15 sierpnia| NINIWA Team

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 11. Albania w całej okazałości

„Wody żywej daj nam, Panie”! No i dał…

Pobudka – 4:00, zbiórka – 5:00. Albańskie przykościelne wzgórze jest idealnym miejscem do rozpoczęcia dnia. Jesteśmy ciut bardziej wyspani (o ile można to nazwać wyspaniem), ponieważ zeszłej nocy udało nam się wcześniej pójść spać.

Jedni wstają punktualnie, u innych widać już wyprawową wprawę, dzięki czemu szykowanie się do drogi idzie im znacznie sprawniej.

Dzielimy się na grupy: tym razem ze względu na ilość zabranej ze sobą bielizny. Deklarowane liczbą są jednak dość zbliżone do siebie, dlatego uwzględniamy parę zmiennych i wychodzi podział całkiem po równo. Poruszamy kwestie organizacyjne, modlimy się o przychylną pogodę na dzisiejsze zaplanowane podjazdy i drogi miejskie.

Pierwszy odcinek jest dość uciążliwy. Po wyjechaniu na główną drogę nawierzchnia raczy nas licznymi dziurami, które ciągle przypominają, że nie znajdujemy się już na terenie Unii Europejskiej.

Dość często nie udaje nam się sprawnie komunikować i przekazywać za siebie czytelnych informacji o zbliżających się niedoskonałościach nawierzchni. Być może to kwestia naszego zmęczenia, a być może tego, że ciężko jest rozróżnić równą drogę od tej dziurawej.

Na kolejnym kółku dogadujemy się co do tej kwestii i wprowadzamy potrzebne zmiany. Jest to bardzo konieczne, gdyż wpływa to na naszą płynność, komfort i bezpieczeństwo, a również zmniejszamy prawdopodobieństwo wystąpienia awarii technicznych rowerów. Jednak warunków nawierzchni nie jesteśmy w stanie zmienić, dlatego akceptujemy ten fakt i staramy się w miarę możliwości unikać dziur.

Wjeżdżamy do kolejnych miasteczek pod stolicą. Wyglądają jak z krajów trzeciego świata. Niezadbane budynki, walające się śmieci, puste koryta rzeczne, bezpańskie psy i nieużytkowane tory kolejowe. Straszne. Widzimy wiele odmienności w porównaniu do naszego kraju.

Stolica Tirana. Przedzieramy się przez jej ruchliwe ulice. Nie zauważamy większych różnic w standardzie życia. Znajdujemy się pośrodku pięciopasmowej drogi. Jadące samochody otaczają nas niczym woda. Kotłują się i mieszają, zmieniając pasy ruchu. Czujemy się bezpiecznie, Albańczycy są do nas przyjaźnie nastawieni. Często wymieniamy się życzliwymi spojrzeniami, pozdrowieniami.

Niestety na skutek długotrwałej złej jakości dróg bagażnik Bartka pęka. Nie jesteśmy w stanie go naprawić. Bagażami dzielimy się pomiędzy sobą i ruszamy dalej.

Tomek wraz z Bartkiem szukają kolejnych brakujących części rowerowych. Przemierzają stolicę, wstępując do pięciu sklepów rowerowych. Mimo dodatkowych zadań do spełnienia chłopaki mają mocne tempo. Doganiają nas na samym szczycie najdłuższego podjazdu tej wyprawy. Po drodze szybki pit-stop na wymianę dętki Janicka i wymianę okładzin w hamulcach Kuby.

Na szczycie pijemy kawę, podziwiamy widoki i prowadzimy rozmowy. Korzystamy z darmowego Internetu. Mało kto ma takie udogodnienia.

Po przerwie długo wyczekiwany zjazd. Daje nam sporo pozytywnej adrenalinki. Co to były za zakręty!

Msza w parku, a w po niej lekki deszcz z burzą w tle. Co ciekawe, przed chwilą Kamil śpiewał, aby Pan zesłał deszcz.

Ostatni etap przemierzamy jeszcze nieotwartym odcinkiem autostrady, na którym zamiast w dwójkach jedziemy w szóstkach. Tempo mamy mocne.

Robimy zakupy na kolację. Jest już dosyć późno. Dzisiejsze usterki zabierają sporo czasu. Ojciec z innymi uczestnikami wyprawy szybciej kończy przerwę i udaje się na poszukiwania miejsca noclegowego.

Nie potrzeba dużo czasu, by być ugoszczonym przez albańską rodzinę. Zostajemy u nich na podwórku, dostajemy dodatkowo warzywa i pieczywo. Właśnie tych produktów nie ma często w sklepach tego kraju, dlatego dziękujemy gospodyni gromkimi brawami.

Podczas wspólnej kolacji śpiewamy piosenki, jednak nasz spokój zakłóca deszcz, który wywołuje lekką panikę. Rozkładamy namioty, dawno już nie używane że względu na ciepłe noce. Tym razem się przydają, choć deszcz chciał nas tylko wystraszyć.

Cecylia Wielgus


Bilans dnia:

  • dystans: 164 km
  • czas jazdy: 9 h 05 m
  • suma przewyższeń: 1522 m
  • średnia prędkość: 18,0 km/h

Dystans całkowity: 1642 km

Nocleg: Librazhd, Albania

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: