Gadu‑Gadu 2.0: powrót króla?
Pamiętacie jeszcze żółte słoneczko – ikonkę, która błyskała przy każdym „siema”? Gadu‑Gadu – niczym emerytowany superbohater, który powraca, by jeszcze raz uratować świat – właśnie robi wjazd na scenę z odświeżonym kostiumem i planem, by zostać superaplikacją do wszystkiego.
Twórcy obiecują, że nowy GG nie będzie jedynie sentymentalnym skansenem emotikonów, ale wielofunkcyjnym centrum komunikacji, rozrywki i … płatności. Tak, dobrze czytacie: zamiast przelewu w banku, będzie można „tapnąć” znajomemu piątaka tuż obok GIF-a ze śmiesznym kotem.
Ambicje są kosmiczne – odrodzenie dawnego fenomenu i wyjście poza granice Polski. Na start potrzeba jednak gotówki. Właściciel GG, fintech Fintecom, odpalił akcję crowdfundingową i celuje w 1,9 mln zł. Na razie internauci dorzucili jedynie kilkadziesiąt tysięcy, ale firma deklaruje, że nawet jeśli skarbonka nie pęknie w szwach, projekt i tak ruszy – po prostu na bardziej ekonomicznym paliwie.
Co ciekawe, komunikator wciąż ma miesięcznie około pół miliona aktywnych użytkowników, a spora część to wcale nie dinozaury pamiętające czasy modemowego piszczenia. Według danych platformy, większość stanowią ludzie w wieku 16–30 lat, dla których GG jest alternatywą wobec globalnych gigantów. Twórcy liczą, że ta społeczność to solidny fundament pod „apkę‑kombajn”: czaty, grupowe live’y, szybkie płatności, a może nawet wbudowany sklepik z naklejkami (halo, retro‑nostalgia!).
Oczywiście konkurencja nie śpi. Revolut pręży fintechowe muskuły, BLIK okupuje terminale, a mObywatel zaciąga nas do cyfrowego urzędu. Mimo to ekipa GG wierzy, że odrobina nostalgii połączona z garścią nowoczesnych ficzerów wystarczy, by zbudować własną niszę – zwłaszcza jeśli dorzuci się tam wygodny system płatności i sprawi, że kultowy dźwięk powiadomień znów stanie się hitem.
Czy słoneczko rozbłyśnie ponownie? O tym przekonamy się w ciągu najbliższych miesięcy, ale z pewnością cyfrowy sentyment jeszcze nigdy nie pachniał tak fintechowo.









