19 sierpnia| NINIWA Team

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 15. „Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, jadą bez zmęczenia”…

Ciśniemy – wszyscy chcą jak najszybciej dotrzeć do Aten!

Pobudka! Czuć lekką bryzę z odpalonych spryskiwaczy. Otwieram oczy i dosłownie nie wiem, gdzie jestem. 15. dzień wyprawy, w Polsce jest 3:00. Wstaję i szybko zwijam śpiwór i materac – namiot na szczęście nieużywany, bo w Grecji noce są ciepłe. Zbieram pranie, piję kawę grzybową od Wojtka (takie eksperymenty z rana), przegryzam serem żółtym z kilkoma łyżkami masła orzechowego. Grunt, że szybko.

Grupy dziś dzielimy na miłośników fantasy i science fiction – o dziwo wychodzi równo po połowie. Bartek mówi modlitwę, ojciec błogosławi. Pierwsi ruszają fantasy. Chwila od startu i strzał! Poszła dętka. Chłopaki wymyślają zawody, kto złapie więcej „kapci”. Ja klasycznie nucę sobie pod nosem: „Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, jadą bez zmęczenia”…

Pierwszy odcinek jest super płaski, więc lecimy jak burza 55 km i stajemy na przerwę. Pół godziny wystarczy na zrobienie jajecznicy przy sklepie – o ile chłopaki przyniosą kawę z baru.

Z kolei drugi dystans to dość spore i męczące podjazdy. Z głośnika leci „Du hast” Rammsteina – muzyka dodaje sporo siły! Na górce decydujemy, że przejedziemy jeszcze 30 km do Lidla, bo mamy jeszcze dość energii, a teraz będzie z górki. Wszyscy chcą jak najszybciej dotrzeć do Aten.

Na zjeździe Bartek robi salto na rowerze, gdy zza zakrętu wyjeżdża na niego samochód. O dziwo nie ma ani jednego zadrapania. To jakiś cud, bo salto rowerem obciążonymi sakwami to nie lada wyczyn. Poszkodowana jest jednak opona. Aby jechać dalej udaje nam się zagadać dwóch panów na pick-upie. Godzą się zawieść Bartka i jego rower na pace do miasta, by przed kolejnym postojem ogarnął swój pojazd do dalszej jazdy.

Szybkie zakupy w Lidlu i jedziemy 200 m do najbliższego ogrodu oliwnego. Na mszy siedzimy w cieniu drzew i słuchamy Ewangelii niczym Jezus z uczniami. Piękne.

Pani widząca nas przez okno zaskakuje nas swoją dobrocią – specjalnie dla nas zeszła, by dać nam szlauch z wodą i szampon do umycia się i schłodzenia. W międzyczasie ładujemy u niej telefony i powerbanki. Super ludzie!

Po obiedzie chłopaki czyszczą mi napęd w rowerze, a po tym serwisie nagle przerzutki wskakują od razu i nie trzeba wysyłać podania, żeby zmienić bieg. To dodaje sporo mocy, warto robić to częściej!

Obieramy taktykę, że ciągniemy ile siły na przodzie pod wiatr i co 10 km zmieniamy się na prowadzeniu. Efekt? Do kolejnej przerwy dogoniliśmy pierwszą grupę, która ruszyła 15 minut wcześniej!

Po zakupach na kolację modlimy się o dobry nocleg. Ojciec błogosławi i ruszamy do rowerów. Ale o. Patryka coś tknęło – podbiega do pani w samochodzie na greckich blachach, chwilę z nią rozmawia, po czym ogłasza dobrą nowinę. Pięć kilometrów dalej jest plaża, gdzie można się przespać, są prysznice, a policja stamtąd nie wygania. Radość wielka!

Dojeżdżamy na miejsce, przebieramy się w kąpielówki i prosto do wody! Przy kolacji Kuba Frejno śpiewa nam piosenkę, którą napisał o wyprawach NINIWA Team. Wdaje się też w rozmowę z Polakami, którzy przyjechali na tę plażę kamperem i są pod wrażeniem naszej grupy.

Adam Ludwisiak


Bilans dnia:

  • dystans: 180 km
  • czas jazdy: 8 h 30 m
  • suma przewyższeń: 1239 m
  • średnia prędkość: 21,1 km/h

Dystans całkowity: 2140 km

Nocleg: Akti, Grecja

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: