Kto pisze muzykę do wind, czyli o prawie autorskim słów kilka
Wciąż żyją ludzie pamiętający czasy, kiedy autorską muzykę można było kraść na lewo i prawo. A nawet na zajumanych piosenkach i całych płytach robić swój prywatny biznesik. I nikomu za to włos z głowy nie spadał… Co dzisiaj tego włosa powoduje jeżenie.
O tych i innych sprawach dotyczących tematu kradzieży intelektualnej, zmianie świadomości społeczeństwa i próbach obchodzenia prawa już za chwilę.
Grundig forever
To będzie opowieść o czasach, które pamiętają już tylko najstarsi górale.
Radiomagnetofon Grundig to prawdziwa legenda PRL-u. Radio plus magnetofon kasetowy. I to magnetofon, który sam był w stanie nagrywać. Zarówno z radia będącego jego integralną częścią, jak i z wbudowanego mikrofonu. A wbudowany mikrofon był w stanie nagrywać wszystkie dźwięki otoczenia. Na tamte czasy to była rewolucja!
Nagrywanie z radia
Tak, moi kochani, w ten sposób kiedyś kompletowało się dyskografie ulubionych wykonawców. Świętej pamięci Marek Gaszyński w radiowej Trójce puszczał całe płyty największych gwiazd muzyki. Fani chcący taką płytę mieć na własność musieli:
- zaopatrzyć się w pustą kasetę magnetofonową,
- czatować przy radiu, kiedy płyta miała być puszczona,
- szybko wcisnąć RECORD tuż przed pierwszymi dźwiękami płyty i wyłączyć tuż po ostatnich.
I tak kiedyś wchodziło się w posiadanie całych płyt, a nawet całych dyskografii. O jakości dźwięku nie ma sensu tutaj mówić. Nie to wtedy było najistotniejsze. A tak nagrane płyty przegrywało się potem z magnetofonu na magnetofon. I wszystko rozchodziło się w narodzie. Czy to było legalne? Pewnie nie.
Nagrywanie z mikrofonu
Byłem na pierwszym polskim koncercie Metalliki w Spodku! To, do czego teraz się przyznam, budzi dzisiaj śmiech, choć wtedy było nielegalem.
Na koncert wybrałem się w obszernej kurtce. To był luty, więc taka kurtka nie wzbudzała większych podejrzeń. A pod kurtką przemyciłem do spodkowej hali co? Oczywiście Grundiga! Oczywiście załadowanego bateriami R14! Po co? Żeby nagrać koncert! No i nagrałem. Nagrałem pierwszy koncert Metalliki w Polsce przez wbudowany w radiomagnetofon Grundig monofoniczny mikrofon.
Jakość? Poza dolną skalą. Czy to było legalne? Pewnie nie. Kaseta zaginęła w zakamarkach mojej historii. Szkoda, bo dzisiaj byłaby prawdziwym rarytasem. Ale okazuje się, że nie byłem jedyny. Ktoś inny też to nagrywał…
Przegrywalnie płyt
To naprawdę się kiedyś działo. Ludzie, którzy wchodzili w posiadanie większej ilości cennych płyt analogowych i CD, mieli okazję na biznes.
Mówili na niego Hippis. Bo włosy miał jak u Janosika. Na Mariackiej w Katowicach otworzył niegdyś prawdziwą mekkę melomanów – przegrywalnię płyt. Wyglą

