia zaczęła się od badań prowadzonych przez Alessandro Vezzosiego i Agnese Sabato. Przez trzy dekady (!) drążyli archiwa, śledzili dokumenty i – dosłownie – kopali w historii. Dzięki analizom szczątków z rodzinnego grobowca w Vinci udało się zrekonstruować drzewo genealogiczne obejmujące aż 21 pokoleń i ponad 400 osób. Wyszło z tego coś więcej niż tylko długa lista przodków – badacze otworzyli drzwi do zrozumienia, skąd mógł brać się geniusz Leonarda.
Leonardo DNA Project – więcej niż tylko ciekawostka
Projekt DNA Leonarda to nie tylko zabawa w detektywa genetycznego. To próba odpowiedzi na pytanie: czy da się zmapować biologiczne podstawy kreatywności? I czy wśród nas chodzą dziś współcześni „Leonardowie”, tylko jeszcze nie odkryliśmy ich szkicowników?
Jedno jest pewne – geniusz może nie jest dziedziczny w stu procentach, ale kiedy w Toskanii spawacz-amator ma więcej wspólnego z Leonardo niż niejeden historyk sztuki, to warto się temu przyjrzeć z bliska.









