16 września| NINIWA Team

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 15. Zorba na ulicy

Raz jeszcze przekonujemy się o gościnności Greków!

Rano budzą nas dźwięki budzika. Jedni ignorują, drudzy się zbierają, trzeci dalej śpią. Na szczęście wszystkich budzi donośny głos ojca, który dodatkowo oznajmia pewną ulgę – wychodzimy 15 minut później.

Tej nocy raczej nie atakowały nas ogródkowe zwierzaki – w odróżnieniu od wczoraj, gdzie podobno skakała po mnie ropucha.

Kiedy śpimy wszyscy razem, widać różnicę w tempie ogarniania się. Jest 5:45, zderzenie solidne – jedni całkowicie spakowani jedzą śniadanie i wciąż mogą nie zdążyć, inni nadal w śpiworze na spokojnie zaczynają się budzić. Znajdujemy czas na wszystko, nawet zbieranie świeżych fig do jogurtu.

Decyzja zapadła, lud krasnoludów opuszcza bezpieczny teren ogródka aby ruszać w świat! Wychodzimy zachłyśnięci wolnością, nieco nieskoordynowani, ale to nic nie szkodzi.

Droga na dziś jest prosta. Nawet 28 km w trzecim tygodniu nie przestraszy już piechura. Przewyższenia rozłożone w czasie, jedyną realną trudnością jest upał. Lecz zanim zacznie nam doskwierać, musimy pożegnać na dwa dni jedną piechurkę, która zdecydowała się do następnego miasta dojechać. Odłącza się na pierwszym postoju, a dwójka innych osób postanawia ją odprowadzić do miasta i później dogonić grupę. Czy im się uda? Zobaczymy…

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 15 [ZDJĘCIA]

W strasznym upale dochodzimy do miasta. Tam decydujemy się na przeczekanie skrajnych temperatur w cieniu, koło kranu z wodą i kawiarni z lodami. Mamy wszystko, czego trzeba, żeby przywrócić funkcje poznawcze, jednak wciąż nie jest to proste. Ciekawe kiedy znowu zaczniemy logicznie myśleć…

Gdy grupa próbuje ratować resztki entuzjazmu pocieszając się zimną colą, dwie dzielne niewiasty rozmawiają o noclegu. Marysia i Ania po godzinie mają dobre wieści! Przyjęło nas miłe małżeństwo, mamy prysznic, dwa pokoje i podwórko do dyspozycji. Raz jeszcze przekonujemy się o gościnności Greków, gdy zostajemy częstowani poweselnymi napojami i zaproszeni na wspólną kolację!

Do tego czasu mamy wolne, gotujemy więc obiady i odpoczywamy. W międzyczasie toczą się debaty o nierozerwalności małżeństwa oraz zbyt pochopnych rozwodach.

Po Mszy idziemy do knajpy naszych gospodarzy. Tam – obfitość! Stół syto zastawiony mięsem, ziemniakami, ryżem i jajkami. Ucztujemy, próbując rozmawiać z darczyńcami, którzy chyba nie za bardzo rozumieli nasze wesołe śpiewy i życzenia. My natomiast niespeszeni śpiewamy „Sto lat”, przekazując mały prezent – teczkę z naszą trasą, podobiznami i słowem od każdego członka grupy.

Na koniec, aby uczcić ten grecki wieczór, inicjujemy zorbę. Tańczymy na ulicy, ciesząc się gościnnością i tym pięknym wieczorem.

Kornelia Rzepczyk


Bilans dnia:

  • dystans: 28 km
  • przewyższenia: 600 m

Nocleg: Epano Sesi

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: