Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 9. Czy to jeszcze termoobieg, czy już grzałka góra-dół?
Pinie, cyprysy figi, kaktusy, oliwki, granaty… Te i inne atrakcje zapewnia nam klimat śródziemnomorski. Wraz z nim główna „atrakcja”, czyli temperatury. Cieszymy się, gdy rano wynoszą około 20°C.
Pierwszy odcinek dnia chłodny, jeszcze w umiarkowanych ciemnościach sprawnie przemierzamy Chorwację. Krajobraz za dnia gorący i trudny do zniesienia – teraz ma niesamowity urok.
Drugi dystans zaczyna powolne nagrzewanie tytułowego piekarnika. W tym czasie dwie Karoliny prowadzą kolumnę przez pół kraju (brzmi to poważniej niż 5 kilometrów Bośni i Hercegowiny, przez które jadą na przedzie).
Dzisiejsza sjesta zamiast 2 godzin trwa imponujące 2 godziny i 15 minut (ojciec lider poszalał z hojnością). Po przerwie ruszamy i nasza droga zamienia się w równomierne grzanie z dołu od asfaltu, a z góry słońcem.
Michalina zaraz przed przejściem granicznym do Czarnogóry wyciąga z kieszeni na plecach… słoik ogórków. Ale to nic, Cecylia ma w sakwie na wierzchu pełnoprawną kanapkę, którą kończy w oczekiwaniu na odprawę. Ciekawostka: jak się poprosi panią na granicy, to daje pieczątkę – ale to nasz mały sekret, nie mówcie wszystkim.
Wjeżdżamy w boczną uliczkę w poszukiwaniu noclegu i – ku naszemu zaskoczeniu – woła do nas kobieta po angielsku, mówiąc że ta droga jest ślepa. Odpowiadamy, że szukamy noclegu, na co ona: „A chcecie tutaj?”.
Nocleg jest elegancki – wyjechaliśmy z komercyjnego wybrzeża. Małe podwórko z oliwkami, wężem z wodą i sąsiadem, który podaje przez płot pomidory i ogórki, idealne jako dodatek do kolacji.
Przez dziewięć dni wyprawy, odwiedziliśmy dziewięć państw, tym samym mamy już dziewiąty dzień kawy z kawiarki Jędrka, zakład dalej trwa.
Maciej Pyka
Bilans dnia:
- dystans: 158 km
- czas jazdy: 8 h 04 m
- suma przewyższeń: 1711 m
- średnia prędkość: 19,6 km/h
Dystans całkowity: 1326 km
Nocleg: Czarnogóra










