14 maja| Wiadomości

Do tego kościoła możesz nie zdążyć na swój ślub przez… przypływ

W Walii istnieje kościół, do którego można dotrzeć tylko przez kilka godzin dziennie. Gdy nadchodzi przypływ, droga znika pod wodą. Mimo to chętnych na ślub w St Cwyfan’s nie brakuje – nawet jeśli oznacza to marsz po mokrym piasku w trampkach i nerwowe sprawdzanie tabeli pływów.

Na niewielkiej wyspie Cribinau u wybrzeży walijskiej wyspy Anglesey stoi jeden z najbardziej niezwykłych kościołów w Wielkiej Brytanii. St Cwyfan’s Church, nazywany „małym kościołem na morzu”, wygląda jak miejsce wyjęte z filmu fantasy. Problem w tym, że natura dyktuje tam własne zasady.

Do świątyni prowadzi wąski, piaszczysty przesmyk, który znika pod wodą podczas przypływu. Oznacza to, że wierni, turyści i nowożeńcy mogą dostać się na wyspę tylko w określonych godzinach. Jeśli ktoś źle zaplanuje czas, zamiast ceremonii może czekać go obserwowanie kościoła z brzegu.

Ten kościół został okrzyknięty najlepszym budynkiem na świecie! Nie zgadniesz, gdzie się znajduje

Sama świątynia ma długą historię. Powstała w XII wieku i początkowo znajdowała się na końcu półwyspu. Z czasem morze zaczęło stopniowo odcinać teren od lądu. Już kilkaset lat temu próbowano ułatwić dostęp do kościoła, budując specjalną groblę, ale sztormy i przypływy regularnie utrudniały życie mieszkańcom. W XIX wieku sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że nawet część grobów zaczęła osuwać się do morza, a budynek popadł w ruinę. Dopiero późniejsza renowacja uratowała charakterystyczną białą świątynię.

Dziś St Cwyfan’s stał się popularnym miejscem ślubów i chrztów. Jedną z par, która zdecydowała się powiedzieć tam „tak”, byli Alex i Jonathan Spall. Jak wspominali w rozmowie z BBC, przygotowania przypominały bardziej planowanie wyprawy niż zwykłej ceremonii. Kluczowa była tabela pływów i wyliczenie kilku godzin „bezpiecznego okna”, kiedy goście mogli przejść przez plażę.

Norweska wyspa staje miejscem duchowego przebudzenia

Panna młoda poprosiła uczestników, żeby zamiast eleganckich butów zabrali sportowe obuwie. Sama też dotarła na miejsce w trampkach, dopiero później zmieniając je na ślubne buty. Choć pogoda nie rozpieszczała – padało i mocno wiało – goście byli zachwyceni atmosferą miejsca.

I właśnie to przyciąga kolejne pary. W St Cwyfan’s nic nie jest do końca przewidywalne. Nawet termin ceremonii zależy tam od morza.

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: