Do tego kościoła możesz nie zdążyć na swój ślub przez… przypływ
W Walii istnieje kościół, do którego można dotrzeć tylko przez kilka godzin dziennie. Gdy nadchodzi przypływ, droga znika pod wodą. Mimo to chętnych na ślub w St Cwyfan’s nie brakuje – nawet jeśli oznacza to marsz po mokrym piasku w trampkach i nerwowe sprawdzanie tabeli pływów.
Na niewielkiej wyspie Cribinau u wybrzeży walijskiej wyspy Anglesey stoi jeden z najbardziej niezwykłych kościołów w Wielkiej Brytanii. St Cwyfan’s Church, nazywany „małym kościołem na morzu”, wygląda jak miejsce wyjęte z filmu fantasy. Problem w tym, że natura dyktuje tam własne zasady.
Do świątyni prowadzi wąski, piaszczysty przesmyk, który znika pod wodą podczas przypływu. Oznacza to, że wierni, turyści i nowożeńcy mogą dostać się na wyspę tylko w określonych godzinach. Jeśli ktoś źle zaplanuje czas, zamiast ceremonii może czekać go obserwowanie kościoła z brzegu.
Ten kościół został okrzyknięty najlepszym budynkiem na świecie! Nie zgadniesz, gdzie się znajduje
Sama świątynia ma długą historię. Powstała w XII wieku i początkowo znajdowała się na końcu półwyspu. Z czasem morze zaczęło stopniowo odcinać teren od lądu. Już kilkaset lat temu próbowano ułatwić dostęp do kościoła, budując specjalną groblę, ale sztormy i przypływy regularnie utrudniały życie mieszkańcom. W XIX wieku sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że nawet część grobów zaczęła osuwać się do morza, a budynek popadł w ruinę. Dopiero późniejsza renowacja uratowała charakterystyczną białą świątynię.
Dziś St Cwyfan’s stał się popularnym miejscem ślubów i chrztów. Jedną z par, która zdecydowała się powiedzieć tam „tak”, byli Alex i Jonathan Spall. Jak wspominali w rozmowie z BBC, przygotowania przypominały bardziej planowanie wyprawy niż zwykłej ceremonii. Kluczowa była tabela pływów i wyliczenie kilku godzin „bezpiecznego okna”, kiedy goście mogli przejść przez plażę.
Panna młoda poprosiła uczestników, żeby zamiast eleganckich butów zabrali sportowe obuwie. Sama też dotarła na miejsce w trampkach, dopiero później zmieniając je na ślubne buty. Choć pogoda nie rozpieszczała – padało i mocno wiało – goście byli zachwyceni atmosferą miejsca.
I właśnie to przyciąga kolejne pary. W St Cwyfan’s nic nie jest do końca przewidywalne. Nawet termin ceremonii zależy tam od morza.









