Czy zbliża się koniec świata?
Obserwując to, co dzieje się w Polsce i na świecie, trudno oprzeć się pokusie, aby nie zadać tego pytania. Co […]
Obserwując to, co dzieje się w Polsce i na świecie, trudno oprzeć się pokusie, aby nie zadać tego pytania. Co więcej, czytania liturgiczne okresu przedadwentowego będą nas również przynaglały do zadania sobie pytania o koniec świata i jego potencjalne scenariusze…
Odpowiem jasno i przekornie: tak, zbliża się koniec świata. I dobrze rozumiecie moją odpowiedź, bo z każdym mijającym dniem historii świata, ten moment staje coraz bliższy. Co więcej, każdy odhaczony na kalendarzu dzień mojego życia, zbliża mnie do mojego osobistego końca świata, jakim będzie moja śmierć, czyli przejście z tego świata do rzeczywistości Pana Boga.
No, ale nie o to mi chodziło w tym pytaniu, dodacie zaraz. My jesteśmy ciekawi, czy ten dzień jest już blisko, czy wydarzenia paruzji, powtórnego przyjścia Pana Jezusa, będą się działy na naszych oczach, to znaczy za naszego pokolenia. Hm… Słyszałem wiele głosów potwierdzających to przekonanie. A to, to już inna sprawa. Zaczyna się robić niebezpiecznie. A może lepiej powiedzieć, że nadzieja wstępuje w serca? Zależy pewnie, w które?
Kiedy patrzymy na nasz współczesny świat, to nadzieja raczej wybywa z naszych serc. Nie wygląda na to, że niesprawiedliwość społeczna wpisana w struktury polityczno-ekonomiczne tego świata ma realną szansę na poważną transformację w kierunku większej solidarności międzyludzkiej, pokoju oraz powszechnego dobrobytu. Możemy jednak ciągle wygrać batalię o serce człowieka.
Ostatnio towarzyszy mi refleksja na temat naszego życia ziemskiego, która osnuta jest wokół obrazu wypożyczalni. Co to znaczy? Otóż, mimo iż kupujemy różne rzeczy i uważamy to za naszą własność, trzeba by było raczej postrzegać posiadanie w sensie wypożyczania rzeczy na jakiś czas, aby potem je oddać. Dostaję ubrania, dom, samochód na jakiś czas do użytku, a po mnie ktoś inny będzie tego używał. Zawsze, jak otrzymujemy coś po kimś, to zastanawiamy się, czy ta osoba szanowała tę rzecz: samochód, dom, itd. Kiedy ktoś kupuje na przykład używany samochód, to sprawdza, czy był serwisowany w ASO, czy miał garaż na zimę i jaki jest przebieg. Każdy chciałby dostać w spadku, albo kupić rzecz uszanowaną, dobrze utrzymaną. Możemy spojrzeć też tak generalnie na naszą planetę. Każde pokolenie otrzymuje w darze nasz wspólny dom, Ziemię, aby potem przekazać ją następnym pokoleniom. No i oczywiście zaraz pojawia się pytanie o to, czy ten nasz dom szanujemy i czy w ogóle rozumiemy, że jesteśmy dzierżawcami i pielgrzymami na tym świecie?
Może więc zamiast zadawać pytanie o koniec świata i o to, kiedy to się wydarzy, lepiej by było się zapytać o to, czy jesteśmy na ten moment gotowi, dobrze przygotowani. Po prostu: czy jestem gotowy na przyjście Pana dziś? A może mam trochę spraw do uregulowania z Panem Bogiem? W każdym razie warto się na tym zastanowić!
o. Andrzej Jastrzębski OMI
Jest zafascynowany człowiekiem, dlatego prowadzi interdyscyplinarne badania integralnym ujęciem człowieka filozofii, teologii, psychologii i neurobiologii. Uzyskał doktorat z filozofii, habilitację napisał z teologii duchowości, jest również absolwentem studium psychoterapii KUL. Wykłada na Uniwersytecie św. Pawła w Ottawie (Kanada).









