25 sierpnia| NINIWA Team

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 21. Czym oni podlewają te pomidory?

Deszcz zmusza nas do ucieczki w stronę naszych śpiworów – przyjemny, orzeźwiający. Przy jego dźwięku zasypiamy, wiedząc, że możemy spać ile dusza zapragnie.

O 10:00 siadamy do wspólnej Mszy Świętej. Słuchamy o tym, że Królestwo Boże czeka na każdego, kto jest gotowy podjąć trud zawalczenia o nie. W nawiązaniu do naszej wyprawy, której głównym celem były Ateny, gdzie nauczał święty Paweł, o. Patryk kończy kazanie jego słowami: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”.

Tradycyjnie po niedzielnej Eucharystii przychodzi czas na kółko. Pierwsza runda to uwagi techniczne do jazdy, druga – osobiste przeżycia, odczucia i nastawienie na ostatnie dwa tygodnie wyprawy. Po trzech tygodniach jazdy razem uwag jest coraz mniej, jesteśmy niczym zgrany peleton, który tylko czasem zapomni uprzedzić o przeszkodach czekających na trasie.

Niedziela jest dla nas czasem na regenerację, odpoczynek, rozmowy z rodzinami i naprawę rowerów. Nasz niezastąpiony techniczny, Krystian, troszczy się o nasze pojazdy, naprawiając każdą, nawet najmniejszą usterkę – często w nieszablonowy, innowacyjny sposób. Bartek D. jak na razie jest rekordzistą, który na swoim koncie ma już 6 dętek. Czy utrzyma się na prowadzeniu do końca wyprawy?

Postanawiamy odpocząć i napić się kawy w pobliskiej kawiarni, dzisiaj trudno znaleźć coś otwartego w tej wiosce, ale udaje nam się spędzić chwilę w ogrodzie, popijając kawkę i zajadając się ciastkami oreo i herbatnikami.

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dni 17–21 [ZDJĘCIA]

Głodni przygód i nie tylko, Michalina, Zosia i Bartek K. postanawiają dostarczyć sobie dawkę adrenaliny i dobrego jedzenia. Ruszają w podróż autostopem, zaczepiają podjeżdżający samochód i już po chwili siedzą na tylnych siedzeniach, jadąc w stronę miejsca z dobrymi burgerami. Nacieszeni dobrym obiadem łapią stopa przy autostradzie, a miłościwy Grek wpuszcza ich do swojego wozu. Powrót na miejsce noclegu wymaga nieco zwinności i koordynacji ruchowej, ale misję kończą sukcesem.

W tym samym czasie na boisku niespodziewani goście oferują naszym rowerzystom nieco mocniejszą wersję sproszkowanych elektrolitów.

Pod wieczór udajemy się wspólnie na grecką kolację. Na talerzach króluje pita gyros i sałatka grecka, która nieco zaskakuje nas swoją ceną. Najwidoczniej lokalsi podlewają tutaj pomidory i ogórki wodą z lodowca, co tłumaczyłoby wysokość rachunku w restauracji. Rozmawiamy o tym, jak miejscowość, w której się znajdujemy, cieszy się niespodziewaną czystością i schludnością.

Najedzeni wracamy w kierunku naszych rowerów i karimat – pora na pakowanie i szybki sen przed jutrzejszym dniem. Tuż przed ciszą nocną decydujemy się jeszcze na wspólne śpiewanie, bo słowa same cisną się nam na usta. Zasypiamy wpatrzeni w niebo pełne gwiazd.

Zosia Iwan


Bilans dnia:

  • dystans: 0 km

Dystans całkowity: 2623 km

Nocleg: Makrychori, Grecja

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: