Przyleciał z Chicago, żeby oddać papieżowi 8 dolarów. Niespodziewany finał żałosnej pomyłki
Niecodzienna bankowa historia papieża Leon XIV doczekała się szczęśliwego finału. Choć chodziło o zaledwie 8 dolarów i 65 centów, cała sprawa przyciągnęła uwagę mediów po obu stronach Atlantyku.
Wszystko zaczęło się od nieaktywnego konta elektronicznego portfela w Stanach Zjednoczonych. Po wyborze na papieża Leon XIV chciał zaktualizować swoje dane i zmienić adres na watykański. W tym celu zadzwonił do banku, ale rozmowa nie potoczyła się zgodnie z planem.
„A gdybym powiedział, że jestem papieżem?”
Według relacji, gdy pracownica infolinii poinformowała go o konieczności osobistego stawienia się w placówce, Leon XIV zażartował, pytając, czy coś by się zmieniło, gdyby powiedział, że jest papieżem.
Problem polegał na tym, że kobieta nie uwierzyła swojemu rozmówcy. Uznała całą historię za żart i zakończyła połączenie.
Opowieść szybko obiegła media i wywołała sporo reakcji. Trudno się dziwić – niewiele osób może powiedzieć, że rozłączyło się z papieżem, nie wiedząc, z kim rozmawia.
Skarbnik przybył do Watykanu
Kilka tygodni później sprawa doczekała się zaskakującego epilogu. Do Watykanu przyjechał Michael Frerichs, skarbnik stanu Illinois, skąd pochodzi Leon XIV. Po zakończeniu audiencji generalnej przekazał papieżowi dokument potwierdzający zwrot środków z nieużywanego konta.
Kwota nie była imponująca – dokładnie 8,65 dolara. Nie o pieniądze jednak chodziło, lecz o samą historię, która zyskała niemal symboliczny wymiar.
Na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych widać, jak papież z rozbawieniem wspomina całe zdarzenie. „To prawdziwa historia” – podkreślił, wywołując śmiech wśród obecnych.
Leon XIV zamienił papamobile na elektryczne Ferrari. Nagranie robi furorę w sieci
Papież też bywa klientem infolinii
Ta nietypowa anegdota przypomina, że nawet głowa Kościoła katolickiego czasem musi zmierzyć się z całkiem przyziemnymi problemami. Zmiana adresu, formalności bankowe czy rozmowa z konsultantem – brzmi znajomo dla milionów ludzi na całym świecie.
Tyle że nie każdy może powiedzieć, że próbował załatwić sprawę słowami: „Jestem papieżem”. I nie każdy usłyszał w odpowiedzi kliknięcie odkładanej słuchawki.









