Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 13. Greckie negocjacje Drzymały
Poranek – jak na Grecję – mroźny. Żal wychodzić ze śpiworów, na dodatek wilgoć gwarantuje konieczność suszenia rzeczy na bagażnikach. Z dobrych wieści: cały pierwszy dystans pokonujemy w przyjemnym chłodzie.
Przed wyruszeniem tradycyjnie licytujemy rzeczy znalezione (patelnię i pokrywkę menażki), walutą są niezmiennie pompki.
Ze względu na zmęczenie materiału, właściwe dla końca tygodnia, o. Patryk intonuje w trakcie jazdy wymyślane na bieżąco przyśpiewki. Brzmią niczym rodem z filmów o rekrutach armii amerykańskiej. Śpiewanie jak zwykle okazuje się niezawodne przy rozbudzaniu w chłodne poranki.
Już za dnia, po pokonaniu zamkniętych dróg i niedokończonych mostów, dojeżdżamy na przerwę w Kalampace. Co oferuje miasto? Ogromne wrażenie wywierają na nas Meteory. Potężne ciemnoszare piaskowce, na których dumnie stoją klasztory.
Poszukiwania noclegu w miejscowości Trikala nie napawają nadzieją – miasteczko pełne małych ogródków, ludzie niechętni, by przenocować 22 rowerzystów (ciekawe dlaczego). Na dodatek zakaz nocowania na dziko w Grecji nie ułatwia sprawy.
Z pomocą mieszkańców znajdujemy zespół boisk z toaletami i wężami z wodą – czego więcej chcieć! Innego zdania są państwo w błękitnych koszulkach polo. Policja. Po telefonach do przełożonych i właścicieli boiska, zostajemy pod warunkiem utrzymania porządku, a jutro stoi pod znakiem zapytania.
Bacznie obserwujemy czy zmiana nazewnictwa z „nocowania” na „odpoczywanie” uratuje naszą weekendową regenerację. Najważniejsze to zostawić dobre wrażenie i zero śmieci.
Na wzór Drzymały może być konieczna zmiana miejsca pobytu. Najważniejsze, że znaleźliśmy najlepszą restaurację z gyrosem w mieście!
Maciej Pyka
Bilans dnia:
- dystans: 161 km
- czas jazdy: 8 h 21 m
- suma przewyższeń: 1581 m
- średnia prędkość: 19,3 km/h
Dystans całkowity: 1960 km
Nocleg: Trikala, Grecja










