20 sierpnia| NINIWA Team

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 16. Ateny!

Dzisiaj odliczamy kilometry już tylko do Aten. To nasz cel wyprawy, choć wcale nie jej koniec…

Budzimy się 180 km od stolicy Grecji. Wstajemy z leżaków i karimat na plaży. Nadal mamy w głowach widok zachodzącego słońca i cudowny klimat tego miejsca. Tak jak mocno wieje poranny wiatr morski, tak bardzo jesteśmy zdeterminowani, by dojechać dziś do celu wyprawy!

Podziału na dwie grupy dokonuje Ignacy, mimo tego, że obecnie bierze udział w wyprawie tylko duchowo. A motywem do podziału jest jego brat – legendarny uczestnik NINIWA Team. Dziś jedziemy zatem jako fanklub Maurycego oraz ci, którzy go jeszcze nie znają.

Od 5:00 zaczynamy zmniejszać odległość dzielącą nas od Aten. Przejeżdżamy przez rozległy ogród oliwny. Jest ciemno, panuje w nim cisza, oświetla go tylko nikły blask księżyca i latarki naszych rowerów. Mijamy znaki, przez które nie jesteśmy pewni drogi. Wyjeżdżamy na asfalt i trasa idzie nam coraz sprawniej.

Dwie grupy jadą w rytm muzyki. Fanklub Maurycego słucha muzyki filmowej i pedałuje im się tak dobrze, że mimo tego, że wyruszyli z pozycji drugiej, wychodzą na prowadzenie. Pewnie dlatego, że druga grupa słucha tego, co przyjdzie im do głowy.

Po przerwie przy piekarni, której zrobiliśmy utarg miesiąca, grupa znajomych Maurycego ledwo unika wjazdu na autostradę. Na szczęście w porę zawraca. Dalsza droga jest bardzo przyjemna, jedziemy pustyni drogami pomiędzy górami. Nie mamy dużo przewyższeń do pokonania.

Jesteśmy 100 km od celu. Maciek S. łapie dętkę. Sytuacja dzieje się przy wiejskim domku. Właścicielka częstuje nas swoimi smakołykami. Andrzej częstuje słodkim lokum (turecki przysmak). Wiezie go jeszcze z Albanii. Naprawa awarii trwa błyskawicznie, tempo jazdy mamy zadowalające, jednak do miejsca kolejnej przerwy dojeżdżamy pół godziny po grupie pierwszej. Co ich tak napędza? Jak osiągnęli taką przewagę?

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dni 13–16 [ZDJĘCIA]

Do końca mamy 80 km. Tym razem dętkę łapie Janicek. Dochodzimy do wniosku, że sprawniej będzie, gdy akcję naprawczą przejmie szybsza grupa. Dzięki temu tempo się wyrównuje.

Czas na długi, lecz przyjemny podjazd ze zjawiskowym widokiem: kręta droga, ogrody oliwne, klasztory, miasta i morze. Jesteśmy zauroczeni i wpatrujemy się w ten świat do momentu, w którym wszyscy zbiorą się na szczycie. Gratulujemy sobie osiągnięć.

Wspólnie zjeżdżamy kawałek do miasta, uczestniczymy we Mszy Świętej odprawionej przy fontannie. Mamy jeszcze siłę śpiewać. Po przerwie czeka nas jeszcze 45 km. Zjazd wywołuje u nas odmienne wrażenia. Dech w piersiach zapiera widok spalonych drzew na licznych wzniesieniach.

Jest 20 km do Aten. Już dojeżdżamy, jednak kolejne dwie przebite dętki przypadają Andrzejowi. 2 km dalej po najechaniu na kolejny kolec Andrzej zmuszony jest do zatrzymania. Mamy wrażenie, że im bliżej do celu, tym więcej trudności w jeździe.

Grupa wiodąca czeka 30 min na lodach, po czym wybiera punkt widokowy, na który wjeżdżamy. Jest on bardzo wymagający. Wiedzie przez uliczki miasta. Stopień nachylenia jest niewyobrażalnie duży. Wszyscy robimy pamiątkowe zdjęcia, filmiki, kontaktujemy się z najbliższymi i świętujemy pokonane kilometry. To jest niesamowite. Jesteśmy w Atenach!

Udajemy się do mieszkania pani Jadwigi, która zaprosiła nas do siebie na czas naszego pobytu w stolicy. Jesteśmy ugoszczeni kolacją, po której każdy bierze szybki prysznic. Jest jedna łazienka, więc każdy ma 3 minuty dla siebie, a i tak proces ten trwa długo. Mimo zmęczenia niektórzy z nas decydują się na wspólne wyjście na miasto. Mamy co świętować!

Cecylia Wielgus


Bilans dnia:

  • dystans: 185 km
  • czas jazdy: 9 h 44 m
  • suma przewyższeń: 1798 m
  • średnia prędkość: 19,0 km/h

Dystans całkowity: 2325 km

Nocleg: Ateny, Grecja

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: